
Halo, czy jest tu ktoś, kto nie lubi latem nad wodę? Mamy coś dla tych z Was, którzy gustują w smażingu, wystawianiu oponki do słońca, kawy wypitej o poranku na prywatnym pomoście i bicia rekordu w skokach na bombę. Albo tych z dzieciakami, na które woda działa jak hydroxyzyna podawana przez skórę. Albo tych, co może i zapomną spakować gaci na zmianę, ale w życiu nie zapomną zestawu wędek i przynęty. Gdy tylko słupek rtęci dobija do dwudziestki na Slowhopie rusza szturm na wodę. Idą pytania o rzeki i o jeziora, prywatne pomosty i odległość do wody liczoną w krokach. I to jest nasza odpowiedź - 10 miejscówek w których woda występuje w ilości nielimitowanej. PS. Wszystko rezerwuje się ekspresem więc zalecamy czujność, działanie na prędce bo potem zostaje już tylko polowanie na lasty...

Historia jest taka, że Wojtek pasjonat wędkarstwa, hodowca ryb i ichtiolog oraz Ewelina, pani prawnik, na końcu wsi Krasznice, w sąsiedztwie Białej Nidy, postawili dwa domki, każdy z własnym pomostem i widokiem na 3,5 h wody. I to jest nasza odpowiedź na wołania męża, że chce na ryby i dzieci że chcą nad wodę i żony, która to jak zwykle w znoju pragnie pogodzić w swoim dobrze pojętym interesie. Tym interesem może być gorąca kawa z widokiem na wodę albo bieg na dychę w świętym spokoju. Dzieci mają tu pomost, ciepły piasek, kajaki, rowery wodne i pływanie na banie, a wędkarze klepią uszami uradowani, że jest takie branie. Jakby tego było mało Ewelina j Wojtek prowadzą gospodarstwo rybackie, ryby wędzą we własnej wędzarni, a sezonowo serwują chętnym kawior z pstrąga. Zdaniem Slowhopa: Domki są dwa ale w tym sezonie gospodarze planują otwarcie dwóch kolejnych i sauny. Mniejszy pomieści 4 osoby a ten większy nawet 8. Tu bez wyżywienia ale pyszne półprodukty na śniadanie dostaniecie pod drzwi a gospodarze na życzenie chętnie nakarmią was rybami i wykwintnymi słodkościami.

Mamy tu spełnione marzenie o domku na Mazurach zrealizowane na niebiesko przez Justynę i Stefana. Wiadomo co się dzieje, kiedy za spełnianie marzeń bierze się grupa architektów, dodatkowo zakochana w Polsce po uszy. Nie wiemy co nas tu kręci najbardziej, czy łóżko zlokalizowane w odległości dokładnie 50 m od jeziora, czy taras będący przedłużeniem sypialni, czy może sauna z widokiem na jezioro Janówko. Jest jeszcze romantyczny pomost i murowany grill tuż przy jeziorze, z konkretnym zapasem drewna, na wypadek gdybyście zechcieli przejść na dietę z karkówki. Zdaniem Slowhopa: Piaskownicę z widokiem na jezioro, SUPa, kajaki, badminton, stół do ping-ponga, dwa rowery i 5 500 m2 trawy do wydeptania macie w pakiecie. W okolicy jest też stadnina koni i darmowy kort tenisowy. Możecie wynająć cały dom dla 12 osób, połówkę dla 8, albo 4- osobowe studio.
„Wspaniałe miejsce! Cudowny, ciepły domek w świetnym miejscu z dala od miejskiego zgiełku. Wszystko było tak jak trzeba. Widok z okien bezbłędny - z jednej strony widać jezioro, z drugiej zielone pola. Drewniane wnętrze daje poczucie ciepła i przytulności, a podgrzewane podłogi dają ogromny komfort :). Dziękujemy za wspaniały weekend!”

Stodoła ukryta w lasach Warmii a obok małe jeziorko i podręczna plaża 150 m od domku. Na 7 hektarowej działce graniczącej z lasami Nadleśnictwa Wipsowo stoją trzy gospodarstwa, w tym dwa Sauerwaldy. Oddalone od siebie na 200m zapraszają fanów nowoczesnych zabudowań, łąk, strumyków, stawów, lasów i świętego spokoju. Nie stosuje się tu zakrapianych panieńskich, imprez do rana i Davida Guetty na przenośnym głośniku. Na Slowhopie praktykujemy nieco inny wypoczynek. Spodziewajcie się wody i lasu po horyzont, tysięcy kilometrów tras do joggingu, zachodów na plaży na do widzenia, poranków z widokiem na las na dzień dobry i niespodziankowych smakołyków od lokalnych kozaków slowfoodowych. Adam właściciel to fajny człowiek, pogadajcie z nim jak się zjawi z kluczami. Zdaniem Slowhopa: Komfortowy dom dla 4 osób ale na siłę i 6 sztuk pomieści. W wysokim sezonie do dyspozycji gości jest deska SUP i dwa rowery.
„Sauerwald to kawałek raju na ziemi. Niesamowita cisza, totalny relaks i wspaniały odpoczynek na łonie natury. Domek jest cudowny i klimatyczny, a okolica sprzyja niezliczonym spacerom i przejażdżkom rowerowym. Razem z naszym czworonożnym towarzyszem wrócimy tam z pewnością :)”

Po pierwsze Siedlisko Rogówko to dom na wyłączność, więc jeśli szukacie czegoś na wakacje drużynowe, bez rzucania monetą kto śpi na podłodze a kto na kanapie, to dobrze trafiliście. Po drugie docenią je wszyscy Ci, który mają dość sąsiadów, wiercenia za ścianą, albo pohukiwania, że dzieci sią bawią za głośno, bo tu jest prawdziwe zadupie i sąsiadów po prostu nie ma. Ani po tej ani po drugiej stronie jeziora Rogówko. Jest za to plaża, prywatny pomost, potężna dawka zieleni, podniebna balia z hydromasażem dla 10 osób i gospodarze, którzy są gdy zachodzi potrzeba, a na życzenie dowiozą nawet prowiant z glutenem. Zdaniem Slowhopa: W Siedlisku gotujecie sami i na to musicie być przygotowani bo w pobliżu nie ma restauracji, jadłodajni, nawet sąsiadka obiadem nie poratuje, bo nie ma sąsiadki. Na wyposażeniu ponton, cztery leżaki, wędzarnia i miejsce na ognisko i grilla. I można z pieskiem.

Na skraju mazurskiej wsi, pośród morenowych wzgórz i bujnych łąk stoją trzy domki. Nie wchodzą sobie w paradę, choć stoją nieogrodzone, ale umówmy się- kto by się chciał w takich okolicznościach odgradzać? A okoliczności są wyjątkowe, bo Ubliki stoją w pobliżu rezerwatu Bagna Nietlickie, największego i jedynego tak dobrze zachowanego torfowiska na Pojezierzu Mazurskim. Na miejscu zero zabudowań, prywatna plaża i pomost przy jeziorze Buwełno oraz wyjątkowo impresjonistyczne zachody słońca. Gospodarze z tych aktywnych, więc do dyspozycji oddają wam łódkę, kajaki a nawet rowery. Zdaniem Slowhopa: Każdy z domków jest 4 osobowy. Do linii brzegowej jest od 100m do 160m. Na miejscu gotujecie sami albo stołujecie się w karczmie “Stara Kuźnia” po drugiej stronie jeziora. Można poprosić gospodarzy o pakiet śniadaniowy z lokalnych produktów. Koniecznie odwiedźcie Justynę Górecką z Manufaktury Górecka i zamówicie trochę jej dzieł. Jedźcie bez pieska.
„Było cudownie! Poranna kawa z widokiem na jezioro, długie przejażdżki po okolicznych lasach, kolacje nad brzegiem jeziora w blasku zachodzącego słońca, odgłos żurawi z pobliskiego rezerwatu, wieczory z książką przy kominku... odetchnęliśmy od codzienności, czas jakby zwolnił, umysł odpoczął, wszelkie problemy odeszły na drugi plan. Domki nawiązują do charakteru miejsca, nie narzucają się, a uzupełniają okolicę. Wnętrze przytulne, przemyślanie urządzone, wyposażone we wszystko czego tylko potrzebowaliśmy. Kilka dni tutaj pozwoliło nam naładować baterie do dalszego działania, lecz z pewnością tu wrócimy - natura i cisza wokół są uzależniające.”

Sporo drzew do przytulania w samym sercu Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego i dom dla 4 osób z kominkiem, prywatnym pomostem i tarasem z widokiem na Jezioro Wyrówno. Widokówka stoi na zboczu, dzięki czemu z tarasu macie filmowy widok grany za darmo, non stop. Jest i prywatny kort tenisowy, w sezonie lasy pełne grzybów, stadnina koni w Dziemianach, cenione wśród żeglarzy jeziora oraz genialny Skansen we Wdzydzach Kiszewskich. Poza tym jezioro Wyrówno łączy się z jeziorami Wydzkimi rzeką Wdą, co oznacza, że można spędzić urlop w kajaku tudzież na dmuchanym flamingu (ptaka należy zabrać własnego) i sami nie wiemy, która perspektywa kręci nas bardziej. Zdaniem Slowhopa: Dom dla dużych i małych a nawet dla piesków. Są zabezpieczenia dla dzieci przed kominkiem, schodami i tarasem. Gotujecie sami i miejcie na uwadze, że najbliższy sklep jest w odległości 5 km, a najbliższy gotowiec to tak ze 20 minut rowerkiem.
„Bardzo dziękujemy i polecamy! Było super! Miejsce urocze, spokojna okolica, widok bajkowy! Piękne miejsce z nutką magii, szczególnie w pokoju dziecięcym! :-)”

Całkiem nowe Uroczysko na całkiem historycznej ziemi, która od pokoleń należy do Przemka i jego rodziny. Dom czerwonej cegły i dachówki nawiązuje do tradycyjnego budownictwa szachulcowego i przedwojennych czasów, kiedy to Lutówko było miejscowością graniczną z Niemcami. Apartamenty są cztery, każdy ma 50m2 i działają na zasadzie samoobsługowej. Dostajecie klucze i jesteście u siebie, gospodarz jest, a jakby go nie było, choć zjawia się w potrzebie. W pakiecie prywatna plaża z pomostem nad jeziorem Lutowskim, szczupaki giganty i spanie w samym sercu Krajeńskiego Parku Krajobrazowego. Jest też plac zabaw z widokiem na jezioro, miejsce na grill i ognisko, boisko do nogi i siatkówki, stół do ping ponga, badminton, krzesełka plażowe, łódki, kajaki a nawet rower wodny i klasyczne też są, bez dopłat, w pakiecie. Zdaniem Slowhopa: Cztery rodzinne apartamenty z aneksami, każdy dla 5 osób. Zwierzęta mile widziane.

Jeśli nie znacie Pojezierza Drawskiego, to macie sporo do nadrobienia. Najlepiej nadrabiać tu, pośród sosen, nad krystalicznie czystym jeziorem Secino, w Wilczej Ostoi autorstwa Kasi i Mariusza. Po pierwsze z domku do jeziora macie tu 200 metrów, po drugie woda jest tak czysta, że można ją śmiało pić prawie bez przegotowania i liczyć szczupaki. Po trzecie Ci co lubią nurkowanie mają tu prawdziwą bombę - podwodne lasy do zwiedzania. Moglibyśmy wymieniać tak bez końca bo połączone rzeki Pojezierza Drawskiego to raj dla kajakarzy i morskich wilków. Mało tego - tuż obok w Jeleniewie mają największą w Polsce hodowlę jeleniowatych. I to jest petarda i najlepszy film przyrodniczy na żywo w HD: setki spacerujących danieli, łań i jeleni. Zdaniem Slowhopa: Domki są dwa: Szczwany Lis i Szlachetny Jeleń, oba w stylu skandynawskim, każdy dla 4 osób z antresolą i tarasem. Koniecznie spróbujcie lokalnych miodów drahimskich a szczególnie króla wśród królów- miodu wrzosowego. Możecie śmiało z psiakiem.
„Wspaniale miejsce. Cisza, błogi spokój. Dla nas pełen relax, a psy wybawione i wybiegane :) Domek ma wszystko to co potrzeba dla komfortowego odpoczynku. Najbliższa okolica - raj - las, łąki, jezioro. Zdecydowanie miejsce do naładowania baterii i zapomnienia o codziennych zmartwieniach.”

O Holistycznym Ujęciu pisaliśmy już w tym zestawieniu o podróżowaniu w pojedynkę i tym o genialnych śniadaniach. U Agi i Irka najbardziej lubimy to, że nie żartują z jedzenia całkiem poważnie traktują ludzi, których kręci urlop bez dzieci (swoich i cudzych). Mają 5 pokoi dla łącznie 12 osób, winogronową altankę, sery podpuszczkowe, bimber u sąsiada za płotem, niespiesznie płynący Bug za oknem i nadburzańskie, pływające krowy. Zdaniem Slowhopa: Na miejscu jest wspaniała, wielka kulka sierści o imieniu Namastka, która uwielbia gości, ale innych piesków niestety nie toleruje.
„Wspaniałe miejsce, przepyszne śniadania, przesympatyczni właściciele (z cudnym Namastkiem na czele). Widoki zapierają dech, spacerować można w nieskończoność. Ogród z widokiem na rzekę i bezpretensjonalna atmosfera - RAJ. Polecamy wszystkim, którzy chcą uciec z miasta.”