5 ultrawyjątkowych miejsc dla poszukiwaczy nowych doświadczeń

5 ultrawyjątkowych miejsc dla poszukiwaczy nowych doświadczeń

Według Aleksandry Bogusławskiej z bloga Duże Podróże

Kilka słów od Slowhopa: "Odetchnij od miasta. 62 wyjątkowe domy gościnne w Polsce", czyli kieszonkowy podręcznik, dokąd zwiać na weekend, gdzie wyleczyć duszę z miasta i w którym miejscu otrzepać się ze smogu. Ola Bogusławska pokazuje palcem - jedźcie tu. Pojechała, sprawdziła, pogadała z Gospodarzami, własnym długopisem ręczy, że będzie dobrze. Dla Slowhopa przygotowała zestawienie 5 miejsc, do których powinno się pojechać po nowe doświadczenia. A my jak zwykle zachęcamy do rezerwowania ich przez Slowhop.

Przedwojenny pensjonat, gdzie z łóżka widać gwiazdy

Rezerwuję bez wahania

A co, gdyby odnowić stary pensjonat i uczynić go swoim? Takie zadanie postawili przed sobą Gosia Szumska i Maciek Dziczkowski, najpogodniejsze młode małżeństwo na całym Dolnym Śląsku. Okolice ich drewnianego pensjonatu od XVI wieku były miejscem wydobycia i przetapiania rudy złota. Później wąwóz Złoty Jar stał się celem niemieckich wycieczek, a w 1926 roku zbudowano tu drewniany pensjonat. Na początku bardzo popularny, po wojnie podupadł jednak nieco i stał się typowym ośrodkiem wypoczynkowym przyjmującym kolonie kuracjuszy oraz mieszkańców pobliskich miasteczek przychodzących tu na dancingi. Nie ma się co dziwić, że Gosia i Maciek zakochali się w Złotym Jarze. Już sam wygląd tego trójkątnego, drewnianego pensjonatu robi wrażenie. A nocleg prawdziwe przeżycie: w nocy skrzypią stare deski, z łóżka widać gwiazdy, a za oknem słychać okrzyki dzików i jeleni. Aura tajemnicy i przedwojennego szyku, które otaczają Złoty Jar, udziela się każdemu.

Orientalny klimat i zapach biryani w dzikich górach

Jadę tam!

W Masali nie ma zegarów, telewizora i zasięgu, za to są długie nocne rozmowy o życiu i podróżach, w których towarzyszą Asia i Jacek Kowalscy, zwani Masalskimi. Ich dom to Orient w pigułce: dywany, zasłony i firany, malowane hinduskie meble, lampy, rzeźby, świece, a do tego kadzidła i dolatujący z kuchni zapach biryani robionego przez Asię. Goście mieszkają w królewskich wręcz apartamentach, z łóżkami zasłoniętymi baldachimami. Za to z zewnątrz Masala jest hołdem życia na wsi i w dzikich górach. Na wzgórzu za domem Masalscy urządzili niezwykły ogródek, pełen ziół i kwiatów. To takie miejsce, gdzie warto wyjść letnim porankiem, usiąść z kawą i po prostu zachwycić się dźwiękami i zapachami. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju.

Domowe jedzenie i otwarte drzwi w bieszczadzkiej wiosce

Rezerwuję to miejsce

– To pierwsza w naszym życiu decyzja podjęta sercem, a nie rozumem – mówią o swojej agroturystyce właściciele, Paulina i Przemek Siudakowie. Ich pachnący drewnem dom jest w małej bieszczadzkiej wiosce, środkiem której często spacerują dzikie zwierzaki. Smolnikowe Klimaty to miejsce kameralne, w końcu to tylko pięć pokoi. Siudaki gotują dla gości, codziennie serwując duże domowe porcje, znają też chyba wszystkie szlaki w Bieszczadach i każdemu pomogą wybrać odpowiedni do jego możliwości. Gospodarze zawsze byli towarzyscy i chętnie zapraszali do siebie gości. Gdziekolwiek mieszkali, drzwi ich domu były otwarte dla ich przyjaciół i znajomych. Paulina i Przemek najlepiej czują się, gdy dom jest wypełniony śmiechem i rozmowami. Gdy jest żywy, wesoły, taki prawdziwy. Dlatego Smolnikowe Klimaty to nie kwatera do wynajęcia. To dom.

Wielki stół i kuchnia pełna smaków dzieciństwa

Chcę tam być!

Sercem Starej Szkoły jest wielki dwunastoosobowy stół. Posiłki przy nim potrafią się ciągnąć godzinami, bo to ulubione miejsce i gości, i gospodarzy. Stół zajmuje honorowe miejsce w ogromnej, a jednocześnie przytulnej kuchni, obwieszonej naczyniami i plakatami z filmów o jedzeniu. Dzięki takiemu szczęśliwemu układowi można od razu podglądać, jak Ewa i Jacek Traczowie gotują pyszności, które zaraz wylądują na talerzach. – Całe życie szukałam smaków, które pamiętam. W tym starym budownictwie jest coś z wakacji spędzanych na wsi – wspomina Ewa. – Znalazłam je tutaj, w Wysokiej Wsi. W owocach, warzywach i zbożach rosnących wśród nieskażonej przyrody, hodowanych przez ludzi z pasją i zrozumieniem dla ziemi. Takie właśnie podejście mają Ewa i Jacek do kuchni i gotowania. Stara Szkoła to prawdziwe królestwo jedzenia, zmieszczone w byłej szkole z pruskich cegieł, położonej wśród łagodnych krajobrazów wzgórz Dylewskich. Kto raz odwiedził Starą Szkołę i usiadł przy jej wielkim stole, ten zawita tam jeszcze wiele razy!

Skandynawskie domki blisko pustej plaży w Dębkach

Rezerwuję blisko plaży

W 2007 roku Ewelina i Kuba Rusak wymyślili nazwę: , zbudowali małe osiedle niebieskich domków w stylu skandynawskim, a sami zamieszkali w jednym z nich. Ponieważ, jak mówi Ewelina, to jest ich miejsce na ziemi. Mieszkają tu i przyjmują gości cały rok, bo i poza sezonem to świetny adres, by odpocząć, zrelaksować się, napisać książkę, ulepić coś z gliny, posiedzieć wieczorem przy kominku. Uciec od smogu do czystego bałtyckiego powietrza, zaszyć się w domku z ukochaną osobą czy spacerować po pustej plaży. Całoroczne chatki Fajnego Miejsca są w pełni wyposażone, przytulne i funkcjonalne. Na ich ścianach wiszą serduszka z napisem . I rzeczywiście, do Dębek przyjeżdżają ludzie z pewnym konkretnym nastawieniem. Tacy, którzy chcą być blisko natury i nad Bałtykiem nie szukają tylko dyskoteki i budki z goframi. Dębki to mała miejscowość, która mimo wciąż sporej popularności Bałtyku pozostaje oazą spokoju.

Opublikowano:
11.09.2026