10 miejsc na taki wieczór panieński, którego nie zapomnicie

10 miejsc na taki wieczór panieński, którego nie zapomnicie

Chaty, domy i pensjonaty na Wasze Despacito i Prosecco

Napiszemy to wprost: nie szukaliśmy barów, dyskotek, hoteli ani nawet spa z paznokciami i masażem twarzy. Dlaczego nie? Bo tam nie wypada robić tego, co powinno się robić na panieńskim. Zapraszamy na hormonalną terapię zastępczą. Tu poziom estrogenu osiąga poziom krytyczny, na nasze oko jest grubo za czerwonym. Mamy tu domy, chaty i pensjonaty. Można swobodnie odkleić rzęsy, zdjąć sztuczne włosy, można mieć skarpetkę z dziurą i nie myć zębów. Można się obnosić z Despacito bez uszczerbku dla reputacji, cały weekend ćwiczyć układ do "Single Ladies", śpiewać na pełne gardło Beastie Boys na zmianę z Cyndi Lauper. Są miejsca na Prosecco z truskawką i na tequilę z cytryną. Zróbcie trochę hałasu dziewczyny, niech to będzie pamiętny weekend.

Panieński z wiankami i kultową przyczepą z lat 70

Rezerwuję z pupilem

To jest właśnie TO MIEJSCE. To tu powinno się seryjnie organizować wieczory panieńskie, bo klimat za sprawą Elizy (gospodyni) taki, że jest dobrze. Ona to robi zawodowo, full profeska, Leon Zawodowiec babskich imprez. Będą wianki na głowie, sesja foto, lemoniada i takie rzeczy, że lekarze powinni zalecać pobyt w Łan Sztuk w ramach hormonalnej terapii zastępczej. No i można mieszkać wszędzie: w murowanym domu, kultowej przyczepie Eriba Puck z lat 70. i domku letniskowym. Raczej dla tych grup, którym nie przeszkadza obecność gospodarzy, gdzie jednak trzeba trzymać swoje despacito pod kontrolą. Zdaniem Slowhopa: Gościnny, stuletni dom z dala od wsi, w którym będzie miejsce na tańce i swawole – i w salonie, i na tarasie, i pod chmurką. Można wziąć psa.

„W Łanie czułam się swobodnie jak w domu. Prawdziwie odpoczęłam otoczona pięknem natury i dbałością o detale, jaką znalazłam we wnętrzach. Dziękuję za serdeczność i otwartość, za stworzenie tego wyjątkowego miejsca.”

Basen, jacuzzi i sauna na panieński z kelnerem

Chcę jezioro dla siebie

Anataha bije rekordy w ilości zadowolonych przyszłych panien młodych. Kiedy słyszymy takie newsy nadstawiamy ciekawskie uszy. I tu jest tak, że nie trzeba się móżdżyć, na siłę wymyślać atrakcji, rezerwować hummera i z miną żenady wkładać na głowę opaski z penisem, bo litości ludzie, to już było i dawno jest passe. Teraz mamy nowy trend na panieńskie w Anataha, który przewiduje moczenie zadka najpierw w basenie, potem w jacuzzi, następnie podgrzanie go w saunie i/lub gorącej bani, a kiedy już nie będzie siły ruszyć kończyną z przepracowania - można się położyć nad jeziorkiem bez stanika i poprosić o masaż. I teraz bonus- w tym pakiecie jest też Pan Kelner, którego można wynająć na wyłączność (nie mylić z własnością), który poda majtaja, dołoży do ognia i dopilnuje karkówy. Wiadomo, że męska ręka zawsze spoko. Do dyspozycji szczęśliwej przyszłej panny młodej i grupki jej nie mniej szczęśliwych przyjaciółek, jest także altana boho z kinem plenerowym (od maja 2021), altana grillowa i miejsce na kiełbę z kija. I kiedy to wszystko się wydarza, pan fotograf nieśmiało cyka zdjęcia (także takie które potem dacie radę oglądać tylko na zakrapianych imprezach). Zdaniem Slowhopa: Wiadro na 5 butelek i napis wieczór panieński w pakiecie. Bez lodu, lód trzeba sobie samemu. Może się zdarzyć, że równolegle w Anataha będzie odbywać się drugi panieński, ale żeby był spokój i sprawiedliwość w narodzie strefa chill i spa jest dzielona między grupy i udostępniana na wyłączność między 18-24.00.

Panieński wśród owiec i wanna z hydromasażem

Chcę ten las dla siebie

Hej, czy jest tu jakaś panna młoda zwierzolubna? Co powiecie na panieński wśród stada 200 owiec, 12 kóz, 3 psów, 3 kotów, osiołków i złotych rybek spełniających życzenia? Kiedy myślimy o Wrzosówce to mamy w głowie przynajmniej kilka scenariuszy na wieczór panieński jakiego w życiu nie zapomnicie. Najpierw sjesta ze zwierzakami i czytanie myśli z oczu owcy, potem szamka na tarasie z widokiem, a na deser leśne SPA z zabiegami na młodość w naturze. Czyli, że można dać się obłożyć błotkiem wśród zieleni, albo poprosić o masaż przy ciekawskim osiołku. Mocne? Na koniec (o ile nie zaliczycie niedźwiedziego snu uśmiechem na ustach) cymbergaj na poddaszu, Scooter na 63 calach z nagłośnieniem JBL i tyle internetu, że starczy na przynajmniej jeden sezon Wielkich Kłamstewek. . Zdaniem Slowhopa: Polecamy SPA w naturze i wannę z hydromasażem na 7 osób, można się nieźle nabąbelkować. Warto przyjechać na dłużej, żeby zaliczyć też wiatę z miejscem na grilla.

„Piękne miejsce w jeszcze piękniejszej lokalizacji. Cisza i spokój zakłócane jedynie przez dobiegające odgłosy owiec i osiołków pasących się na łące obok :)”

Prywatne jeziorko dwadzieścia minut od centrum Warszawy

Rezerwuję nad jeziorem

Jest taki dom w Warszawie, że równie dobrze mógłby stać w okolicy Giżycka. Ale szczęśliwie ktoś postawił go 20 minut od Pałacu Kultury i to chyba nie byli radzieccy budowniczowie. Dom ma własną wodę i choć pewnie nie nazwalibyśmy tego jeziorem, to małym jeziorkiem na pewno. Można się tam swobodnie moczyć. Można się wylegiwać na brzegu. Można pić schłodzone Prosecco na tarasie. Zimą przydaje się kominek i cisza. W Stawie Otwartym można Despacito, ale raczej nie Kac Vegas. „Byłam tam, a wciąż nie mogę uwierzyć, że to miejsce istnieje! Jestem oczarowana. Po zamknięciu bramy można zapomnieć o całym świecie. Znika współczesna Warszawa, przenoszę się w lata 30-te. A może nad jakieś zaginione, tajemnicze jezioro Podlasia czy Mazur? Pływam rozkoszując się chłodem wody i promieniami słońca w ten ostatni upalny dzień lata. A potem książka na hamaku, fotel bujany przed kominkiem czy spacer przez zwodzony mostek na wyspę? Slow, mamy czas na wszystko, nikt nas tu nie znajdzie… Naprawdę trudno opisać magię tego miejsca, ale jeśli ktoś czasem marzy o odwiedzeniu Narnii, Tajemniczego ogrodu albo daczy ze Michałkowa, to jest to miejsce dla niego…” Zdaniem Slowhopa: 2 pokoje i rozkładana sofa w salonie. Pole do popisu dla dziarskich outdoorowców - jest hamak i taras.

Panieński z końmi i wieczorem pełnym czarów

Jadę do lasu!

Macie jakiś panieński na tapecie? My chcemy do Niebieskiego Szczura! Weźcie nas koniecznie! Im dłużej czytaliśmy co tam się wyprawia, tym bardziej byliśmy zachwyceni. Tym razem bardziej Maryla Rodowicz i Małgośka. Pakujcie w torbę haftowane koszule nocne. Zapraszamy na panieński z konikami, a dokładniej na treningi rozwojowe metodą Horse Assisted Education, czyli takie podczas których uczy się od tych wspaniałych zwierząt. Konika bierze się na spacer po lesie, uczy się komunikować z nim pozawerbalnie, obserwować swoje emocje i stany wewnętrzne. Potem krąg kobiet i omówienie przeżyć z prowadzącą - Ewą. Tutejsza gospodyni zabierze Waszą kobiecą paczkę na piknik niespodziankę, na nocne wyjście do lasu albo zbieranie ziół i polnych kwiatów, z których potem można upleść wianki. Prawdziwa kobieca komitywa i trochę czarów, jak to drzewiej bywało. Dla nas czad. A teraz deser. Na deser przebieranki i sesja z konikami w strojach ludowych, wieczorowych albo barokowych. I naleweczki. Naleweczki też będą- no koniecznie. Zdaniem Slowhopa: Ewa to czarodziejka. Serio. Trzeba mieć w sobie jakąś magię albo wyjątkową wrażliwość, by tak rozumieć zwierzęta. Jeśli od panieńskiego oczekujecie czegoś więcej niż bólu głowy dzień po, to do Ewy- koniecznie.

„Siedlisko Niebieski Szczur to miejsce gdzie można zatrzymać się i zapomnieć o męczących sprawach i problemach. Otaczają Cię tutaj wspaniali, ciepli ludzie, kot przychodzi na kolana i mruczy, a Ty siedzisz i obserwujesz piękne konie na tle lasów. Można tu poznać wartościowych ludzi, którzy przyjeżdżają do siedliska nie z przypadku. Można posiedzieć z nimi przy kominku i porozmawiac na ciekawe tematy, a jak chcesz pobyć sam to idziesz na hamaczek na drzemkę na świeżym powietrzu. Jeżeli chodzi o jedzenie to jest ono wspaniałe i jest tego tyle, że nie da się przejeść, choćby się bardzo chciało. Pozdrawiamy serdecznie i polecamy z całego serca! :)”

Domki z basenem i banią w Beskidach

Jadę do basenu

Najważniejsze elementy domków Dosbajka w sytuacji wieczoru panieńskiego to: basen i bania. Nie ta bania. Ta też, ale to może później. I raczej może lżejsza niż solidniejsza - z uwagi na basen. Fajny właściciel, na pewno pomoże z jakimś lokalnym jedzeniem. Mieszka niedaleko, więc bez przesady z Despacito. Zdaniem Slowhopa: Dwa pięcioosobowe domki, ale gospodarze mają jeszcze dwa na podorędziu. Jest szansa na duże zagęszczenie estrogenu...

„Piękne miejsce ciche i spokojne, zaraz obok las i szlaki turystyczne. Super polecamy skorzystać z bani rosyjskiej kiedy śnieg dookoła, świetna sprawa w zimny dzień. Domek piękny a chwilę przy kominku w listopadowy dzień wyjątkowe. Bardzo mily gospodarz. Gwarancja udanego weekendu w ciszy i na łonie natury. Dziękujemy pięknie za uroczy weekend i polecamy!”

Rytuał piękna z peelingiem malinowo-marcepanowym

Rezerwuję basen

Robi nam się ciepełko na ciałku na widok tego basenu. Tutaj zapraszamy dziewczyny, które raczej nie Despasito, ale Adel po tuningu. Co powicie na rytuał piękna, relaks stoprocent, weekend w szlafroczku, papcie z pomponem i jeśli prosecco to tylko w ilości limitowanej? Jeśli marzy Wam się panieński weekend rozpusty dla ciała, to to jest ten kierunek. Teraz włączcie wyobraźnie: najpierw seans w saunie, potem peeling malinowo- marcepanowy i taaaki masaż całego ciała, po którym wstąpi w was drugie życie. Pyszka. Do wyboru jest zresztą cała masa zabiegów, wiadomo, że nie każdy lubi marcepan, ale może kokos albo masaż stemplami ziołowymi? Jak wam się spodoba, a dajemy głowę, że tak będzie, to jest też opcja na trening relaksacji, albo stretchingu. I panna młoda jak nowonarodzona gotowa na zamążpójście. . Zdaniem Slowhopa: W Kashubian łączą pobyty gości z pobytem grup zorganizowanych, więc trzeba trzymać swoje despasito na wodzy. Poza wysokim sezonem można przyjechać nawet na 2 noce w ilości max 20 osób (bez minimalnej liczby gości). W wakacje niestety tylko 7-dniowe pobyty.

„Wspaniale miejsce, takie kameralne i z klimatem. Troche eklektyzmu, troche sielskosci w luksusowej odslonie. Korzystałam z pakietu romantycznego i szczerze polecam, kolacja z winem, masaz dodatkowo lekcja relaksacji. Basen rezerwowany na godziny co daje niesamowity komfort i nieskrępowany relaks. Sauna z widokiem na drzewa. W pobliżu jezioro i piękne kaszubskie pola. Osoby dbające o pobyt gości bardzo mile i ciepłe. Pani Sylwia prowadzaca lekcje i masaze super osoba z mega warsztatem”

Gospodarskie wino i dom na polanie w lesie

Jadę do lasu!

Tu, na polanie w lesie, mieszka Danka Zlasu. Nie znamy nikogo, naprawdę nikogo, kto by na Mierki zamarudził. Wszyscy chcą wracać, Mierki wzburzają zachwyty, możliwe, że pod wpływem gospodarskiego wina, które tu można podegustować. I wprawdzie to typowa agro, gdzie wynajmuje się pokoje - poradzimy Wam coś innego. Napiszcie do Danki (przez Slowhopa), zapytajcie, czy możecie zrobić sobie festiwal progesteronu i ciepłego koniaku w Mierkach. Możliwe, że cały dom będzie Wasz i będzie sobie można pobiegać po lesie bez odzienia. Tylko nie straszcie koni... „Gdzieś na końcu świata, w środku lasu jest chatka gdzie czas jest pojęciem względnym, a spokój, ciszę, , ruch bądź jego brak, uśmiech i pozytywną energię dostajesz w pakiecie do dobrego Bed &jeszcze lepszego Breakfast hahaha Hmmmm, tylko jest problem....to może uzależnić bo nie zdążysz wyjechać a już myślisz kiedy znów tu przyjechać :-) Jesli lubisz przyrodę, zwierzęta i ciepło kominka to wpisz to miejsce na swoją listę ...” Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi z szerokimi łóżkami i można zabrać psa. Super Gospodarze. Nie dla panienek spod znaku serialu o modzie w Nowym Jorku. Jest obawa, że od palenia w piecu może się zniszczyć hybryda.

Przejażdżka bryczką i warsztaty robienia mydła

Chcę te konie!

Tym razem Suwalszczyzna, prawdziwa wieś, konie za oknem, zapach świeżego chleba i placków z jagodami. Wianki na głowę i ładujcie się do bryczki, Elwira i Enegra powiozą was w nieznane. Taka przejażdżka wśród zieleni, bez osłony, to może być prawdziwa radość dla dziewcząt wychowanych na uberze. Będą tańce na łące, gorąca beczka i ognisko ze śpiewami, a Ania przygotuje Wam taką szamkę, że nie będziecie chciały odejść od stołu. Tutaj lekko Spice Girls i Wannabe w plenerze. Jak się dobrze zakręcicie, to jest też opcja na warsztaty z robienia mydła i sesja mindfulness. Na kaca karpatka z kawusią i można wychodzić za mąż. Zdaniem Slowhopa: Panieński wersja wśród pól i jedzenia, tańce na łące, gorąca beczka i ognisko ze śpiewami. Szykujcie repertuar.

Francuska kuchnia i joga nad jeziorem na Warmii

Rezerwuję nad jeziorem

Letnie poranki smakują tu najlepiej z kieliszkiem zimnego prosecco i bruschettą o zapachu bazylii. Nie ma wątpliwości, że gospodarze to wyjątkowi pasjonaci wszystkiego co najlepsze dla duszy i ciała. Mają nosa do sztuki, a na widok pokoi szczęki opadną Wam z zachwytu. Do swojej kuchni podchodzą poważnie tworząc niesamowite francuskie smaki. Po południu zabiorą was na zajęcia mindfullnes i jogę na trawie, potem możecie wskoczyć do jeziora, później grill i czerwone wino, a wieczorem tańce w ogrodzie. Zdaniem Slowhopa: Sześć apartamentów, łącznie pomieszczą 31 osób. Jest prywatna plaża i francuska kuchnia na życzenie. Można zabrać psa.

„Absolutnie fantastyczne miejsce!!! pierwszy pobyt nigdy nie będzie ostatnim... właściciele to czarodzieje, stworzyli magiczne miejsce, w którym nie sposób czuć się źle... miejsce pozostawiające niedosyt... chce się wracać, bardzo!!!”
Opublikowano:
11.09.2026