
Bijemy się w pierś, bo brak tego zestawienia to było jakieś absolutne niedopatrzenie. Pucujcie swoje Wigry 3, bo oto oddajemy w wasze ręce 10 absolutnie fantastycznych miejsc dla cyklistów. Zapraszamy wszystkich - tych co pedałują krajoznawczo i tych z rowerowym zapałem do przekraczania granic, u których wieść o nowych singletrackach wywołuje wyrzut endorfin.
Nie jest to jednak zwykłe zestawienie! Do współpracy zaprosiliśmy dwie ważne postaci rowerowego świata. Wojtka znacie już pewnie ze slowhopowego Okna na Tatry – to on w 2018 roku wytyczał trasy dla Szlaku wokół Tatr i napisał przewodnik „Rowerem wokół Tatr”. Jarek to bloger, dziennikarz i rowerzysta od dziecka, który od ponad 20 lat objeżdża Małopolskę na dwóch kołach i od 2015 roku prowadzi kanał @velomalopolska, promując rozwój tamtejszej turystyki rowerowej. Gotowi? Pakujcie Rometa. Będzie jazda!

Swój człowiek na góralskiej ziemi, zatwardziały cyklista i autor przewodnika rowerowego po Podtatrzu. Wojtek, który jeździ po górach nie tylko z pasji, ale i zawodowo, w 2018 roku stworzył trasy dla Szlaku Wokół Tatr. W trakcie swoich rowerowych włóczęg znajduje prawdziwe perełki - miejsca, które nie widziały straganów i nie słyszały Despacito. Podczas jednej z nich trafił do Durszyna, wsi między beskidzkimi, pienińskimi i tatrzańskimi krajobrazami i wiedział, że to jest to. Z pomocą dwójki utalentowanych architektów postawił tam Okno na Tatry. Gościom pomysł tak się spodobał, że chwilę później obok pierwsze domku, stanął drugi - domek dolny. Jest tak, że 100 metrów od domku biegnie rowerowy Szlak wokół Tatr, kawałek dalej (od 5-15 min jazdy samochodem) macie szlaki Velo Dunajec i ścieżkę dookoła Jeziora Czorsztyńskiego (trasy znajdziecie w przewodniku na miejscu).
Zdaniem Wojtka: Jak już objedziecie dookoła Jezioro Czorsztyńskie, poznacie zaciszne Velo Dunajec i widokowy Szlak wokół Tatr, wyruszcie w mniej znanym kierunku - do słowackiej Osturni. Przepięknie zachowane drewniane chaty, wiejski radiowęzeł, bar rodem z Czechosłowacji w śródgórskiej łemkowskiej wiosce.

To zestawienie nie miałoby prawa bytu bez Szymona i jego Sywarne Chalet. Mistrz Polski w pierwszych w kraju zawodach w Zjeździe Rowerowym, który zdobył ten tytuł ze złamaną ręką, do tego instruktor jazdy, założyciel MTB academy, organizator imprez sportowych i eventów dla cyklistów. Szymon od lat swoją miłość do rowerów ładuje we wszystko czego się dotknie, dlatego nie bez powodu Sywarne Chalet leży tuż obok najpiękniejszego szlaku rowerowego w Polsce - Velo Dunajec i Szlaku wokół Tatr. Rowerów wcale nie trzeba targać ze sobą do Sywarnego bo niedaleko, w Zakopanem, Szymon ma własną wypożyczalnię. Jeśli planujecie wyjazd z pedałowaniem zagadajcie do niego przed przyjazdem - jako specjalista chętnie pomoże ogarnąć wam rowerki, wycieczkę albo szkolenie z technik jazdy.
Zdaniem Wojtka: Fakt raczej nieznany - Pasmo Gubałówki ma swoje wciąż nieodkryte oblicze. Butorowy Wierch, Mietłówka, Rafaczówki, Płazówka - te nazwy zainteresują każdego miłośnika widokowego MTB. A jeśli wolicie łatwe, asfaltowe, malownicze ścieżki? Super! Wyjedźcie kolejką na "Gubę" z rowerem i zjedźcie grzbietami do Cichego i Nowego Targu, 100% asfalt, 90% zjazd.

O, a do Tomka jedźcie na wyprawy rowerami elektrycznymi po górach albo skiturowe wycieczki zimą. Nowy koncept na Slowhopie, który w skrócie wygląda tak, że można wziąć swoich ziomków w liczbie 7 i zaszyć się w skiturowej chacie od niedzieli wieczór do piątkowego poranka. Od piątku zaś, Skiturowa Chata przyjmuje wyłącznie fanatyków aktywnego wypoczynku i generalnie opcje są dwie: albo ciśniecie z Tomkiem na e - mountain trail biking, czyli jazdę rowerem elektrycznym po górach latem (weekendy od czerwca do września) albo na skitury zimą (gdy tylko spadnie pierwszy śnieg). Na e-bajku możecie zdobywać szczyty o których nawet nie marzyliście. No dobra, trzeba trochę pedałować, ale można dawkować sobie skalę wysiłku dzięki wmontowanemu w rowery silnikowi elektrycznemu. Nie musicie się martwić o sprzęt – jest na miejscu, Tomek to w jednej osobie gospodarz, przewodnik i instruktor.
Zdaniem Wojtka: Beskid Śląski nie jest najdzikszym pasmem górskim w Polsce, jednak mnogość leśnych dróg i ścieżek oznacza morze możliwości: trasy wokół Szczyrku to raj MTB, Trójwieś to kulturowo-krajobrazowa niespodzianka niemal dla każdego, a Beskid Mały i Żywiecki to kierunki dla tych, którzy lubią odkrywać nieznane górskie zakątki z dala od tłumów turystów. Na przestrzeni ostatnich 2 lat zarówno w Wiśle (skolnity.pl), jak i w Szczyrku (szczyrkowski.pl) powstały kompleksy zjazdowych tras naprawdę porządnej jakości, więc jest to raj dla tych co lubią pod górę wyciągiem, żeby potem bawić się płynnym "flow" w dół.

Nasza seria zachwytów nad Gretą nie ustaje, i jeśli jesteście na Slowhopie od niedawna to koniecznie wpadnijcie w to i to miejsce. Villa Greta to czadowa miejscówka z historią w tle, dla foodies i rodziców z dzieciakami. Rowerowo też jest o czym mówić. W okolicy zatrzęsienie czadowych singletracków, czyli wąskich, jednokierunkowych ścieżek, o szerokości mniej więcej roweru. W zeszłym roku otwarto dziewięć pętli, wszystkie w okolicy 5-15 km od Grety. Łącznie 55 km tras o różnym poziomie trudności. Sprzęt na przejażdżki jest do wypożyczenia w pobliskim Schronisku Pałacyk w Muchowie (12 km), zaś po elektryczne kółka wbijajcie do Sudety Trail - chętnie dostarczą je pod Gretę. Na miejscu bezpiecznie przechowacie cztery kółka, a nawet kupicie mapkę z naniesionymi trasami po Górach i Pogórzu Kaczawskim, pobliskich Rudawach Janowickich, Kotlinie Jeleniogórskiej i Karkonoszach.
Zdaniem Jarka: Kaczawskie Single Tracki, to kilka pętli górskich, przygotowanych ścieżek pod kolarstwo górskie. Nie znajdziecie tu błota ani ścianek nie do podjechania, za to szybko złapiecie spokojne flow w leśnych zakątkach Gór Kaczawskich. Pętle idealne dla początkujących lub dla chcących potrenować MTB, bo poziom trudności jak to bywa na singlerack’ach wzrasta z dokręcana prędkością. Zalecany transport samochodem między pętlami, a jak w planach jest tylko weekend, to na pierwszy rzut polecam jazdę po pętli “Okole” i “Okole-zjazd”, a potem “Drużek” z podjazdem na wieżę widokową. Jak spodobają się te dwie propozycje, to wyruszaj na eksplorację pozostałych. Kopalnią wiedzy na temat “singli” są właśnie właściciele Villi Greta.
„Miejsce spokojne i niezwykle urokliwe. Czas biegnie wolniej. Gospodarze i cała ekipa otwarci, ciepli, elastyczni na nasze potrzeby i jednocześnie pozostawiają przestrzeń do intymności. Jedzenie przepyszne!!! Jest co robić i dla dzieciaków i dorosłych. Okolica na spacery i poznawanie przyrody i historii wymarzona. Gorąco polecamy!”

Wojtek i Marysia przez 8 lat szukali swojego azylu, odnaleźli go na polanie, w Przecznicy, w Zaciszu Gór Izerskich. Kolejne dwa lata remontowali stary dom, a w izbie, w której kiedyś rezydowały krowy stworzyli przestrzeń wspólną dla gości, taką z kominkiem i dużym stołem, przy którym można opowiadać sobie życiowe historie. Wokoło czadowe singletracki, a kto choć raz miał na nogach biegówki pewnie wie, ze Świeradów Zdrój i Jakuszyce to coś w rodzaju mekki dla narciarzy. Rowerki można pożyczyć od sąsiadów albo z wypożyczalni (8 km od Polany), a potem fru na single track Zajęcznik, sru na Czarniawę albo ten pod Smrkem na pograniczu czesko-polskim, między Novym Mestem a Świeradowem Zdrój (prawie 100 km tras umiarkowanej trudności). Bardziej zapaleni cykliści mogą wpaść na pasmo rowerowe Olbrzymy - to prawie 80 km profesjonalnych singletracków, położonych częściowo na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego (20 km od Polany). Tym z mniejszym zapałem do pedałowania (albo kondycją) polecamy trasę Jakuszyce, Szklarska Poręba - 23 km ścieżek przez najładniesze zakątki Grzbietu Wysokiego Gór Izerskich (Kopalnia kwarcu Stanisław, Wysoki Kamień, Jakuszyce). Można próbować sił samemu albo wziąć się za rzecz na poważnie i zapisać się na profesjonalne szkolenia rowerowe o tutaj. Ale żeby nie było, że tylko rowerem człowiek żyje - warto popedałować też na naleśniczki biszkoptowe z serkiem i absurdalną ilością jagód w Chatce Górzystów na Hali Izerskiej, wpaść na zaporę wodną w Pilchowicach, albo kawałek dalej na Zamek Czocha w Suchej. Dodatkowo w sezonie od maja do września działa Park Izerski- jarmark z lokalnymi produktami.
Zdaniem Jarka: W tej lokalizacji będziecie trochę rozdarci od nadmiaru rowerowych atrakcji. Jechać na najstarszą i niezmiernie fantastyczną sieć singli do Świeradowa, czy może spróbować najnowszych ścieżek górskich w okolicach Szklarskiej Poręby. Zdecydowanie bardziej techniczne Pasmo Obrzynów polecam już dla tych z większym doświadczeniem, ale kto nie chciałbym pohasać po treningowej trasie naszej najbardziej utytułowanej kolarki górskiej, czyli Mai Włoszczowskiej? Gravelowców koniecznie wysyłamy w okolice Jakuszyc, gdzie znajdziecie jedną z najlepszych sieci “szutrów” w polskich górach. Zabierasz szosę? To pewno wiesz co robisz i jak znam życie, to skierujesz swoją kierownicę w stronę Przełęczy Karkonoskiej, czyli najtrudniejszego podjazdu asfaltowego w Polsce (start z Podgórzyna).

Przenosimy się na Kaszuby, bo wiemy, że są wśród was i tacy, co piszczą na widok morza. Stąd nad Bałtyk macie jakieś 3,5 km, co na rowerku oznacza przyjemną przejażdżkę bez grama zadyszki. Chatka Pod Sosnami stoi co prawda na osiedlu domków wczasowych, ale ma piękny widok na las sosnowy, sporą werandę i szlak rowerowy Velo Baltica (R10) wzdłuż wybrzeża Bałtyku pod nosem. Można przemierzyć półwysep, znaleźć swój kawałek dzikiej plaży, odwiedzić Słowiński Park Narodowy i pobliskie jeziora albo wdrapać się na Latarnię Stilo, a potem szczęśliwym ze zmęczenia popijać winko na werandzie i patrzeć jak dzieciaki od nadmiaru świeżego powietrza padają jak kawki.
Zdaniem Jarka: To prawda. Domek leży zaraz przy międzynarodowej trasie EV10 (zwaną też Velo Baltica), czyli europejskiej trasie wokół Morza Bałtyckiego. To wspólny projekt województw Pomorskiego i Zachodniopomorskiego, mający na celu zapewnienie jak najbardziej komfortowej i bezpiecznej jazdy wzdłuż naszego wybrzeża. Polecam przekonać się “kołoleptycznie” ile już zrobiono, a za cel obrać sobie wycieczkę po odświeżonej niedawno trasie przez Mierzeję Helską na Helu. Tam zabranie się na pokład katamaranu i powrót z Trójmiasta trzymając się brzegów zatoki aż do Władysławowa (tzw. Pierścień Zatoki Puckiej). Można też odbić w Swarzewie w stronę Krokowa tzw. trasą Dworów i Pałaców Północnych Kaszub.

Coś dla tych, którzy nie potrzebują krochmalonej pościeli i wymyślnych luksusów, żeby poczuć się najlepiej na świecie. W Starej Szkole nic nie jest na siłę. Hania do głębokiej, mazurskiej wsi przeprowadziła się z Krakowa. I uwierzcie: to jest naprawdę głęboka wieś. Cudna. Prawdziwa. Tam, prawie pod samą Gołdapią, nieopodal wejścia do Puszczy Rominckiej, Hania przywróciła do życia dom z początku poprzedniego wieku i zaprasza wszystkich, którzy wolą vege od mięsa i tych, u których konkretne mazurskie muchy nie wywołują fali oburzenia. Szlak rowerowy Green Velo jest praktycznie pod płotem, można wpaść do Puszczy Rominckiej, udać się na trójstyk graniczny albo na Mosty w Stańczykach, pojeździć na koniach w zaprzyjaźnionych stajniach, zażyć kąpieli w jeziorze, do którego jest 2 minuty spacerkiem, a potem pogadać z Hanią o życiu na wsi, pierwszej mazurskiej zimie i najlepszej na świecie szkole - bez lekcji. Rowery, nawet te najnowsze modele, bezpiecznie przechowacie na miejscu.
Zdaniem Jarka: Warmińsko-mazurski odcinek szlaku Szlak Green Velo (prawie 400 km) polecam potraktować tylko jako szkielet do rowerowej przygody lub spokojnych wycieczek po okolicznych lasach i bezdrożach. Gravelowcy - tu będziecie mieć raj! Polecamy szczególnie pętlę po Puszczy Romnickiej oraz wycieczkę po GV do Węgorzewa i zatoczenie pętli wokół jeziora Mamry, żeby poczuć jak może przebiegać planowana tu do budowy tzw. Mazurska Pętla Rowerowa.

“Zamiast na Bora Bora - Bory Bory Tucholskie”. Nad rzeką Wdą, tuż przy wejściu do Parku Krajobrazowego Borów Tucholskich, Ania i Michał stworzyli swój własny przystanek. Taki, do którego chce się zawsze wracać, do którego ciągną wspomnienia, zapach pieczonego pstrąga, dźwięk przelewanego piwa warzonego na miejscu i zielone połacie Borów ciągnące się bez końca, niczym makaron. Rodzinną Samotnię nad Wdą przechrzcili w Przystanek Tleń i stworzyli tam zgrabną, satysfakcjonującą triadę: pensjonat, restaurację i browar. Wokoło jest tyle szlaków, że rower sam się wyrywa. Tuż obok przebiega trasa Blue Velo i EuroVelo 10 a kawałek dalej Kaszubska Marszruta. Można sobie skoczyć nad jezioro Żur, porwać się na spływ Wdą, a potem w ramach nagrody za wysiłek karmić swoje wewnętrzne dziecko pierogami, a wewnętrznego dorosłego - złotymi trunkami;)
Zdaniem Jarka: Bory Tucholskie ostatnimi laty kojarzą się rowerzystom przede wszystkim z Kaszubską Marszrutą. To sieć szutrowych (głównie) oraz asfaltowych traktów rowerowych, w większości zgrabnie odseparowanych od ruchu samochodowego, które otaczają zgrabną pętlą (ok. 100 km) cały Park Narodowy Bory Tucholskie. Trasa świetnie nadaje się do jazdy z dziećmi lub dla osób z mniejszym doświadczeniu w kręceniu (płasko), ale i doświadczeni “gravelowcy” wracają stąd zachwyceni robiąc to w jeden dzień (trasę można też skracać).
„Przystanek to miejsce, w którym z radością zatrzymujesz się w czasie pdróży. Eksperymentujesz, gdy jesteś pierwszy raz, a potem, chociażby w drodze powrotnej, planujesz, że właśnie tu zjesz obiad i zrobisz sobie przerwę. Pysznie! Wrócimy z pewnością do tego miejsca!”

Całkiem nowy, mazurski zakątek od Adama, wyczarowany na terenie Puszczy Piskiej, w sąsiedztwie jeziora Zyzdrój Wielki i dwóch fajnych szlaków rowerowych: czerwonego szlaku Juranda i niebieskiego - Lancy, (każdy około 25 km długości). Mało tego - po drugiej stronie jeziora wije się Krutyński Szlak Rowerowy, złożony z prawie 70 kilometrów ścieżek prowadzących wzdłuż najbardziej znanego szlaku kajakowego w Polsce – szlaku Krutyni. Można sobie zrobić tournee po jeziorkach, poobserwować mazurskie wioski, stare drewniane rzeźby albo specjalnie pozostawiony przez leśników fragment lasu po huraganie w 2002 r., a potem przesiąść się do kajaka i popłynąć na pierogi z jagodami do Stanicy Wodnej Babięta. Rowery dla dorosłych i rowerek dla najmłodszego cyklisty macie na miejscu, bez dodatkowych opłat.
Zdaniem Jarka: Lubicie ciągnące się kilometrami szutry i leśne drogi? Pokochacie w takim razie Krutyński Szlak Rowery. Uwaga! Odkryjecie też, że Mazury nie są płaskie, bo sam szlak oprócz widoków na jeziora, gwarantuje solidną dawkę interwałów. Potraktujcie jego ślad jako inspirację na “mazurską” szwędaczkę, a okoliczne dróżki i ścieżki jak doskonałą okazję żeby odkryć miejsca, do których nie traficie jadąc samochodem.