
Dolny Śląsk ma nie tylko złoty pociąg, Nike dla Joanny Bator i manufakturę w Bolesławcu. Ma też jedyny w Polsce wodospad, w którym można się kąpać, Góry Stołowe oraz knedliczki w Czechach i Zwinger w Dreźnie. Pokazywaliśmy kiedyś pierwszych dziesięc propozycji, ale Dolny Śląsk to dużo więcej. Będziemy rozszerzać tę listę skrupulatnie jak francuska guwernantka, a tymczasem zapraszamy do czytania. I pamiętajcie - to absolutnie nie jest koniec.

W XVI wieku na szeroką skalę wydobywano tu rudę złota i stąd pewnie nazwa Góry Złote oraz magia tego miejsca. Złoty Jar wybudowano w 1926 roku jako restaurację. Po drodze do XXI wieku budynek działał też jako miejsce kolonii dla dzieci, a po gruntownej odbudowie w 2015 roku przeszedł w ręce obecnych właścicieli. Pensjonat prowadzi teraz Maciej Dziczkowski i Małgorzata Szumska, aktorka teatru lalek, autorka książki .
Zdaniem Slowhopa: Niezwykła architektura i otoczenie, przenosząca w świat dyliżansów, kopalni złota i pierwszych pociągów. Do tego przeciekawi właściciele i historia tego miejsca - wszystko to sprawia, że mamy ochotę jechać nie tylko na Dolny Śląsk, ale właśnie do Złotego Jaru. Zobacz Złoty Jar na Slowhop.
„Cudowne miejsce, które przeniosło nas z rozpędzonego XXI wieku w sielską atmosferę, jaka panuje w Złotym Jarze.”

Właściciele tak pichcą, że do Grety zlatuje się połowa Polski i Czech, a miejsc wcale nie jest tak wiele. Gospodarz wie wszystko o minerałach i świetnie dogaduje się z dziećmi. Pensjonat stoi w Dobkowie, na pograniczu Pogórza Kaczawskiego i Gór Kaczawskich, a jeśli nie uda się Wam znaleźć wolnych miejsc, to zarezerwujcie chociaż miejsce w restauracji.
Zdaniem Slowhopa: Willa Greta to już właściwie legenda, znana od Przemyśla po Szczecin. Rekomendujemy rezerwację na kilka miesięcy wprzód.
„Ta placówka ma chyba najlepszego fengszuja na całym Dolnym Śląsku. Za każdym razem wracając z Pragi do Poznania zajeżdżamy choćby na rosół i polędwiczki (tak naprawdę to myślę, że największą atrakcją wypadów do Pragi są właśnie te doznania kulinarne w Dobkowie :>), oprócz tego genialne krajobrazy, cisza, spokój i bardzo życzliwi gospodarze. Reasumując - żyć nie umierać i jak najczęściej wracać.”

W tym roku koniecznie w Góry Kaczawskie, bo kryją się tam prawdziwe perły. W Gościńcu jest 11 pokoi, więc jest szansa, że uda się Wam zarezerwować miejsce, a apartamenty jak cukiereczki, dwupoziomowe i tyle starego drewna, ile najbardziej lubimy.
Zdaniem Slowhopa: W Gościńcu odbywają się warsztaty kulinarne i kreatywne, a tuż obok, w Dobkowie, znajduje się Sudecka Zagroda Edukacyjna - centrum wiedzy o Ziemi i minerałach.
„Fantastyczne miejsce. Jedno z najlepszych tego typu jakie odwiedziłem, nie tylko w Polsce. Przemiła rodzina. Pyszne śniadania. Czysciuteńko w ogromnym pokoju.”

Międzygórze to takie miejsce w Sudetach Wschodnich, które koniecznie trzeba zobaczyć. Zamienione w letnisko przez księżnę Mariannę Orańską w XIX wieku, a potem Fundusz Wczasów Pracowniczych w PRL. W latach 90. stare wille dostały mocno w kość, na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zafundowali im spektakularny lifting.
Zdaniem Slowhopa: Jesli lubicie ciemniejsze wnętrza - wybierzcie Tininę lub Pepitę. Jeśli zaś bliżej Wam do jasnych, eklektycznych salonów - koniecznie Klara.
„Bajeczna miejscówka! Każda villa urządzona jest w innym stylu, co sprawia, że tym miejscem nie da się znudzić! Piękny wystrój i piękne widoki. Idealna baza wypadowa na narty, spacery i rodzinny relaks. Do dyspozycji gości dwie sauny, jacuzzi.”

Do dyspozycji całe Pogórze Izerskie. Miejsce - przekomfortowe, kuchnia, w której niebawem będą odbywać się warsztaty - taką musieli mieć w Star Treku, rewelacyjna część wspólna i bawialnia dla dzieci, że człowiek się cieszy, że na zewnątrz gradobicie. Poza tym pełnoprawny folwark ze zwierzętami i ogródkiem warzywnym, więc bierzcie dzieci, babcie i kuzynów z trzeciej wody po kisielu, bo wszyscy się zmieszczą i zachwycą.
Zdaniem Slowhopa: To, co najważniejsze: zaangażowani gospodarze i genialne wnętrza. Ruska Bania - mistrz!
„Dom skrywa przestronne pokoje o standardzie hotelowym (****), kącik gier, bibliotekę, kino domowe, kącik dla dzieci. Mnóstwo atrakcji: od wycieczek quadami, przez relaks w SPA, które położone jest w drewnianym domu nad jeziorem. W kilka dni nie sposób nacieszyć się urokiem tego miejsca, detalami, jedzeniem, trunkami i fanatycznymi opowieściami ludzi, którzy są jego autorami.”

Świeradów, Góry Izerskie i dom z XVII wieku. Podobno spał tu sam Napoleon, ale co on wiedział o ekologii... Gospodarze Biorezydencji są pod tym względem zdecydowanie do przodu i możecie liczyć na zdrowego ducha i pory relaksu w każdym zakątku. Są warsztaty jogi, terapia Gestalt, zdrowe jedzenie i spokój duszy w ładnie urządzonych apartamentach.
Zdaniem Slowhopa: Dla ludzi, którzy potrzebują nieco się wewnętrznie wyciszyć i eko entuzjastów. Sporo ciekawych wydarzeń, warto śledzić!
„Pozdrawiam z apartamentu nr 6. Jest tak ekstra, że nie chce się z niego wychodzić. Przestronny... ale jednocześnie przytulny. Jest kominek... jest klimat. Biblioteka na miejscu, sklep na drugiej stronie ulicy, 150m do restauracji, rzut beretem do Czech.”