10 najlepszych adresów w najmniej znanych polskich górach

10 najlepszych adresów w najmniej znanych polskich górach

Jedź w Izery!

Zrobiliśmy kiedyś potężne zestawienie sudeckie, ale od tego czasu wiele się zmieniło i mamy Wam coś do przekazania. Góry Izerskie są na czasie.

Nie dlatego, że my tak mówimy, tylko dlatego, że sprowadziło się tam kilkadziesiąt osób, które ratują stare siedliska, tworzą kolonie artystyczne, restauracje w stodołach, eko targi i zapraszają do siebie. Ta alternatywa sama nazywa siebie "Izerbejdżanem" i przysięgamy, że coś w tym jest. Jeśli chcecie wiedzieć, co się tam dzieje, serdecznie i szczerze polecamy zapoznać się z działalnością Atelier Wolimierz, Stacji Wolimierz, Stacji Stodoła, targu Perski Izerski i wielu innych miejsc i tematów, o których opowiedzą Wam gospodarze z Izerów, jeśli tylko zapytacie.

O tym, że w Górach Izerskich jest jeden z dwóch polskich Parków Ciemnego Nieba (drugi znajduje się w Bieszczadach) i to właśnie tam mieszkańcy miast mogą pokazać dzieciom jak wygląda Droga Mleczna chyba nie musimy opowiadać. Ani tego, że to centrum sportowe dla narciarzy biegowych, bo to się po prostu wie. My służymy adresami, które pomogą Wam ten teren ogarnąć.Co musicie wiedzieć przed przyjazdem? Góry Izerskie to w zasadzie okolice Świeradowa Zdroju, Szklarskiej Poręby, Mirska, Lubomierza i Jakuszyc. Zimą warto tu wpaść na biegówki - Jakuszyce są biegówkową stolicą Polski. Gospodarze powiedzieli nam w tajemnicy, że w celach biegowkowych warto przekroczyć granicę z Czechami. Cele zjazdowe zrealizujecie w Szklarskiej i Świeradowie (kolej gondolowa).

Jeśli lubicie warsztaty albo podróżujecie z dzieciakami: koniecznie podskoczcie do Manufaktury Bolesławiec. Pomalujecie własne naczynia, które dla Was wypalą i wyślą potem pod podany adres. Kolejny adres warsztatowy to Huta Szkła Julia. Można tu wziąć udział w warsztatach grawerowania szkła, które gorąco polecamy. Tak jak zakupy - nie mieliśmy pojęcia, że w Polsce robi się tak designerskie szkło. W obu przypadkach weźmiecie udział w zwiedzaniu manufaktur.

Jakie wioski powinniście odwiedzić? Kopaniec - bo odbywa się tu Perski Izerski, targ lokalnych produktów. Wolimierz - w dawnej stacji kolejowej jest siedziba Teatru Klinika Lalek z Wrocławia i odbywa się festiwal Stacja Wolimierz Targ w Siedlęcinie - na pewno traficie na tę informację w naszych profilach. Niestety targ przeniósł się spod zabytkowej wieży w Siedlęcinie do Jeleniej Góry, ale jeśli szukacie dobrych produktów, to warto się tam wybrać. Pilchowice - bo jest tam Zapora Pilchowicka (ma rozmiary Titanica, a jej budowa zakończyła się w tym samym roku) i słynny most, który miał być wysadzony przez ekipę filmową kolejnej części “Mission Impossible”. Most zostanie wysadzony, ale tylko komputerowo. Poniżej nasze wybrane noclegi z Gór Izerskich i okolic. Zapraszamy w imieniu Gospodarzy.

Czarodziejskie kąciki dla dzieci i gofry na śniadanie

Chcę to dla całej rodziny

Matko, ile mu się o tych Kwieci napisaliśmy! Ale my to pal sześć, chłopaki z tego pensjonatu niedługo wyskoczą nam z lodówki, bo wszędzie się o nich pisze. Pięknie to wszystko zrobili i piękną nam zaserwowali opowieść o Warszawiakach, którzy wcale nie jadą na Warmię i Mazury, tylko o proszę - w Izery. Wnętrza piękne, miłość do domu i Izerów lekko ociera się o obsesję (ale pozytywną, żeby nie było), chęć do krzewienia tej miłości wśród Gości wyraźna, a do tego pomysłowe miejsca dla dzieci i różne czarodziejskie zakątki. Od razu Wam powiemy, że nasze dzieci łyknęły to miejsce z zachwytem dla wnętrz i jedzenia. Na śniadanie były gofry.

Zdaniem Slowhopa: No i hej - po wszystkie konkrety wysyłamy na profil Kwieci na Slowhopie, ale tak na szybko: fajne dla dzieci, można przyjechać z psem.

„Wbrew naszym planom nie zwiedziliśmy gruntownie Dolnego Śląska, ponieważ wybraliśmy zbyt atrakcyjny pensjonat. Zamiast odwiedzać zamki, pałace i chodzić po górach - spędzaliśmy całe popołudnia w ogrodzie, w ukrytym placu zabaw, a w razie niepogody i chłodnych wieczorów w przestronnej i niezagraconej bawialni. Wygodne hamaki skłaniały nas do czytania, a nie wędrowania po (licznych) muzeach. Dodatkowo, wcale tego nie pragnąc, zakochaliśmy się w kaszy gryczanej i granoli, którą gospodarze z niej robią. Niemniej jednak polecamy :)”

Baza narciarstwa biegowego tuż koło Świeradowa

Jadę tam!

To jest takie miejsce, że warto się jesienią zaczaić na śnieg, obserwować pogodę i jak tylko powiedzą, że sypnie, od razu rezerwować pobyt. Przede wszystkim dlatego, że Polana 114 znajduje się 10 minut od Swieradowa Zdroju, a tam nie tylko kolej gondolowa i narty zjazdowe, ale najlepsze w Polsce warunki do uprawiania narciarstwa biegowego. Gospodarze Polany, czyli Marysia i Wojtek, to super aktywni ludzie, więc można liczyć na pomoc w kwestii doradztwa sportowego. A na miejscu jest co robić.

Zdaniem Slowhopa: Na miejscu możliwość zamówienia śniadań, również wegetariańskich i można zabrać ze sobą zwierzaka.

„Pięknie położona wieś z interesującą historią, stary dom z duszą, ciekawie urządzony przez Właścicieli. Wokół przestrzeń, pola, las i góry.. Polana 114 to miejsce, w którym można wspaniale odpocząć, z dala od typowego turystycznego kurortu, zjeść niespiesznie dobre śniadanko przygotowane przez Panią domu, wypić kawę patrząc w okno na ośnieżone pola, pospacerować z uroczym pieskiem, pozjeżdżać na sankach z górki. A jak ma się ochotę, pojechać do oddalonego o 10 km Świeradowa na narty. W przyjemnie zaaranżowanej przestrzeni kuchenno - wypoczynkowej, przygotować obiad i napić się wieczorem wina przy kominku. Ba, można nawet nastawić muzykę i potańczyć przy prawdziwej dyskotekowej kuli :) Wszystko, czego potrzebujemy, aby uznać wypoczynek za taki, jaki lubimy :)”

Nocleg w 300-letniej kuźni z domowymi nalewkami

Rezerwuję rodzinny wyjazd

To miejsce nas zaskoczyło. I od razu powiemy, żeby nie było: to nie jest miejsce dla każdego. My poczuliśmy się świetnie w niemal 300-letniej starej kuźni, nocując w jedynym w tym domu apartamencie. Znajduje się on w izbie zrębowej, która jest w części mieszkalnej każdego domu przysłupowego. Tak się składa, że Dolny Śląsk pełen jest starych domów przysłupowych i odwiedzając Ptaśnik, mieliśmy okazję od środka zobaczyć jak taka architektura wygląda “w praniu”. O gospodarzach Ptaśnika moglibyśmy długo, bo to również jest opowieść fascynująca. Ale napiszemy to głośno i wyraźnie: jeśli oczekujecie od noclegu hotelowych luksusów, i że będą tu skakać wokół gościa jak w hotelu, to oznajmiamy - wybierzcie inne miejsce. Tu jest najlepsza kawa, jaką ostatnio piliśmy, wspaniałe opowieści, wszystkie niespodzianki związane z bardzo starym domem, nalewki od gospodarza, pieczony przez nich chleb i duch wolności, który skopie Wam tyłki, jeśli będziecie się domagać, że ma być tak jak to sobie wcześniej wymyśliliście.

Zdaniem Slowhopa: Tylko jedna izba dla 4 osób. Rodzinna atmosfera, ogród za domem, z domkiem na drzewie i dwoma psami. Można przyjechać z psem. Koniecznie warto wybrać się stąd do Wolimierza, gdzie znajduje się azyl artystów z Kliniki Lalek z Wrocławia. Miejsce dla otwartych umysłów.

„Niesamowite miejsce i jeszcze bardziej niesamowici ludzie. Będąc tam czuliśmy się jakbyśmy odwiedzali starych znajomych, a nie przyjechali wynajmować miejscówkę u obcych ludzi. Atmosfera, jaką stworzyli Magda i Marek była nie do opisania. Sam dom też zapiera dech w piersiach. Gospodarze zadbali o każdy detal: firanki, talerze, filiżanki, a nawet ściereczka do naczyń i toster tworzą spójną całość. I jedzenie... PYCHOTA! Naprawdę polecamy!!!”

Domowe kino, siłownia i winyle na lockdown

Rezerwuję z pupilem

I znów Świeradów Zdrój. W ogóle fajny ten Świeradów, kolej gondolowa, single tracki i kilka przyjemnych slowhopów. A Dom Zdrojowy podczas lockdownu to perełka. A propo’s. Rosmarino to jest taki dom, w którym chcesz spędzić cały narodowy lockdown. Ma wszystko co trzeba, z zasadzie to taki drugi dom poza domem. Jest nawet projektor, można robić domowe kino. Co tam kino, jest siłownia, letnia kuchnia, szmer strumyka, adapter na winyle i w ogóle człowiek się zaczyna zastanawiać czy wracać do domu.

Zdaniem Slowhopa: Dom dla 9 osób, z dwoma piętrami. Można przyjechać z psem!

„Serdecznie polecam wszystkim szukającym spokoju i relaksu. Piękne, absolutnie cudowne miejsce. Komfortowy, duży dom, z powodzeniem mieszczący 2 rodziny z dziećmi, świetnie wyposażony, pięknie urządzony, z duszą. Do tego przesympatyczny właściciel i jego cudowni rodzice, którzy pod nieobecność Pana Bartka pilnują, by gościom niczego nie zabrakło. Polecam serdecznie i jestem przekonana, że na pewno tam wrócę. Dziękujemy za goscinę :)”

Śniadanie do łóżka z widokiem na jezioro i zamek

Jadę nad jezioro!

Z okien reanimowanego domu z rudej cegły jest widok na jezioro, zamek i dobry urlop. Pogranicze Dolnego Śląska i Łużyc, dobrze wychodzą wielokilometrowe spacery, rowerowe wycieczki lub byczenie się w ogrodzie. Tego, żeby goście wypoczęli pilnują dwa berneńczyki, które służą za przewodników i terapeutów, leczących miękką sierścią i mokrymi nosami. Od razu informujemy, że nie ma klimy, zasięg GPS niedomaga, ale za to jest ogród, w którym można się zgubić, a szlak górski jest tuż za nim. A no i do browaru w Lwówku Śląskim warzącego najstarsze w Polsce piwo całkiem niedaleko.

Zdaniem Slowhopa: Jeżeli lubicie luksusy, to tu serwują śniadanie do łóżka. Nie żartujemy, można w piżamie zajadać się lokalnymi delikatesami. Poza tym grill, ognisko i wędzarnia – z głodu nikt tu nie umrze. W 3 pokojach zmieści się 8 osób, ale maluchy niech zostaną pod opieką babci - miejsce dla starszaków.

„Po naszym pobycie w Miętowym Wzgórzu wróciliśmy do szarej rzeczywistości, ale wróciliśmy zdecydowanie wypoczęci i zrelaksowani. Przez kilka dni spacerowaliśmy po 17 km w okolicy i nie spotykaliśmy żywego ducha na trasach spacerowych. Było bajecznie! A śniadania to był sztos! Gospodarze to wspaniali ludzie, którzy roztoczyli wokół nas mnóstwo serdeczności. A dom? Dom jest wspaniały, czysty i świetnie wyposażony. Aż żałuję, że musieliśmy wrócić do tej szarej rzeczywistości ;) POLECAMY maksymalnie :)!”

Miejsce dla miłośników historii i estetyki

Chcę to miejsce dla psa

Poprosiliśmy naszą Olę, która miała okazję odwiedzić Małą Kamienicę tuż przed otwarciem, o jakieś smaczki z badania terenowego. Wiecie, co powiedziała? Że mają tam najlepsze łazienki na Slowhopie. I nie są to jakieś tam klitki, ale prawdziwe saloniki kąpielowe, w których można robić pajacyki. Nie ma opcji, że Wasze kolana spotkają z drzwiami w trakcie pobytu na tronie (znamy to uczucie i nie polecamy nikomu). Jeśli jesteście estetami i lubicie przestrzeń, to to jest adres dla Was. Piękne połączenie starego z nowym. Bonus: w roli gospodarza Michał, który zna się na pięknych zdjęciach i ma doświadczenie w goszczeniu.

Zdaniem Slowhopa: Super psiolubne miejsce, wiemy, że to docenicie. Szamka palce lizać.

„Magiczne miejsce, do którego chce się wracać. [...] Pokoje duże, jasne, pięknie urządzone, każdy ze swoim klimatem i nastrojem. W całym domu czuje się pozytywną atmosferę i dobrą energię, budowaną i podtrzymywaną przez przemiłego Gospodarza Michała. [...] Świetna strefa wypoczynkowa – duży salon, z wygodnymi kanapami, nastrojową muzyką, grami planszowymi i kominkiem. O poranku śniadania zadowolą każdego i nikt nie wyjdzie głodny. Duży wybór serów, warzyw, świeżo pieczony domowy chleb, domowy dżem, miód, a do tego jajecznica na liściach rzodkiewki – pycha:) Wszystko podane w taki sposób, że tworzy małą artystyczną kompozycję :) Obiadokolacje pobudzają zmysł węchu, smaku, wzroku. Piękne kolorowe dania, łączące wspaniale ze sobą niespodziewane smaki. Do tego deser na bogato, który starcza na cały wieczór :) [...]”

Nocleg pod Drogą Mleczną w Parku Ciemnego Nieba

Rezerwuję z pupilem

Przede wszystkim ta nazwa. Wszystkie trendy turystyczne wskazują, że nie chce nam się już podróżować do hoteli. Teraz szukamy "domu z dala od domu". Tu witają Was Ania i Paweł, ludzie z dużego miasta, ze swoją korporacyjną przeszłością i izerską przyszłością. Jeśli nie powie tego Paweł, to my zaznaczymy, że ten dom znajduje się w otulinie Parku Ciemnego Nieba i tu jak nigdzie zobaczycie Drogę Mleczną. Matko, jak nam się tu dobrze spało! Nocowaliśmy też w jurcie, ponieważ tuż obok Domu jest glamping i to było luksusowe doświadczenie. Fantastyczne śniadania, serio - nic nie przesadzamy. Do Pawła i Ani jedźcie również wówczas, gdy chcecie się nauczyć jak dobrze prowadzić swojego "slowhopa".

Zdaniem Slowhopa: Pokoje dla 2, 4 lub 5 osób - łącznie 23 miejsca noclegowe. Możliwość zamówienia posiłków i można przyjechać z małym psem.

„Po prostu świetne miejsce. Jest pozytywna energia, dużo bezpiecznego miejsca dla dzieci, ciepłe wnętrza, smaczne jedzenie. Różnorodność i lokalność produktów na śniadaniu była niezwykła. Pyszny chleb i masło od lokalnych dostawców. Warto skorzystać. Jak ktoś szuka miejsca z daleka od zgiełku i hałasu miesta - to miejsce idealne. Hamaki, dużo zielonego terenu i sielsko-wiejski klimat okolicy. Relaksujący widok na Izery z balkonów! Myślę, że w przyszłym roku trudno będzie tu o rezerwację bez dużego wyprzedzenia. Ania i Paweł wkładają w Dom serce i to czuć, bo przyjeżdżasz jak do znajomych. Taki Dom w Domu :)”

Dom nad dwoma jeziorami w Górach Izerskich

Chcę jezioro dla siebie

Ten przepiękny dom od niedawna jest własnością Magdy i Grzegorza. Przyjechali, kupili, urządzili się i z tym 150-letnim domem nie było wyjścia - musieli zagościć na Slowhopie. Pokój i Spokój znajduje się nad dwoma jeziorami: Złotnickim i Leśnieńskim. Nie są wprawdzie Mazury, ale tu, w Górach Izerskich też jest woda! To ważna wiadomość dla tych, którzy bez wody nie mogą wytrzymać. Fajne miejsce dla rodzin z dziećmi, w stodole jest miejsce do zabawy na wypadek deszczu, ale tak naprawdę można się swobodnie turlać na trawie i bawić się patykami na zewnątrz.

Zdaniem Slowhopa: 4 pokoje dla 2, 3 i 4 osób. Bardzo ważne - w domu są strome schody, przez które nie każdy psiak wejdzie. Można przyjechać ze zwierzakiem, ale pogadajcie przez Slowhopa z gospodarzami, doradzą czy pies sobie poradzi.

Pierogi i szlak tajemnic tuż za progiem

Chcę ten las dla siebie

Wiecie o co chodzi w Slowhopie? Wcale nie o noclegi. O ludzi. Wszystkich ich łączy to, że chcą zrobić coś fajnego. Zacząć jakiś inny rozdział, dla siebie. A potem otwierają się dla innych. Renata podróżowała przez pół świata zanim znalazła ten stary, przysłupowy dom na uboczu Świeradowa, przy ulicy Głównej. I zamiast siedzieć w Los Angeles, robi pierogi w kameralnym pensjonacie w Świeradowie. Z tego co piszą goście, nieźle jej to wszystko wychodzi. A propo’s wychodzenia - z Nietuzinkowa wychodzi się na ulicę, a stamtąd blisko w las i w górę. Byliśmy w tym lesie, polecamy.

Zdaniem Slowhopa: Miejsce dla gości od 10 roku życia. Wiele tu dla nich do robienia. Starsze dzieci zainteresuje edukacyjna ścieżka na Zajęcznik i Szlak Śladem Izerskich Tajemnic, który wymaga dobrego oka i sprawnej ręki. Wzdłuż szlaku trzeba odnaleźć i odrysować przynajmniej 15 piktogramów znajdujących się na głazach przy szlaku. Odkrywcy otrzymują i zostają wpisani do (Miejskie Centrum Kultury). W Orlu z kolei zaczyna się ścieżka dydaktyczna, która odwzorowuje model Układu Słonecznego i prowadzi aż Do Chatki Górzystów. Tu nie bierzemy piesków.

„Nietuzinkowo to miejsce magiczne, gdzie ma się wrażenie, że wraca się do dawnych beztroskich lat kiedy biegało się boso po trawie i łapało motyle. Dom jest wiekowy, pięknie odnowiony i każdy kąt opowiada swoją historię - belki sufitowe, małe okienka, skrzypiące schody - wszystko to tworzy cudowny klimat. Do tego ogród, gdzie można poleżeć na hamaku albo na trawie i po prostu nic nie robić - idealne miejsce do poszukiwania spokoju i do rozmyślań. No i Właścicielka Renata, która z troską i autentycznym zaangażowaniem umila pobyt i otacza gościa zainteresowaniem, nie narzucając się przy tym ? Wszystko z wyczuciem, wyważone i w punkt. Mam nadzieję wrócić tam jeszcze, bo dla mnie to prawdziwa oaza spokoju i troski. Bardzo polecam | Certyfikat Odkrywcy | Księgi Odkrywców Gór Izerskich”

Warsztaty oddechowe i bio kuchnia w zabytkowym dworku

Chcę ten las dla siebie

Ten dom jeszcze chwilę temu należał do kogoś bardzo dobrego. Nie było innego wyjścia, musiał trafić w równie zacne ręce i tak się właśnie zdarzyło. Przedstawiamy zatem: Beata i Werner po podróżach po świecie i wielkomiejskich karierach osiedli w Radomicach, żeby dzielić się z ludźmi swoją energią i dobrą aurą Osady Światła. Domeczek położony jest na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Bobru, jest wpisany na listę zabytków, przeszedł resuscytację i trzyma się bardzo dobrze. I jest to zdecydowanie inny świat od tego, który znacie. Gospodarze prowadzą na miejscu warsztaty, sesje coachingowe, ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne, posiadówki przy ognisku, rozmowy do rana i kuchnię 5 przemian. Ale jest dużo więcej. Jeśli potrzeba wam magii i wpadajcie do Radomic.

„Czas spędzony w Osadzie Światła to jak pobyt na totalnie innym świecie:) już sam dojazd przez wąskie radomickie dróżki do celu, wydaje się być jakby przejściem przez ochronny leśny mur do krainy natury, zakątka ciszy, wewnętrznego spokoju i harmonii zdrowia. Wygodne łóżka, przytulne pokoje z łazienkami zapewniają regenerację wewnątrz, natomiast tajemniczy ogród Osady Światła również kryje w sobie mnogość wyciszających widoków, kącików, hamaków i kojących naturą dźwięków na zewnątrz. To miejsce w którym nakarmiona zostanie nie tylko Twoja dusza, ale i ciało - przepyszne bio posiłki pełne dobrej energii przygotowane przez gospodarzy i lokalnych dostawców zachwycają każdego dnia - dziękuję Beacie i Wernerowi za wspaniały wspólny czas i życzliwość dla każdego - bardzo serdecznie polecam wszystkim - dla mnie 6+

Zdaniem Slowhopa: O poranku ćwiczenia z elementami Qigong, ćwiczenia oddechowe, Pranayama, Seammi-Jasani i relaksacyjne z Beatą, a potem zdrowe śniadanie przy wspólnym stole i bez mięsa, na podstawie kuchni 5 przemian, badań nad ajurwedą, makrobiotycznymi, wegetariańskimi, wegańskimi i witariańskimi kuchniami. Gospodarze słyną ze zdrowych słodyczy - nie wyjeżdżajcie zanim nie skosztujecie.

Opublikowano:
11.09.2026