W Świętokrzyskie Góry i okolice Jury

W Świętokrzyskie Góry i okolice Jury

10 adresów na klimatyczne wakacje

Mieliśmy spore obawy, że nic nie znajdziemy. Że Góry Świętokrzyskie i Jura Krakowsko-Częstochowska to takie miejsca, w które wybierają się wyjątkowi pasjonaci i nie jest ich zbyt wielu. I nagle bach! Wchłonęły nas te okolice i okazało się, że wcale nie jest tak źle. W Górach Świętokrzyskich jest więc twórczo, a na Jurze sportowo. Znaleźliśmy lux torpedę z basenem i niesamowitą miejscówkę dla artystów. Jest mała Toskania i super fajny hostel. A do tego masa legend, trochę czarownic, skały do wspinania, a nawet kilku rycerzy.

Chata blisko stoku z lasem pełnym grzybów

Jadę z dziećmi!

Pierwszy fakt jest taki, że jest to dobre miejsce na przyjazd zimą. Do wyciągu w Bodzentynie jest naprawdę chwila, a jeśli chcecie nauczyć się jeździć na nartach, to polecamy Sabat Krajno i tamtejszych instruktorów. Dojazd ze Świetnokrzyskiej Chaty zajmie niewielką chwilę. Drugi fakt: warto pojechać ciepłą wiosną, latem i jesienią, ponieważ wokół chaty jest spory teren z brzozowym laskiem pełnym grzybów, boiskiem sportowym, hamakami i leżakami. Jeśli tylko poprosicie - Gospodarz chętnie uwędzi Wam jakieś dobra we własnej wędzarni.

Zdaniem Slowhopa: To dom wakacyjny, więc będziecie tam sami. Gospodarze widzą jednak swoją rolę nie tylko jako dostawcę kluczy przy przyjeździe, więc możecie liczyć na pomoc i poradę. Polecamy zwłaszcza grupom przyjaciół i rodzinom. Bez psiaków!

„Piękny, komfortowy dom, idealne miejsce na spędzenie czasu z rodziną lub przyjaciółmi ♥”

Stary domek zamieniony w nowoczesną stodołę

Jadę do lasu!

Oto co można zrobić ze starym domkiem z 1922 roku jak się ma dobry pomysł i ochotę. W Puszczy Świętokrzyskiej, dwie godziny drogi od Warszawy, Magda i Marcin starą chatkę przemienili w nowoczesną stodołę. Eklektyczne wnętrza skrywają perełki wygrzebane na targach staroci i ręcznie odrestaurowane meble. W domku spotkacie stare kinowe fotele, prawie 100-letnią ścianę z bali, a na zewnątrz nawet barek z metalowych rur które kiedyś zalegały w ogrodzie. Wokoło las i nielimitowany dostęp do natury, a do zalewu w Bliżynie raptem 3 km.

Zdaniem Slowhopa: Jedźcie w szóstkę nawet z psiakiem (za dodatkową opłatą).

„Świetne miejsce na weekendowy pobyt. Z dala od miasta z pięknym, pachnącym lasem tuż za oknem. Ładna przestrzeń, eklektyczny wystrój i kompletne wyposażenie sprawiają, że każdy może się tu poczuć komfortowo. To miejsce pozwala zwolnić, wyciszyć się i odnaleźć wewnętrzny spokój. W sezonie zimowym wieczory umila rozgrzany kominek i girlandy rozwieszone przed domkiem. Miłą niespodzianką okazała się dla nas księga gości zorganizowana w formie kolażu, która spowodowała uwolnienie twórczej energii i wciągnęła w godziny wycinanek. Polecamy!”

Piwnica z winami i mini spa u podróżnika

Rezerwuję relaks

Jacek zna się na podróżach jak mało kto, więc skoro osiadł w świętokrzyskiem to coś musi być na rzeczy. Wykładowca akademicki, laureat nagrody Traveler przyznawanej przez National Geographic i prawdziwy obieżyświat, który odwiedził łącznie 160 krajów, w Klonowie urządził dom dla siebie i gości, a w piwnicach skrył pamiątki ze swoich podróży, które można traktować jak galerię i początek pięknej opowieści. Pragniemy nadmienić, że piwnicy ukrywa się także 200 butelek wina, co stanowi przyjemną kombinację dla wszystkich lubiących bąbelki, wieczory ciągnące się do poranka i arcyciekawe pogawędki o podróżach.

Zdaniem Slowhopa: Pięć pokoi, piwnica pełna niespodzianek, a do tego mini spa: sauna, balia i jacuzzi. W ogrodzie jest i zarybiony staw, gdyby się chciało komuś zarzucić wędkę- to nie ma przeszkód.

„Wspaniałe miejsce! Każdego poranka uwielbiałem stawać na tarasie, z którego mogłem podziwiać świętokrzyski horyzont - pagórkowaty, z pięknymi lasami. Taka poranna dawka dobrej energii (i szeroki wybór dobrych, naturalnych składników na śniadanie) pozwalała mi odkrywać pobliskie klejnoty natury takie jak Jaskinia Raj i Dąb Bartek czy zabytkowe zamki (Krzyżtopór, Chęciny). Po podróżach przyjemnie było wrócić do gorącego jacuzzi, a następnie zjeść pyszną i niecodzienną obiadokolację (polecam dziczyznę). Ale przede wszystkim ujęła mnie atmosfera, od wejścia można poczuć się swobodnie jak w domu. Jacek okazał się nie tylko podróżnikiem z wieloma ciekawymi opowieściami, ale przede wszystkim świetnym człowiekiem i gospodarzem. Na pewno odwiedzę Chatę ponownie, nie mogę się doczekać jak wszystko będzie wyglądać o innej porze roku!”

Leśne ustronie z sylwoterapią i sauną bez sąsiadów

Jadę się rozgrzać!

Dwa kilometry za asfaltową drogą, wśród pofalowanych krajobrazów Świętokrzyskich Gór, w otoczeniu lasu stoi dom, który zaprasza w swoje progi wszystkich zmęczonych miejskim zgiełkiem. Sylwoterapia odbywa się tu bez limitu, drzewom można nadawać imiona, a potem je codziennie odwiedzać i przytulać, można też leżeć w saunie, wciągać gluten pod postacią pizzy z pieca, wieczorami bezczelnie gapić się w niezmącone światłem niebo, a dzień zaczynać z załączonym na obrazku widokiem lasu w 5D.

Zdaniem Slowhopa: Domek przyjazny szóstce w ludziach do którego można zabrać pieska. Zadupie w pełnej okazałości bez sąsiadów i sklepu w pobliżu. Nie ma też knajpek w których można się stołować więc po drodze do Siedliska uzbrójcie się w półprodukty do gotowania i/lub gotówkę na mniejsze zakupy (najbliższy spożywczak jest 2 km od siedliska, ale płatność tylko w papierkach i nie liczcie na zaopatrzenie jak z supermarketu;)).

„Wspaniałe miejsce! Gościnność nieoceniona :) nie wspominając już o kuchni, najlepszej na świecie! Nigdzie nikt mi nigdy nie ugotował tak wspaniałych pierogów z jagodami, jagodzianek cieplutkich, ciast drożdżowych no i rosołu :) Spędziłam tydzień w Danielówce i poczułam się jak małe dziecko kiedyś na wakacjach na wsi u cioci... :) Bardzo miłe i dobrze wyposażone pokoje, właściciele przemili, miejsca do zabawy, relaksu mnóstwo, w zależności od tego kto co lubi. Serdecznie polecam!”

Danielowe safari i domowe pierogi z jagodami

Jadę tam!

Bambi wersja świętokrzyska czyli Danielówka, prawie jak z bajki Disneya, tylko zamiast jelonka jest 51 sztuk danieli. Można popijać kawkę i daniele obserwować przez okno, uczestniczyć w ich karmieniu a nawet wybrać się z gospodynią na danielowe safari. Jakby tego było mało w Danielówce oprócz epickich widoków i kontaktu ze zwierzętami serwują też pyszne jedzenie: w lecie pierogi z jagodami, knedle ze śliwkami i takie naleśniki, że język klaszcze z podniebieniem.

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi przyjaznych ludziom dużym, małym a nawet pieskom, a tuż obok stadnina dla koniarzy. Na miejscu jest animator, który przejmie Wasze pociechy kiedy Wam zabraknie pary (albo kiedy będziecie zajęci leżeniem do góry brzuchem). Polecamy rozważyć też spływ kajakowy rzeką Pilicą i masaże w plenerze w Danielówce.

„Wspaniałe miejsce! Gościnność nieoceniona :) nie wspominając już o kuchni, najlepszej na świecie! Nigdzie nikt mi nigdy nie ugotował tak wspaniałych pierogów z jagodami, jagodzianek cieplutkich, ciast drożdżowych no i rosołu :) Spędziłam tydzień w Danielówce i poczułam się jak małe dziecko kiedyś na wakacjach na wsi u cioci... :) Bardzo miłe i dobrze wyposażone pokoje, właściciele przemili, miejsca do zabawy, relaksu mnóstwo, w zależności od tego kto co lubi. Serdecznie polecam!”

Zabytkowa willa w sercu Ojcowskiego Parku

Chcę te konie!

Samo serce Ojcowskiego Parku Narodowego a w nim XIX wieczna willa w stylu szwajcarsko - ojcowskim, która w swoim długim żywocie pełniła funkcje użytkowe dla kuracjuszy uzdrowiska. Kupiona pod wpływem impulsu i resuscytowana przez 25 lat, stoi dumnie w centrum Ojcowa i zaprasza w gości. W tle jest taka historia, że aż zacytujemy: "Poprzedni właściciel, ten który wymyślił nazwę Bazar Lwowski, również przyjechał z żoną na wycieczkę (było to po I wojnie światowej) i oświadczył, że albo tutaj zamieszka, albo się zastrzeli - a jako że był oficerem żona wiedziała, że słowa dotrzyma. Sprzedała więc sklep w Krakowie i przeniosła się do Ojcowa". Dziś jest tak, że za oknem słychać szum strumyka, oczy chłoną okłady z zieleni a w ogrodzie nie zabraknie miejsca żeby zaszyć się z książką. Gdyby jednak naszło Was na zwiedzanie pogadajcie z gospodynią- Beata jest przewodnikiem po Krakowie i po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i chętnie podpowie gdzie warto stawiać kroki.

Zdaniem Slowhopa: Kadrów na Instagrama na bank wam nie zabraknie.Okolice świetne do wypraw rowerowych, wspinaczek skałkowych, konnych przejażek (w okolicy są dwie stadniny) albo błogiego nicnierobienia.

„Piękne miejsce! Właściciele zadbali o atmosferę zarówno w domu jak i na zewnątrz. Wynajęliśmy te miejsce pod wyjazd typowo rodzinny z malutkim dzieckiem i okazało się być strzałem w 10! Piorun przesympatyczny i bardzo towarzyski. Polecam dżemy i wiśnie w likierze domowej produkcji:) Blisko do Krakowa i Ojcowa oraz okolicznych dolinek (wszystkie urocze). Miejsce znajduje się niedaleko lotniska i trasy, ale potencjalny dyskomfort związany z hałasem był praktycznie nieodczuwalny. Mogliśmy naprawdę odpocząć. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócimy:)”

Domek artysty, w którym pisał Stanisław Lem

Rezerwuję leśny klimat

Po pierwsze Domek Samotnia to część Ekosamotnii- założenia willowo- parkowego, położonego zaledwie kilka kilometrów od Starego Rynku w Krakowie. Ekosamotnia możecie już znać ze Slowhopa- to dawna pracownia ceramiczna artystów Heleny i Romana Husarskich, przemianowana na uroczy pensjonat, w którego ogrodzie znajduje się jedyne w Krakowie gospodarstwo z certyfikatem ekologicznym. Domek Samotnia to zabytkowa chatka ogrodnika w XIX wieku, która w latach powojennych była miejscem pracy twórczej artysty rzeźbiarza i pisarza Romana Husarskiego. Leży na terenie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, kilka większych kroków od Ekosamotni. W jej wnętrzach Stanisław Lem pisał pierwszą część trylogii “Czas nieutracony” i to w zasadzie powinno wystarczyć za rekomendację. Ale nie tylko jego to miejsce tchnęło. W Samotni jest jak za drzwiami Narnii - na pofałdowanych terenach pradoliny Wisły, schronienie znaleźli nie tylko artyści ale i konkretna ilość dzieł sztuki. Jest trzyhektarowy ogród, sporo miejsca do leżakowania na trawie, do tego las, leżaki, hamaki, staw z łódką i piękny widok na Kraków.

Zdaniem Slowhopa: Domek jest maleńki (ma tylko 60 m2) i jest przeznaczony tylko dla osób dorosłych, które z jednej strony pragną intymności, a z drugiej pysznego jedzenia prawie pod nos. Będąc gośćmi w Samotni możecie korzystać z restauracji “Magnolia” znajdującej się na terenie pensjonatu. Koniecznie wpadnijcie do Ekosamotni na wystawę dzieł sztuki i spytajcie o tort z jadalnych kasztanów.

Rybackie gospodarstwo nad stawem z wędzoną rybą

Jadę na kajaki!

Raj dla śledzi i moczykijów w świętokrzyskim o których pisaliśmy już w tym i tym zestawieniu. Jest 3,5 h staw, połacie zieleni i cztery domki, każdy dla ośmiu osób. Można smażyć się na pomoście, wskoczyć w kajak, rower wodny, łódkę, na banana albo do wody na bombę. Ale można też zabawić się na poważnie w ornitologa, wypatrzyć czarnego bociana albo bielika. Jeśli ryby wam w głowie to musicie wiedzieć, że Gospodarze oprócz prowadzą własne Gospodarstwo Rybackie, grillują i wędzą rybki, serwują rybną zupę a sezonowo nawet kawior z pstrąga.

Zdaniem Slowhopa: Domki stoją w bezpiecznej odległości od siebie więc bez obaw o intymność. Bez obaw bierzcie zwierzaka na wywczas.

„Tu Domek to raj na ziemi ! Piękne otoczenie, oaza spokoju, dom z duszą. Las wita już od płotu, a taras zaprasza na odpoczynek od świtu do nocy. Wnętrze urządzone na najwyższym poziomie! Wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy są dostępne, a na dodatek wszędzie panuje porządek i czystość. Szkoda było wyjeżdżać - zwłaszcza naszej suni Pedrze, która była w siódmym niebie. Na pewno jeszcze wrócimy do tak urokliwego miejsca. Serdecznie polecamy i gratulujemy właścicielom pomysłu, talentu i włożonej pracy do wybudowania tego kawałka nieba :)”
Opublikowano:
11.09.2026