10 klimatycznych miejsc na Mazurach (część 1)

10 klimatycznych miejsc na Mazurach (część 1)

Okiem Slowhopa: najciekawsze miejscówki na Mazurach

Ależ tu się dzieje! Nasza Slowhopowa mapa w tym regionie pęka w szwach, nie mamy już gdzie wbijać szpilek. Oficjalnie rozdzieliliśmy Warmię i Mazury, a same Mazury zrobiliśmy w odcinkach, jak serial premium na Netfliksie. Jest duża szansa, że będzie kilka sezonów.

Szczery spokój dla dorosłych bez małych dzieci

To miejsce jest moje!

Karolina i Marek z Przechowalni Marzeń to tacy ludzie, z którymi chce się posiedzieć przy porannej kawie i pogadać o życiu. Karolina najpierw znalazła stare drzwi, a Marek odpowiedział na jej wyzwanie zbudowania wokół nich wspólnego domu. Dom rozpadł się przy próbie przenosin, a oni zbudowali go od nowa. Jest więc ciekawa legenda i klimatyczny nocleg w Mikołajkach razem z artystycznym bistro i świetną kawą, a Karolina ma własną mapę z miejscami, w których warto jadać. Zdaniem Slowhopa: Podoba nam się, że coraz więcej pensjonatów szczerze informuje o tym, że rodzice z malutkimi dziećmi lepiej poczują się w innym miejscu. Fajne to i uczciwe. Do Przechowalni jedziemy po spokój, długie rozmowy bez przerywania i jest szansa, że każda matka wypije w końcu ciepłą kawę. Super!

„Obsługa sprawi, że poczujecie się jak najważniejsi goście w mieście, a rozmowa z oczytanymi, ciekawymi świata właścicielami wywoła uśmiech na twarzy nawet najbardziej ponurego klienta.”

Ręcznie robione dodatki i wieczorne winko przy dużym stole

Jadę na wino!

Przyjemnie tu. Dla gości jest cała góra domu i można się tam nieźle zintegrować z pozostałymi przybyszami. Pokoje śliczne, naprawdę, pełne wydzierganych przez Darię puf, kocy, nawet abażurów. Ale warto z nich wyjść do dużej kuchni, gdzie stoi duży stół i mówi: czas na wieczorne winko i pogaduchy. My tak zrobiliśmy, wino piliśmy i gadaliśmy. Spało się również wybornie. A wszystko w ciekawej wsi pod Mikołajkami o nazwie Zełwągi. Zdaniem Slowhopa: Pokoje dwuosobowe z łazienkami i można wziąć psiaka.

„Klimatyczne, spokojne miejsce, w którym można całkowicie odpocząć od zgiełku miasta. Pokoje bardzo przytulne. Wspólna kuchnia, z dużym stołem zbliża ze sobą ludzi z sąsiednich pokoi. Właściciele przecudowni, bardzo towarzyscy, z chęcią spędzający czas czy to przy ognisku, czy grach w karty z odwiedzającymi. Bardzo miło wspominamy kilkudniowy pobyt w tym miejscu, a nasza sunia Cirii po powrocie do domu, cały dzień była smutna, leżała i tęskniła za swoją towarzyszką zabaw Sonią- sunią właścicieli.”

Trzy minuty do jeziora i kuchnia na pierogi

Rezerwuję nad jeziorem

Sielska miejscóweczka na Mazurach na granicy Welskiego Parku Krajobrazowego. Całym tym szczęściem zarządza Magda i w każdym punkcie domu widać, że jest zakochana w tym, co robi. Dom petarda, tylko kleić pierogi z truskawkami i wyglądac przy tym przez okno. Za oknem jezioro Rumian, jakieś trzy minutki tempem znudzonego ślimaka. Zdaniem Slowhopa: Dwie sypialnie, sliczna kuchnia i salon. Dom przyjazny psiakom.

„Wyjątkowo urokliwe miejsce, klimatyczne i zachowane w ukochanym starym stylu, cisza, spokój, nic ująć, a tylko dodać:)”

Wędzone rybki i winko przy kominku w lesie

Chcę jezioro dla siebie

Gdzieś w okolicach Olsztynka, pod lasem, nieopodal jeziora stoi stary dom ze stajnią. Mieszka w nim Danka z Lasu, cudowna gospodyni z charakterem. Jedźcie tam, jeśli tak jak do nas, przemawia do Was wizja domu na leśnej polanie i popijanie domowego winka przed kominkiem. „Fantastyczna atmosfera, natura, przyroda, cicho, zielono... Miejsce, które wyróżnia spośród innych to, że można sobie wędzić przepyszne świeże rybki dzięki uprzejmości właścicieli." Zdaniem Slowhopa: Koniarze i dzieci będą zachwyceni. Mazurska perełka w środku lasu.

Weranda jak z Oslo i plac zabaw dla dzieci

Rezerwuję rodzinny wyjazd

Kameralny gościniec niedaleko Olsztyna, gdzieś między pokręconym korytem rzeki Krutynii a rozległymi lasami. Szuwarowi ludzie to Kasia, Maciek, Kuba i Antoni. Zrobili tutaj wiejską oazę ze strategicznym podejściem do dzieci i werandą jak z klimatycznej kawiarni na przedmieściach Oslo. Zdaniem Slowhopa: Jeśli szukacie miejsc przyjaznych dzieciom - spędźcie kilka dni w Szuwarach. Baza jest solidna. Plac zabaw na zewnątrz i świetlica dla dzieciaków, gdzie mogą na chwilę odetchnąć od rodziców, a rodzice na pocieszenie dostają kawę na werandzie. Bajka!

„Spokojne i piękne miejsce do odpoczynku blisko natury. Świetna baza wypadowa nad Krutynię, ale i na całe Mazury. Sielski dom i piękny, pół dziki ogród z uroczą werandą.”

Pierwsze spotkanie z kurą na prawdziwej ekozagrodzie

Chcę to dla całej rodziny

Na północ od Węgorzewa stoi prawdziwa ekozagroda z misją pokazywania wiejskiego świata. Jeśli masz powody przypuszczać, że Twoje dziecko nie widziało nigdy kury - to jest adres, pod który musisz się udać. U Ani i Wojtka czeka ponadto całkowity reset, cztery ładne pokoje oraz owce i cała reszta eko menażerii. Do tego pesto z pokrzywy, lin z grzankami i kuchenne cuda na kiju. Zdaniem Slowhopa: Polecamy na przytulanie owieczek, ganianie za kaczkami i zdrowe jedzenie. Koniecznie weźcie dzieci, będą Was dozgonnie wdzięczne.

„Bardzo przytulne miejsce, pyszne jedzenie i bardzo mili właściciele! Raj dla dzieciaczków.”

Domowe sery i piwo od gospodarzy z irlandzką duszą

Chcę jezioro dla siebie

Do Moniki i Maćka z Agrozagadki z miejsca czuje się sympatię i dajemy słowo, że będzie to musiał przyznać największy malkontent. Znane są nam relacje, że na kogoś wizyta na tym zadupiu podziałała jak terapia. Gospodarze mieszkali kilka lat w Irlandii i są trochę jak Irlandczycy, pełni fajnej energii. Koniecznie spróbujcie serów i piwa. Jajka w Agrozagadce są takie, że powinny stanowić wzorzec jajka. Trochę wyszła laurka, ale to żadna ściema, serio tak myślimy. Swietni ludzie i mają świetne miejsce. Dla gości jest góra domu, z osobnym wejściem. Po więcej ciekawostek ruszajcie na ich profil na Slowhopie. Zdaniem Slowhopa: Dobrze poczują się w Agrozagadce rodziny, ale nie tylko. Można wziąć zwierzaka. Niedaleko rzeka i jezioro. Całodzienna szamka od Moniki.

„To miejsce jest najlepsze na świecie! Dla ludzi wrażliwych na piękno i uroki natury to miejsce będzie rajem na ziemi Piękne rustykalne wnętrza, ogród pełen kwiatów i ziół, cudna okolica a na śniadanie chleb prosto z pieca wypiekany przez Gospodarza Tu można nie tylko odpocząć ale poczuć się jak w domu... Poleżeć beztrosko na hamaku,spróbować domowych przysmaków (oj warto było..), godzinami spacerować po łąkach lub popływać w okolicznych jeziorach. Niesamowicie gościnni Gospodarze, nie da się tego wyrazić słowami.”

Skandynawskie domki z sauną i widokiem na jezioro

Jadę nad jezioro!

A co się dzieje, kiedy ludzie ze Sląska zakochują się w Mazurach? Kupują kijki do nordic walkingu, zaczynają znikać w lasach na całe dnie, a potem budują śliczne skandynawskie domki z widokiem na jezioro, dla większej radości dorzucają do każdego z nich kominek, a żeby już się całkowicie zanurzyć w rozpuście - budują saunę. Wychodzi z tego Widokowo, jedno z najbardziej sportowych miejsc na Slowhopie. Na stanie rowery MTB i deski SUP. Zdaniem Slowhopa: Fajne miejsce na święta. O dziwo - super zimą. My pomyślelibyśmy już o Sylwestrze. Tu niestety bez zwierzaków.

„Miejsce idealne dla osób szukających ciszy i mazurskich klimatów. Widokowo to mały ośrodek, składający się z trzech gustownie urządzonych domków, położonych na wzgórzu z którego rozpościera się widok na Jezioro Pasterzewo i lasy. Byliśmy tam tylko 3 dni, ale z pewnością będziemy jeszcze wracać. Klimat, miejsca tworzą nie tylko widoki jak z pocztówki, ale wspaniali gospodarze. Pozytywnie zakręceni ludzie, którzy ucielki z wielkiego miasta żeby osiąść na pograniczu Mazur i Warmii i stworzyć to cudowne miejsce. Jeszcze raz pięknie dziękujemy za gościnę i ognisko.”

Odludna dzicz Mazur bez śladu cywilizacji

Jadę z dziećmi!

Jagiele są dla miłośników takich miejsc, gdzie człowiek wyraźnie słyszy własne myśli, czuje jak pachnie czyste powietrze i w ogóle by się nie zdziwił, gdyby przed domem przebiegło stado bizonów. To te dzikie Mazury, gdzie nie prowadzi żadna droga ekspresowa, świat jest jaki był i pewnie jeszcze długo będzie. A gdyby coś się miało z nagła zmienić, to zapewne do siedliska Jagiele i tak nic nie dotrze. Jest klimat, dwa 80-metrowe apartamenty i można poprosić o pyszną szamkę u Gospodarzy. Albo i nie. Jak się tam chce. Zdaniem Slowhopa: Można zabrać psa, żeby się wreszcie porządnie wybiegał. Fajne dla rodzin, ale nie tylko.

„Pani Beata stworzyła miejsce, które od pierwszych minut działa jak balsam na duszę. Wszystkie problemy, codzienność i zgiełk zostają daleko w tyle, a z nowych wyborów największy problem polega na tym czy wybrać hamak czy łąkę. Położenie - idealne, wśród pól i w bliskim sąsiedztwie Puszczy Boreckiej - ja w przyszłym roku koniecznie zabieram rower.”
Opublikowano:
11.09.2026