Slow wyjazd do Druskiennik - jak zaplanować?

5 pomysłów dla uważnych

Doktorzy zalecają, bym jechał leczyć się za granicę, a ja pragnę na lato wyjechać do Druskiennik. Doktorzy mają swoją politykę, a ja swoją. Gdyby oni znali Kresy, tamtejsze drzewa, powietrze i lud tamtejszy, nasze potrawy i przyzwyczajenia, na pewno zmieniliby swoją politykę. Zobaczymy, czyja polityka zwycięży – ich czy moja? Józef Piłsudski. Listy, 1924.

Druskienniki nad Niemnem. Nazwa miasta ma litewskie pochodzenie (druska = sól, druskininkai = warzelnicy soli), a jednak brzmi sentymentalnie dla polskiego ucha. Nic dziwnego, skoro przed stuleciem Marszałek pisał tu romantyczne teksty i spędzał nie mniej romantyczne wakacje, a Eliza Orzeszkowa poszukiwała zdrowia i pisarskiej inspiracji. Na liście gości miasta odznaczyli się jeszcze: Ignacy Kraszewski, Stanisław Moniuszko, Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna...

W ciągu ostatniego dwudziestolecia miasto podjęło miliardowe inwestycje w infrastrukturę. I teraz Polacy znów jadą do Druskiennik - po weekendową rozrywkę w aquaparku lub na całorocznym stoku narciarskim. Pomimo unowocześnienia, uzdrowisko jakimś cudem zachowało uroczy klimat przedwojennego polskiego miasteczka - z mnóstwem zieleni i leniwą błogością pogodnego dnia.

Jak uniknąć turystycznego natłoku i odpoczywać w Druskiennikach w stylu slow? Mamy dla Was kilka podpowiedzi.

Wszystko, z czego składa się udany pobyt w Druskiennikach, będziecie mieć w zasięgu średnio dziesięciominutowego spaceru. Poranny flat white. Świeże jajka z lokalnego bazarku. Selfie na tle fontanny. Wypożyczalnia rowerów nad jeziorem. Łyk wody mineralnej w pijalni nad Niemnem... Nie musicie przyśpieszać kroku. Wszystko jest tuż obok.

Jeśli nie w smak Wam z gwarem kolejki, ustawionej do popularnej pizzerii albo kolei linowej, nie musicie wybierać noclegu w samym środku miasteczka. Trochę dalej od centrum, znajduje się stara uliczka z pokojami dla Gości, dużymi tarasami i darmowym parkingiem. W cieniu lip i kasztanów jest cicho i spokojnie.

Zdaniem Slowhopa:

Na powolne wakacje wybierzcie dzielnicę jednorodzinnych domów na lewym brzegu Niemna. To spokojna okolica, tuż przy nowym moście, w pieszej odległości od centrum (najdalej położony dom noclegowy jest zaledwie tysiąc metrów od aquaparku). Dla tych, którzy nie przepadają za chodzeniem, w sezonie są do wynajęcia rowery lub inne dwukołowce. Dotarcie do każdej atrakcji zajmie Wam od trzech do pięciu minut, a dzień wydłuży się o kilka dodatkowych chwil. Dobrym pomysłem na nocleg w duchu slow, są także dwie inne lokalizacje: prawy brzeg Niemna (w okolicach Wyspy Miłości) oraz nabrzeże jeziora Ilgis.

Wolniej znaczy więcej

Dla tych, którzy na co dzień mieszkają w mieście, pierwsze 48 godzin w Druskiennikach mogą okazać się wyzwaniem. Samochody poruszają się z prędkością leniwca. Chodniki są puste, a nieliczni spacerowicze sprawiają wrażenie sennych. Z własnego doświadczenia wiemy jednak, że wystarczy pobyć tu kilka dni,  aby zrozumieć, że to właśnie jest właściwy rytm życia! Nieodłączny pośpiech szybko zaczyna się wydawać niezrozumiały i obcy. I to jest początek druskiennickiej magii.

Tu nie ma wygrodzonego Parku Zdrojowego. Druskiennickie ośrodki odnowy biologicznej (których jest aż 9!), kawiarnie i atrakcje nie są ulokowane wzdłuż głównego deptaka, lecz rozrzucone po całym miasteczku. Las i zadbane łąkowo-kwiatowe tereny wciskają się prawie w każdą wolną przestrzeń. Dzięki temu całe miasto sprawia wrażenie kurortu.

Zdaniem Slowhopa:

Optymalny środek transportu w Druskiennikach to rower. Sprawdza się tam, gdzie jest za daleko na piechotę, ale zbyt blisko na samochód. Rowerem poruszać się możecie z łatwością nawet bez mapy - całe miasto jest poprzecinane nieoznakowanymi ścieżkami. Ulice i chodniki też nadają się do jazdy. Polecamy Wam sprawdzić trasy dookoła dwóch jezior (o nazwach Druskonis i Vijunelis), położonych w centrum uzdrowiska. Drugim przyjemnym kierunkiem na wyprawę jest las w okolicach obu mostów przez Niemen - starego i nowego. Może przez chwilę pobłądzicie, ale na pewno zobaczycie coś ciekawego: kawałek przedwojennego bruku lub rząd drewnianych domków pomalowanych na słoneczny żółty (to ulubiony regionalny kolor).

Majówka czy wakacje?

Właściwie to ani jedno, ani drugie. Najlepszymi miesiącami na wizytę w Druskiennikach są czerwiec i wrzesień. Ale wiemy, że nie zawsze wybór zależy od Was, więc przygotowaliśmy kilka wskazówek.

Wiosna w Druskiennikach rozpoczyna się dwa tygodnie później niż w Warszawie. Poznać ją można po rozkwitających narcyzach. W połowie kwietnia, pięćset tysięcy cebulek, zmienia nabrzeża jeziora Vijunelis w kołyszące się morze delikatnych, białych płatków. Narcyzom towarzyszy delikatny róż japońskich wiśni. Trudno powstrzymać się przed pozowaniem w kwiatach na leżąco, ale ufamy, że przed tem się powstrzymacie.

Piękne zdjęcia z Druskiennik przywieziecie także jesienią. Barwy drzew cieszą oczy aż po koniec października. W lesie i na straganach pojawiają się: leśna borówka, sok z rokitnika i zebrana na bagnach żurawina. Południowa Litwa obfituje też w grzyby. Jeśli nie potrzebujecie atlasu, aby poznać te jadalne, śmiało zbaczajcie na leśne ścieżki. Poza tym, jesień to najlepszy czas (również cenowo) na gorące solankowe kąpiele, masaże i mindfulness. W komplecie z niespieszną aurą uzdrowiska, to wymarzona terapia antystresowa.

Zdaniem Slowhopa:

A co z latem? Celowo pominęliśmy okres wakacji, no bo wiadomo: latem Druskienniki są boskie non stop, i wie o tym każdy, kto chociaż raz tu trafił. Letnie weekendy są rezerwowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, do kolejki linowej ustawia się kolejka, a ze zjeżdżalni w aquaparku naprzemiennie dolatują okrzyki radości i przerażenia. Jest gorąco i wesoło. Jeśli jednak chcecie poznać równie czarującą, lecz dużo bardziej spokojną, odsłonę Druskiennik, postawcie na terminy tuż przed sezonem lub na jego końcu.

Zdjęcia: druskininkai.lt, Sezoninė virtuvė

To, co nieoczywiste

Jeśli już poznaliście Druskienniki, zapewne macie w głowie podstawowe hajlajty tego miejsca: aquapark, kolejka linowa, zadaszony stok narciarski, park Leninów w Grutasie... Do tego można dołożyć wyprawę do klasztoru w Liszkowie albo do muzeum Čiurlionisa. Gdybyście już mieli to wszystko za sobą i chcieli wiedzieć, co jeszcze, mamy dla Was trzy mniej oczywiste propozycje.

1. Doświadczenie sanitas per aqua w 9 krokach. Czy uzdrowisko kojarzy wam się z wannami, prądami i emeryturą? No to pilnie potrzebujecie czyszczenia pamięci podręcznej! Centrum AQUA w Druskiennikach wykreowało nową koncepcję SPA. Wnętrza emanujące skupieniem, dyskretna opieka personelu oraz dziewięć naturalnych zabiegów, połączonych w jeden rytuał - taka jest współczesna terapia uzdrowiskowa.

2. Kąpiele w wodospadzie. Na początku XX wieku polskie uzdrowiska (w tym Druskienniki) zrobiły wielki skok naprzód. Powrócono do holistycznego leczenia człowieka z wykorzystaniem natury: słońca i wody, a także ruchu. Odkryte ciało wystawiano na oddziaływanie powietrza. Jeśli chcecie odczuć na sobie naturalne spa sprzed stu lat, wejdźcie do terapeutycznej kaskady w Parku Dineiki.

3. Cepeliny i sękacze. "Romnesa" to restauracja, którą łatwo przeoczyć, bo znajduje się trochę na uboczu. A warto się tam wybrać i zamówić pokaz wypiekania sękacza na żywym ogniu albo wziąć udział w warsztatach robienia cepelinów. Można też zjeść gotowe sękacze i jedne z najlepszych cepelinów w mieście.

Zdaniem Slowhopa:

Turyści nie przestaną ustawiać się w kolejki do popularnych miejsc, lecz to nie znaczy, że poza nimi nie ma już nic godnego uwagi. Zabawcie się w odkrywców i podzielcie się potem swoimi doświadczeniami z innymi.

A może wypad na Północ?

Gdyby kraje bałtyckie były Włochami, Druskienniki znajdowałyby się w Kalabrii. Oczywiście nie ze względu na temperaturę powietrza, tylko dlatego, że jest to najbardziej wysunięty na południe kraniec Litwy. I dobra okazja, by rozpocząć swoją własną podróż via Baltica - przez Litwę, Łotwę i Estonię, a następnie przeprawić się promem z Tallina do Helsinek i udać się aż do Laponii - krainy polarnych zórz. Po drodze spodziewajcie się wielu lasów, zbiorników wodnych i gustownej architektury.

Możecie wybrać się samochodem, rowerem lub camperem - każdy środek transportu się sprawdzi. Cała podróż liczy 1800 kilometrów, podzielonych przez Zatokę Fińską na dwie równe części: Druskienniki - Tallin (900 km), Helsinki - koło podbiegunowe (ok. 900 km).

Zdaniem Slowhopa:

Aby ścieżki były mniej utarte, sprawdźcie nasze slowhopowe miejsca na Litwie. A w tym artykule kilka wskazówek, dokąd się kierować.

Post scriptum

Jeśli zastanawiacie się, jakie to romantyczne teksty pisał w Druskiennikach Piłsudski, na koniec dzielimy się z Wami cytatem z miejskich archiwów.

Gdy Wielki Stwórca równię nadniemeńską rzeźbił, szedł linją surową i w silniejszym skurczu dłoni kształty ziemi lepił. Bogato sypał na nią żółtawym aż do bezbarwia białości piaskiem, prósząc ją obficie mchem, jakby siwym od starości dziejów ziemi i swego istnienia. […] Lecz gdy Stwórca – Rzeźbiarz do Niemna brzegu się zbliżył i zmęczony surowościq pracy palcom spocząć pozwolił, z roskoszy wolności i odpoczynku ku ziemi błogi uśmiech spoczywania posłał. Wdzięczna ziemia odkurczyła swą pierś ściśniętą do prostoty płaszczyzny. Mała Rotniczanka skoczyła radośnie, spiesząc ku Niemnowi, jakby samą siebie prześcignąć chciała […]. Z pod ziemi trysły źródła o różnych smakach, a barwna zieleń z niespodziewanemi, strzelistemi jak gotyki drzewami zastąpiła mech siwy i szary. W ten sposób Druskienniki były niespodzianką myśli Stwórcy w odpoczynku, gdy Ten się uśmiechnął. Józef Piłsudski, „Złota księga Drusiennik”

Sprawdź noclegi na Litwie