
Bieszczady muszą być pełne ludzi, którzy pewnego dnia spakowali swoje kuferki, sprzedali dobytek i uszli w góry tak szybko, że się za nimi kurzyło. To oczywiście nie jest zupełnie tak, ale w przypadku większości pensjonatów właśnie tak było. Przyjedźcie w Bieszczady po spokój, widoki i życiowe historie gospodarzy, zakochanych w Bieszczadach na amen.

Te domki z całą pewnością pozamiatały na Slowhopie. Jeśli chcecie zobaczyć prawdziwą ciemność na niebie w wokół - jedźcie do Baligrodu. Spotkacie tam niebo najmniej zanieczyszczone sztucznym światłem i gospodarzy, którzy w tej krainie wybudowali Szumilove domki. Widok jest na rzekę i górę Dzidowa, a każdy z domków ma prywatną saunę, kominek i teleskop do obserwacji gwiezdnych konstelacji. Prawdziwe zadupie czyli takie, że nic wam nie zakłóci kojącego nerwy dźwięku strumyka, dzieci mogą wrzeszczeć ile wlezie i żaden sąsiad nie przyjdzie ze skargą bo nie ma sąsiadów. Widok na rzeczkę, za rzeczką wilki i krajobrazy wprost z “Watahy”. Zdaniem Slowhopa: Trzy 6- cio osobowe domki z saunami, kominkami i teleskopami. Jest też miejsce na biesiady przy ognisku i ruska bania. Koniecznie z pupilem!
„Cudowny reset. Wybraliśmy się sześcioosobową rodziną, zatem przekrój pokoleniowy od dziadków, rodziców, nastolatki i dziecko. Domek wyposażony komfortowo, ze smakiem, dopracowany w najmniejszym szczególe / nawet pościel w kolorystyce wnętrza ;)/. Czysto i pachnąco. Świetny kontakt z właścicielką, miłe odwiedziny z regionalnym serkiem i masełkiem czosnkowym ;) Piękna okolica, idealna na spacer dla mojego 80-cio letniego taty. Było nam tak dobrze, siedząc po prostu na tarasie i słuchając, w dole płynącej rzeczki, że wybraliśmy się tylko dwa razy na dłuższe wycieczki. Wieczorami rozpalaliśmy żeliwną kozę i wpatrywaliśmy się w płomienie albo wygrzewaliśmy w saunie! Moglibyśmy tam zakotwiczyć na dłużej. Polecamy!!! Wrócimy!!!!”

Tak wygląda historia o dziewczynie, która chciała mieć hamak. Tak się realizuje marzenie o domku na kurzej łapce. Paulina i Przemek postawili wszystko na jedną kartę i proszę bardzo - mieszkają w stuletniej, łemkowskiej chyży, pachnącej jodłą i goszczą tam wędrowców. Goście zamieszkują pięć klimatycznych sypialni i piją kawę na huśtawkach. . Zdaniem Slowhopa: Gospodyni pewnie nie będzie miała pretensji, jeśli opiszemy Smolnikowe Klimaty jako głęboką wiochę, gdzie powietrze zawsze jest czyste, ludzie szczęśliwi, a właściciele mają pełne ręce fajnej roboty. Sama chata ma wszystko, co trzeba, łącznie z hulającym internetem. Celowo nie ma telewizora, więc wieczory spędza się jak drzewiej bywało - na wspólnym biesiadowaniu i opowieściach.
„Rewelacyjne miejsce, z dala od zgiełku, cisza i spokój. Przytulne i ciepłe wnętrza przepięknej chatki. Miejsce, gdzie naprawdę można wypocząć. Gospodarze to przesympatyczni i przemili ludzie, a posiłki to "niebo w gębie”

Najpierw była ziemia, trochę opuszczona przez właścicieli, którzy mieszkają na Wyspach. Ale to właśnie Wyspa, pełna domków wykonanych w tradycyjnej technologii zainspirowała ich do wybudowania swojej własnej chatki z gliny. Właściwie z gliniano-słomianych bloczków, twardych jak beton, choć milion razy zdrowszych. Na bieszczadzkiej ziemi lepili i nosili te bloczki całą rodziną aż powstał ten dom, inny od wszystkich. Zdaniem Slowhopa: Świetne miejsce, aby zabrać tam dzieci, pobiegać po połoninie i oddychać zdrowym powietrzem na zewnątrz i wewnątrz chaty. Fajny plac zabaw i stół do biesiadowania na zewnątrz. Domek jest bogato wyposażony i komfortowy. Opcja dla ekologów.
„Piękna i klimatyczna chatka z widokiem na góry. Kominek, ruska bania, jadalnia z dużym stołem, miejsce na ognisko, ciepła pierzyna i wygodne łóżka.”

Powiemy Wam tak: idźcie na profil Szumikady i poświęćcie 50 sekund na przeczytanie wstępu. Poza tym, że będziecie mieć pełny obraz sytuacji to prawdopodobnie obniży się Wam poziom kortyzolu, tak jak nam. A jeśli się nie obniży no to trzeba jechać, zameldować się na podwórku Szumikady, pogłaskać kozy, pozdrowić gęsi i pobrodzić w rzece tuż przy domku. No jak wtedy się nie odstresujecie to my już nie wiemy co pomoże. Ostatnia nadzieja w bieszczadzkich szlakach i ognisku do późnej nocy. Zdaniem Slowhopa: Fajna przestrzeń na rodzinny wypad albo spotkanie z przyjaciółmi - są oddzielne, dwuosobowe sypialnie, więc jest komfortowo. W Szumikadzie zmieści się Was szóstka (jest jedno łóżko dwuosobowe i cztery jednoosobowe). Ze względu na mały zwierzyniec, który zamieszkuje tą samą działkę (obok jest dom Gospodarzy), tutaj przybywajcie bez własnych zwierząt. Przed domkiem duże podwórko i bieszczadzkie wzgórza dookoła - dla nas bomba.

Tutaj mamy coś dla tych, którym marzy się mała, słodka chatka dla dwojga, otoczona górami z każdej strony. To tutaj. Wnętrze domku to otwarta przestrzeń. Na parterze jest salon z kominkiem, kuchenka i łazienka. Na antresoli znajduje się sypialnia z półokrągłym oknem, a przed chatką - weranda z bujanym siedziskiem i miejsce na ognisko. To ważne, bo podziwianie gwiazd jest tutaj obligatoryjne - to środek Parku Ciemnego Nieba). Dodamy jeszcze, że do szlaków jest tylko 600 metrów, więc nudy nie będzie. Zdaniem Slowhopa: W sąsiedztwie Chatki są inne domki, ale nikt nikomu w okna nie zagląda. W salonie stoi kanapa, na której w razie potrzeby mogą spać jeszcze dwie osoby. Można też zabrać psiaka.
„Serdecznie polecam Chatkę Bieszczadersko! To piękny, przytulny domek o niesamowitym klimacie. Jest bardzo dobrze wyposażony i urządzony z sercem. Świetnie zlokalizowany, na uboczu i jednocześnie blisko gór, może więc stanowić bazę wypadową dla chcących pospacerować bieszczadzkimi szlakami. Odwiedźcie to miejsce i zasiądziecie wieczorem z kubeczkiem grzańca przy uroczym kominku a na pewno poczujecie ducha Bieszczad! Pozdrowienia dla właścicieli ;)”

A tu mamy pensjonat i dom Gospodarzy równocześnie. To miejsce, w którym możecie liczyć na rozmowy przy ognisku i śniadania pełne lokalnych przysmaków, z jajkami od własnych kurek w roli głównej. Po dniu spędzonym na szlaku (lub w hamaku - nie oceniamy), zaleca się wskoczenie do balii albo skorzystanie z ruskiej bani. Jeśli będziecie potrzebować chwili samotności, wystarczy zrobić parę kroków i jesteście nad strumieniem, w którym można sobie pomoczyć stopy i nasłuchać się kojącego szumu wody. Zdaniem Slowhopa: Obok ludzi mieszkają tu także psy, króliki i kury, dlatego swojego czworonoga zostawcie tym razem pod opieką przyjaciół.
„Przepiękne widoki z okien na otaczające góry, szczególnie na Smerek, zauroczyły nas do tego stopnia, że nie mieliśmy ochoty wyjeżdżać. Przepyszne śniadania, ogromnie sycące, dawały siłę na cały dzień wędrówek i zwiedzania okolic. Bardzo chcielibyśmy wrócić jesienią, gdy Bieszczady będą czarować kolorami.”

Jeśli słowo “Novosiele” wydaje Wam się znajome to od razu rozwiejemy Wasze wątpliwości - być może kojarzycie je z tego miejsca. Tym razem Gospodarze zapraszają Was do czterech dwupoziomowych domów, w pełni czerpiących z sielskiego położenia nad potokiem Jabłonka. Możecie się zastanawiać gdzie są te śniadania, skoro mamy tu domy na wyłączność. Odpowiedź brzmi: pod drzwiami. Kosz śniadaniowy ląduje tam o wybranej przez Was godzinie. W środku znajdziecie coś na ciepło i na zimno, mogą być gorfy, pankejki, jajka, twarożki, własne konfituty i kiszonki. Polecamy wziąć kosz i zjeść nad rzeką. Albo wrócić z nim do łóżka. Zdaniem Slowhopa: To, co dodaje tutaj +50 punktów do relaksu to leśna strefa SPA, czyli sucha sauna z widokiem na rzekę i jacuzzi na tarasie.
„Byliśmy parę dni temu z żoną i córeczką. Wspaniałe miejsce, gdzie można się wyciszyć. Domek bardzo duży, dwie łazienki to naprawdę rarytas, komfortowy i zadbany. Siła tego miejsca tkwi w szczegółach, wszystko jest na miejscu, drewno do kominka, rozpałka, tacki do grilla, kawa, herbata, płyn do mycia naczyń - to naprawdę jeszcze nie wszędzie jest standardem.. Śniadania warte swojej ceny, zróżnicowane, smaczne, pięknie podane. Jacuzzi na wyłączność to strzał w dziesiątkę. Piękne okoliczności przyrody. Długo szukałem takiego miejsca. Polecam 10/10.”