Tu na śniadanie! 10 slowhopowych miejsc, gdzie podają je wybitnie.

Tu na śniadanie! 10 slowhopowych miejsc, gdzie podają je wybitnie.

Podręczna ściąga dla miłośników leniwych poranków przy stole

Sytuacja jest taka, że my po prostu uwielbiamy śniadania. I nie, że rogal i kawa, bo z całym szacunkiem, to jest żart ze śniadania, haniebny policzek w stronę pięknego poranka. I nie, nie chodzi o to, żeby stół uginał się pod naporem. Może być mało, ale musi być świeżo. Musi być z pasją. I musi być dobre zakończenie, czyli kawa. Ale to nie wszystko. Dla nas najlepsze śniadania ciągną się godzinami i są jak gruba powieść - człowiek tak przywiązuje się do bohaterów, że drży na myśl, że zaraz koniec. Wybraliśmy dla Was miejsca, gdzie śniadania są jak powieści. Nie myślcie jednak, że to koniec. Takich miejsc jest na Slowhopie dużo więcej. Wystarczy poszukać.

Sezonowe śniadania w trzystuletnim domu podcieniowym

Jadę tam!

Odkąd Plajny pojawiły się na Slowhopie, dostały od gości 67 laurek na piątkę. Czujecie to? To znaczy, że absolutnie każdy gość wyjechał od nich szczęśliwy. Słowo śniadanie występuje w tych opiniach nad wyraz często, na bank nie bez przyczyny. Naszym zdaniem to wystarczający powód, by spakować gacie na zmianę, czym prędzej szurać na Warmię i na własnej skórze sprawdzić o co chodzi. Śniadaniowa celebracja odbywa się w jadalni w Stodole, a menu zmienia się zależnie od pory roku. Bazą są świeże owoce i warzywa oraz dobra zamknięte w słoikach czekające na swoją wielką chwilę: konfitury, kiszonki, syropy i nektary. Szamanie dobrze jest zacząć shotem plajnowego zakwasu z buraka. Prawdziwym hitem są pasty warzywne: z pieczonej marchewki, hummus z burakiem, z zielonego groszku, z brokuła, z papryki, z natki pietruszki albo podagrycznika. Domowa granola świetnie smakuje z konfiturami ze spiżarni: gruszkową z imbirem i kardamonem, dyniową z pomarańczą albo jabłkową z owocami czarnego bzu. Nie brakuje i ciepłych pyszności, bywają racuchy z jabłkiem, tosty ze szpinakiem, serem pleśniowym i jajkiem, albo orientalny dal śniadaniowy. I musicie wierzyć nam na słowo, że na tym menu się nie kończy. W Plajnach można spać w kilku budynkach, ale gwiazdą regionu to liczący trzy stulecia dom podcieniowy. Możliwe, że kiedyś mieszkali w nim mennonici, którzy uciekli z Holandii w XVI wieku i osiedli na terenie obecnych Żuław, Elbląga i okolic. Po resztę historii jedźcie do Pauliny, wszystko Wam opowie.

Zdaniem Slowhopa: Choć w Plajnach prym wiedzie kuchnia wege, to i mięsożercy codziennie znajdą na stole coś dla siebie. Koniecznie skosztujcie herbatki korzennej i syropów: z mniszka, z owoców dzikiej róży, z kwiatów czarnego bzu, czy też głogu. Super miejsce na warsztaty i całkowity reset systemu.

Permakulturowy ogród prosto na śniadaniowy stół

Jadę już teraz!

To teraz uważajcie. Słyszeliście kiedyś o permakulturowym ogródku? Najważniejszym jego założeniem jest uprawa tylko tych roślin, które naturalnie występują w danym środowisku. W permakulturowym ogródku wykorzystuje się naturalne nawozy i zasoby, a co za tym idzie jedzonko, które później ląduje na talerzu jest pozbawione chemii i ulepszaczy. Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy ogród Moniówki, wiedzieliśmy, że Monika i Maciej znają się na rzeczy. Podziwianie ich grządek to przyjemność sama w sobie, a jak powiedzieli, że można szamać z krzaczka, to już byliśmy kupieni. Gospodarz maksymalnie korzystają z tego, co urosło w ich ogrodzie, a całą resztę sprowadzają od zaufanych sąsiadów. Tutaj poczujecie się jak na wczasach u dawnych znajomych, przypomnicie sobie jak to jest spacerować boso po rosie, jeść zdrowo i kolorowo. Brzuchy Wam podziękują.

Zdaniem Slowhopa: Tutaj śniadanka i obiady tylko w pakiecie (dodatkowo płatne). Gospodarze serwują je tylko gdy zbierze się grupa minimum 6 osób, więc zapytajcie przed przyjazdem jak się ma sytuacja. Możecie zamówić dietę wege.Jeśli macie ochotę na trochę gastroturystyki w okolicach Nowego Kawkowa to wpadajcie na cydr i szamkę do Kwaśnych Jabłek, a do Camp Spa na relaks (więcej przeczytacie tutaj).

„Monika i Maciej tworzą niepowtarzalną atmosferę. Piękne wnętrza, przepyszne jedzenie i sauna dodają uroku:) Można poczuć się jak w wymarzonym domu. Skorzystaliśmy dodatkowo z masażu Ani – bardzo polecam. Dziękuję za wspaniały czas”

Śniadanie jak uczta przy długim drewnianym stole

Rezerwuję bez wahania

Po czym zwykle poznajemy dobre śniadanie? Po tym, że świetnie zastępuje budzik. W Krętej możecie spokojnie wyrzucić zegarek przez okno, bo Wasz brzuch sam wygra melodię o porze karmienia. Kiedy Wy jeszcze smacznie chrapiecie, w kuchni już krząta się Patrycja odpowiedzialna za dokarmianie. Goście mówią, że w Krętej to właściwie podają śniadanio – kolacje. Jedzonko serwowane jest na długim, drewnianym stole, przy którym zasiadają goście. Wszystko tak kuszące, że trzeba robić losowanie. Są bułki, chałki, jabłka pod kruszonką, omlet z piekarnika, pieczone warzywa i warzywne tarty. Przy odrobinie szczęścia traficie na jajecznicę z karmelizowanymi pomidorkami i szakszuką. Do tego coś na osłodzenie życia: naleśniki z mascarpone i domowym dżemem, ciasto czekoladowe z kremem i owocami, tort bezowy, drożdżowe rogaliki czy jabłecznik. Żadnej ściemy, jak pieczywo, to na zakwasie, domowe przetwory, miód dziadka Felka, jajka od sąsiadki, koktajle i kompoty. Cieknie ślinka. Nam też. Po prostu jedźcie i jedzcie.

Zdaniem Slowhopa: Kuchnia w Krętej jest wegetariańska. Przygotujcie dużo miejsca w brzuszku.

„Serdeczni, uśmiechnięci, dowcipni Gospodarze. Mistrzowskie śniadania – omlety, suflety, koktajle, kruche rogaliki, chałki, sałatki, itd. (tak, tak – to nie wszystko. :)) Piękna jadalnia, wygodne spanie. Spędziliśmy u Patrycji i Sławka cudne trzy dni!”

Owcze sery i miody na śniadanie w Pieninach

Jadę tam!

O Jasielniku to już nawet krowy piosenki muczą. Pisaliśmy o nim w tym zestawieniu o miejscach przy górskim szlaku oraz w tym o pienińskich miejscówkach. Teraz dodamy tylko, że żarcie też tu wypas. Śniadanie pełne jest przeróżnych frykasów, takich jak lokalne owcze sery, jaja od szczęśliwych kur, twarożki, sałatki, miody od przyjaciela Gospodarzy, domowe dżemy i powidła. Akurat w przypadku jedzenia podtytuł Jasielnika się nie sprawdza, bo jest tam naprawdę dużo prawie wszystkiego. A śniadanko macie w cenie noclegu.

Zdaniem Slowhopa: W sezonie letnim zjecie w Jasielniku także obiadokolacje. W pozostałych terminach możecie się udać do jednej z polecanych przez Anię i Bogusia knajpek. Tu możecie przyjechać z czworonogiem.

„Przepiękne miejsce, bardzo sympatyczni Właściciele, śniadania pyszne (a kawa to już w ogóle wow), świetne położenie względem okolicznych szlaków, dookoła lasy, strumienie, owce na halach. Na pewno wrócimy jesienią. Serdecznie polecamy! Dziękujemy raz jeszcze i pozdrawiamy Asia&Aria”

Pączki i faworki na śniadanie na Mazurach

Rezerwuję to miejsce

Tak się przyjemnie złożyło, że w Młyniku zastał nas Tłusty Czwartek. Dajemy słowo, czysty przypadek. Gdybyśmy tylko wiedzieli wcześniej, zrobilibyśmy sobie tygodniowy post przed przyjazdem. A tak to wjechało śniadanie i jeszcze pączki do tego. Pokonały nas dopiero faworki z cukrem różanym, które tak pięknie się uśmiechały, że wróciły z nami na tejkełeja. W Młyniku nie ma żartów z jedzenia. Gotuje prawdziwa szefowa kuchni- Ewa. I gotuje tak, że jedzą oczy, jedzą brzuchy, a potem siedzi się przy stole tak długo, żeby choć tyćkę przetrawić i zdołać jeszcze coś upchnąć. Pora karmienia w Młyniku jest czymś w rodzaju zgrzewki kinder niespodzianek, w wersji dla dorosłych. Ciepłe bułeczki maślane, jajka z kwiatową dekoracją, twarożek wiejski z ziołami i rzodkiewką i te sery! Wszystko świeże i lokalne. Po napełnieniu brzuchów można z czystym sumieniem oddać się wachlarzowi Młynikowych atrakcji. Ale zalecamy po prostu udać się na drzemkę.

Zdaniem Slowhopa: Ostrzegamy, to nie jest miejsce dla ludzi z dietami. Nigdzie nie czekaliśmy na porę karmienia tak bardzo jak w Młyniku. Ewa pięknie opowiada o każdym daniu, a jej kuchnia to prawdziwa sztuka. Możecie przyjechać do Młynika i karmić się samemu, ale zupełnie nie wiemy po co?

„Dzikie Historie to wspaniałe i oryginalne miejsce gdzie można naprawdę wypocząć w ciszy i spokoju. [...] Ogromną zaletą Dzikich Historii jest niesamowite jedzenie Pani Ewy, która zachwyci najbardziej wymagających smakoszy.[...] Jedno z najlepszych miejsc w jakich byłem na Mazurach i mogę z czystym sumieniem polecić. Naprawdę warto”

Ciepły chleb z masłem i jaglane pankejki na Mazowszu

Jadę już teraz!

Osiedlisko nad Soną ma taki fanklub, że mieliśmy problem z wyborem odpowiedniego cytatu z opinią! Tyle ich jest i wszystkie takie pięknie opisowe. To się nie zdarza często. Mamy tu więc fajnych, zaangażowanych ludzi, którzy lubią się bawić w karmienie. Tutaj orgazm kulinarny osiąga się bez specjalnego wysiłku, uwaga podajemy przepis: bierzecie pajdę ciepłego chleba, robicie pierzynkę z masełka i ładujecie do buzi. Potem następuje seria odgłosów zadowolenia i ową czynność należy powtórzyć. Na drugą nogę wchodzą pancakes jaglane z orzechami i śliwkami z ogrodu, truskawki z grządki, racuchy albo domowy ajwar.

Zdaniem Slowhopa: Dojazd Kolejami Mazowieckimi (trzeba tylko poprosić Gospodarza, żeby po Was podjechał), można wziąć pieska i to jest opcja dla szybkich Warszawiaków, którzy chcą wcisnąć znak stopu. Tylko 5 pokoi.

„Mistrzostwo świata to za mało :) To klimatyczny dom pełen gościnności. Jola i Dominik ugościli nas wspaniale i ciężko było przerywać wieczorne rozmowy (hmmmm...poranne również ;)). Jedzenie przygotowywane było ze świeżych, regionalnych produktów - bajka! Na śniadanie czekał na nas między innymi: chleb na zakwasie pieczony przez Dominika (niebo w gębie!), gorące rogaliki, dżemy własnej roboty, ciasto marchewkowe, sery i twarogi i wiele innych pyszności. Herbata wzbogacona była mniszkiem i cytryną, a do kawy można było dodać świeże mleko od krowy :-) P.s. Jeżeli zastanawiacie się nad obiadokolacją to pomogę w decyzji - koniecznie powiedzcie "tak" i zróbcie sobie wieczorną ucztę dla podniebienia :-) Jolu, Dominiku, jeszcze raz bardzo dziękujemy za ten uroczy weekend. Na pewno do Was niebawem wrócimy :-)”

Śniadanie po królewsku prosto od pałacowych krów

Klikam i rezerwuję

Patrząc na to, co wyprawiają w Mojęcicach czujemy się nieco zażenowani tym, co dziś zjedliśmy na śniadanie. Tu karmienie odbywa się po królewsku. Nawet nie będziemy próbować Was przekonywać, wystarczy poczytać opinie gości, a potem spojrzeć na zdjęcia. Gosia i Andrzej są nie tylko gospodarzami Pałacu, ale i rolnikami, więc możecie być pewni, że nie włożą Wam do buzi byle czego. O poranku na stół wjeżdża świeże pieczywo, wędliny i kilka rodzajów serów od szczęśliwych krów, będących również mieszkankami Mojęcic. I to jest dopiero początek uczty, bo na miejscu działa restauracja, której menu zmienia się sezonowo. Mojęcicowe dania zasilają produkty od lokalnych dostawców, i to, co matka natura zostawia w lasach i na łąkach. W przerwach od jedzenia można urządzić sobie drzemkę w komnacie albo wskoczyć na rower (są na miejscu), żeby przyspieszyć trawienie. W końcu trzeba zrobić miejsce na kolację.

Zdaniem Slowhopa: Super miejsce na romantyczny wypad połączony z dopieszczaniem brzuszka. Dolny Śląsk i super wanna w komnacie numer 5.

„Cudowne miejsce na odpoczynek. Atmosfera tego przeuroczego miejsca, jaka stworzyli gospodarze jest niesamowita i bardzo rodzinna. Widać ogrom serca i dbałość o najdrobniejszy szczegół. Nie sposób nie wspomnieć o przepysznym jedzeniu: śniadania królewskie, sery obłędne, prawdziwy raj dla kubków smakowych”

Śniadania Królowej na przeszklonej mazurskiej werandzie

Jadę nad jezioro!

A co powiedzie na śniadanie na przeszklonej werandzie z widokiem na ogród i las? Śmiało, śmiało przybywajcie. I koniecznie zabierzcie dzieciaki! Ugoszczą Kasia i Maciek, którzy 11 lat temu na Mazurach postawili swój wymarzony dom. Architektonicznie nawiązuje on do zabudowań charakterystycznych dla tego regionu. Ma piękne zielone okiennice i zaskakujące, minimalistyczne wnętrza. Sporo tu smaczków i detali wykonanych własnoręcznie przez gospodarzy (nawet sauna jest handmade!). O brzuchy gości dba Gospodyni – Kasia. I chyba dobrze dba, bo goście nazywają ją Królową Śniadań. Gofry, pankejki, domowa granola, jajecznica z kurkami, własnoręcznie robione dżemy lądują w zadowolonych brzuchach gości. Oprócz klasycznego bufetu z sezonowymi owocami, warzywami, wędlinami, serami i jogurtami codziennie serwowane jest 4-5 potraw na ciepło, w tym każdego dnia inny, słodki przysmak. No i bonus jest taki, że jeśli przyjedziecie z dzieciakami, to możecie liczyć na święty spokój, bo pełno tu dzieciozabawiaczy. I będą mieć kompanów – a dokładnie młodsze przedstawicielstwo szuwarowych gospodarzy.

Zdaniem Slowhopa: Śniadania czekają na gości między 8 a 10:00. Super miejsce dla rodzin z dzieciakami. Piękny ogród i blisko do rzeki i do jeziora.

„[…] To miejsce to raj dla maluchów, ich rodziców i wszystkich stęsknionych za naturą. Przepiękne tereny, niesamowity ogród, świetnie zaopatrzony kącik dla dzieci i plac zabaw. Ale to jeszcze nic – bo najlepszym punktem tego miejsca są śniadania. Trochę jest tak, że zasypiając marzysz o poranku, o tych śniadaniach. Spory wybór, bardzo miła obsługa. Ponad wszystko – miejsce tworzą ludzie, dobrze było porozmawiać z właścicielami i podpytać o historie tego miejsca. Szuwary to miejsce, do którego chce się wracać. […]”

Świeże croissanty i śniadanie dla każdej diety

To miejsce jest moje!

Co powiecie na śniadanie u podnóża Gór Stołowych? Szczelinka to mały pensjonat ogromnie zaangażowany w sprawę dobrze rozpoczętych poranków. Tutaj własnoręcznie przygotowują dżemy, hummusy i kiszonki. Składniki - prima sort. Wykonanie - nie mamy pytań. Codziennie wypiekają też świeżutkie pieczywo i croissanty. Czasem jest ciasto, czasem naleśniki, za to codziennie możecie zjeść coś ciepłego: jajecznicę (lub tofucznicę) lub białą kiełbaskę. Nieraz można też się załapać jakieś cuda Rycha: omlety, tosty francuskie albo jajka po benedyktyńsku. Do tego dochodzą warzywa, wędliny i sery, pasty, twarożki i dipy. No głodni nie wyjdziecie. ”

Zdaniem Slowhopa: Weganie, wegetarianki! Bezglutenowcy i bezlaktozowcy (tak, chyba nie ma takiego słowa, ale są tacy ludzie, a ludzie są najważniejsi)! Tu wszyscy możecie przybywać żwawo, bez wątpliwości w sercu. Nakarmią Was wszystkich i to będzie pyszne, obiecujemy.

„Fantastyczne miejsce z klimatem w małej wiosce pod Szczelińcem. Czyściutko, dyskretnie, sympatycznie. Obowiązuje cisza nocna, ale w piwnicy można siedzieć i gadać przy muzyce do rana. Świetna sala kominkowa z bogatą biblioteczką, fajny kącik dla dzieci. Otoczenie bajeczne- mieliśmy przyjechać na wiosenny weekend, ale podoba spłatała nam figla i trafiliśmy do Narnii... Śniadania pyszne, różnorodne, genialne pieczywo. Karta w restauracji krótka, ale bardzo interesująca. I dla mięsożerców, i dla wegetarian. Zupy kremy wymiatają, podobnie jak burgery. Byliśmy we dwoje, ale na pewno wrócimy z dzieciakami, bo miejsce magiczne.”

Pogaduszki z gospodarzem przy porannych pastach i chlebku

Jadę z dziećmi!

To też jest miejsce przekozak. Śniadania organizuje Jacek i to są jakieś obłędne ilości rozmaitych past i świeży chlebek. Po jedzenie wędruje się do kuchni i tam sobie można jeszcze pogaworzyć z panem domu, a potem dokończyć już przy stole, z rodziną czy znajomymi. Miejsce wybitnie sportowe, więc śniadania muszą być pożywne i takie właśnie są. Potem jest rekomendacja Gospodarzy co do kierunku zdobywania szczytów Gór Stołowych i wszystkich z pensjonatu wywiewa aż do wieczora. Fajne miejsce dla ludzi, którzy szanują aktywność fizyczną i innych ludzi. Oraz kochają psy.

Zdaniem Slowhopa: Koniecznie z psem, bo jest gdzie go wybiegać i będzie miał kumpli. Jeśli jedziecie z małymi dziećmi, weźcie pod uwagę, że będą tam psy.

„Cudowne miejsce, w którym można się odciąć od pędzącego świata. Przepiękny ogród, w którym można godzinami leżeć w hamaku, czytać książki i spoglądać na Radkowskie Skały. Bliskość wielu ścieżek leśnych i szlaków górskich to duży plus, nie trzeba wcale korzystać z auta. Nasz pies miał tam ogromną frajdę, gdyż ogród jest wielki i mógł swobodnie biegać z innymi psami. Przepiękny salon, w którym można zanurzyć się z lekturą i zapomnieć o wszystkim :) w całym domu panuje bardzo miła i życzliwa atmosfera. Gospodarze chętnie służą wskazówkami na temat okolicy. A pieczony pstrąg w soli, którego mieliśmy okazję zjeść dwa razy jest wart każdych pieniędzy. Ten smak pozostanie z nami na długo. Bardzo wygodne pokoje z łazienką, świetne wyposażona kuchnia i przepyszne śniadania, na które czekaliśmy już kładąc się spać :) POLECAM!! Jeszcze tam wrócimy! :)”
Opublikowano:
11.09.2026