Ziemia Kłodzka

Ziemia Kłodzka

10 miejsc w scenerii rodem z krainy Narnii

To miało być zestawienie o Kotlinie Kłodzkiej, a wyszła cała ziemia (kłodzka) i dobrze, bo trzeba żyć i podróżować z rozmachem. Najpierw szybka lekcja geografii. Ziemia kłodzka to niewielki cypelek na Dolnym Śląsku graniczący z Czechami. Sama nazwa Kłodzko, pochodzi od słowa kłoda i nawiązuje do legendarnego dębu, z którego według podań, powstał gród obronny na Fortecznej Górze. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapuścić się w ten rejon Polski to z całego serca go polecamy. Gdzie nie spojrzeć tam zielone, drogi na szczyty, podziemne korytarze, tajne labirynty i fikuśne, skalne formacje. W tych górach to serio prawdziwy przepych. Na północy - Góry Stołowe i Góry Bardzkie, na zachodzie - Góry Bystrzyckie i Orlickie, na wschodzie - Góry Złote, Bialskie i Masyw Śnieżnika. Można codziennie wydeptywać nowe szlaki, a i tak na jednym wniosku urlopowym pewnie wszystkich nie obskoczycie. Górołazom z nurtu slow polecamy Góry Bystrzyckie, Orlickie i Bardzkie. Rodzinom: Masyw Szczelińca z grzybami i maczugami o fantazyjnych kształtach i nazwach oraz “drogę 1000 zakrętów” (tylko na Aviomarinie). Za co jeszcze kochamy ziemię kłodzką? Tylko tutaj możecie zejść do piekła i szczęśliwie z niego wyjść, zrobić sobie selfie z głową Małpoluda albo w pełni sił witalnych zaliczyć tournee po uzdrowiskach. Chodzą słuchy, że można się załapać na znakomity romans... Jeśli zaś wolicie bardziej kulturalne rozrywki kierujcie się na Bystrzycki Szlak Filmowy, bo ziemie kłodzkie wyjątkowo ukochali sobie artyści pisarze i filmowcy. To tutaj kręcono sceny “Narni” i “Pokotu”, a Olga Tokarczuk osadziła tu akcję swojej książki. Mamy też asa w rękawie dla miłośników historii i wszystkich samozwańczych Indiana Jones'ów: ziemia kłodzka usiana jest opuszczonymi domami rodem z filmów grozy i takimi pałacami, że kopara opada. Można się samemu przejść po lochach z pochodnią, zgubić się w zarośniętym parku z innej epoki i wspiąć się na najwyższą wieżę po nieco zbutwiałych schodach. Pakujcie misia w teczkę. Mamy dla Was kilka adresów na pięknej, kłodzkiej ziemi.

Dom pod Śnieżnikiem z trasami na biegówki

Rezerwuję wieczór przy kominku

W takie miejsca jak Dom Geologa, jeździ się nie tylko po wywczas ale też po wspaniałe historie. Pakujcie manatki i w drogę. Dom Geologa (kiedyś dom profesora Uniwersytetu Wrocławskiego - Jerzego Dona) to dzieło Agny i Jędrka, ludzi, których historiami można by obdzielić pół Polski. Zanim przycumowali na ziemie kłodzkie, Jagna wspinała sie na himalajskie szczyty i przewodniczyła wycieczkom trekingowym w Nepalu, Omanie i na Spitzbergenie, a Jędrek walił w perkusję w zespołach muzycznych. Za sprawą córki osiedli u stóp Masywu Śnieżnika i w wiekowym, ale pięknie odnowionym domu, przyjmują aktywnych gości. Wnętrz pachną drewnem i ogniem z kominka, podłogi snują swoje opowieści, jest prawdziwie, po sudencku, czyli najpiękniej. No ludzie drodzy ile tam jest do robienia! Najdłuższe singletracki, szlaki, skały wspinaczkowe i trasy na biegówki, w tym te na prywatnej, 75 hektarowej łące gospodarzy. Czytajcie na profilu i pytajcie Agny i Jędrka co i gdzie robić - chętnie sprzedadzą wam swoje tipy. Zdaniem Slowhopa: Wspaniałe miejsce dla aktywnych slowhopowiczów. Można spróbować czegoś nowego, albo po prostu zalec w hamaku i to też nikogo nie zdziwi. Górskie powietrze działa jak środek nasenny, a jak się do tego zmęczycie na szczytach, to nawet najgłośniejszy budzik nie wyrwie Was ze śpiulkolotu. Można z grzecznym pieskiem, ale na zasadach gospodarzy. Jedzonko trzeba sobie samemu.

Odosobniona chatka z meblami z czasów PRL

Jadę tam!

Zapraszamy na kąpiel oczu do Orłowca. U cieniu Gór Złotych Sabina i Andrzej wyczarowali chatkę, która działa na przestymulowanego mieszczucha niczym okład. Z ważnych rzeczy: w Orłowcu żyje 17 sztuk mieszkańców. Słowem- nie ma tłumów. Chyba, że liczyć konie, sarny i zające, które wpadają do ogrodu przez strumyk, by dziabnąć świeżej szamy. Legendy głoszą, że gdzieś w tych lasach żyje dzikie stado muflonów, póki co nikt ich nie widział, ale może wy będziecie mieć szczęście. Dom czaruje perełkami designu i odgrzebanymi z czeluści meblami z niechlubnej epoki PRL-u, które tu dostały nowe, lepsze życie. Zjedzcie śniadanie z widokiem na ogród, spróbujcie medytacji w akompaniamencie strumyka, wyskoczcie do Lądka Zdroju na reperacje zdrowia i wpadajcie do Dzikości. Kolega Chierowski czeka w gotowości. Zdaniem Slowhopa: Do Złotego Stoku rzut kamieniem, więc koniecznie Kopalnia Złota z podziemnymi wodospadami. Przed przyjazdem sprawdźcie czy w Pałacu Gorzanów nie dzieją się jakieś atrakcje. Tutaj z pieskiem koniecznie.

„Super miejsce, prowadzone przez super ludzi ☺️ Dookoła cisza i spokój więc można się zrelaksować i całkowicie odciąć od świata. Dom przytulny i świetnie wyposażony, idealny na wyjazd ze znajomymi czy rodziną. Właściciele są przesympatyczni, szybko odpowiadają na każde pytanie i troszczą się żeby ich goście mieli jak najbardziej udany pobyt (nawet Ci czworonożni). Bajka dla amatorów rowerów! Zdecydowanie polecam, będziemy wracać!”

Apartamenty z widokiem na krowy i domowe sery

Jadę tam!

Co powiecie na nocleg z widokiem na krowy? W Radkowie mają ponad 30 muciek gotowych przyjąć głaski. Mówimy Wam, że kawa z widokiem na pasące się łaciate to nowy wymiar przyjemności. Można zamieszkać w jednym z 4 apartamentów, które mają własne wyjścia prosto na patio ze stolikiem, skosztować mleka i serów od najszczęśliwszych krów w Kotlinie Kłodzkiej, a latem moczyć zadek nad Zalewem w Radkowie. Zdaniem Slowhopa: Nie trzeba brać rowerów bo w Siedem Łanów mają własne i chętnie wam wypożycza. Koniecznie odwiedźcie Radkowskie Skały i wdrapcie się na taras widokowy na Górze Guzowatej. Śniadanko ze świeżym nabiałem serwowane prosto do pokoju.

„Miejsce położne w urokliwej okolicy na skraju wsi, co sprawia, że panuje tam cisza i spokój. Można odpocząć i naładować akumulatory. Lokalizacja gospodarstwa również na plus pod kątem dostępności do pobliskich atrakcji, niedaleko Radkowskie Skały, Skalne Grzyby, blisko również na Błędne Skały i do Szczelinca. Pokoje w pełni wyposażone, czyste i przytulne, urządzone z dbałością o każdy detal. Gospodarze gościnni i pomocni. Gorąco polecam.”

Nadmorski klimat w górach pod Trójmorskim Wierchem

Rezerwuję

Tutaj coś dla niezdecydowanych, nękanych wewnętrzną rozterką gdzie tym razem: w góry czy nad morze. Mamy dla Was gotowe rozwiązanie. Co prawda nie ma tu fal i to musicie wiedzieć na wstępie, jest za to dom w dolinie z widokiem na Trójmorski Wierch, szczypta wody i całkiem nadmorskie apartamenty. Na początek trochę historii: domek ma prawie sto lat, początkowo mieściła się w nim Strażnica Graniczna, później była tu przychodnia, a za PRL ośrodek wczasów rodzinnych. Dzisiaj gości wita Dorota i Wawrzyniec, ona florystka, on architekt. No to pewnie już wiecie, że będzie pięknie? Apartamenty choć konkretnie od morza oddalone mają prawdziwe nadmorskie usposobienie, dekoracje wyskrobane z nadbałtyckich znalezisk i dużo naturalnych materiałów. Z parterowych pokoi można wyjść bezpośrednio na leżak, na góry, staw, krowy i zielone. Woda w stawie prawdziwie krystaliczna i co ważne- można wziąć przyciasny kostium z falbanką, dmuchanego flaminga i moczyć zadek bez wstydu, bo w promieniu 2 kilometrów zero sąsiada. Zdaniem Slowhopa: Domek tuż przy szlaku na Trójmorski Wierch, wokoło zatrzęsienie singletracków (rowery wypożyczycie na miejscu). Na listę “to do” wpiszcie: Wodospad Wilczki, podziemną trasę turystyczną w Kopalni Uranu, Jaskinię Niedźwiedzia i Śnieżnik.Tutaj zapraszamy bez pieska.

„Świetne miejsce, aby odpocząć od dużego miasta. Totalnie poczuliśmy klimat slow-life będąc gośćmi w Apartamentach Trzy Morza! Zaczynając od samego wystroju apartamentu, który swoją prostotą i klimatem sprawia, że budzisz się w doskonałym humorze, przez wszystkie szczegóły, o których pomyśleli Gospodarze, jak dostępna zmywarka i ekspres do kawy, po pyszne ciasto czy wiejskie jajka! Świetna baza, aby odkrywać Kotlinę Kłodzką, a szlak pieszy na Trójmorski Wierch spod apartamentu to mistrzostwo świata! Dziękujemy i wrócimy na pewno!”

Skandynawska chatka bez ogrodzenia wśród natury

Chcę ten kominek!

Trochę pisaliśmy o Hyttee w tym miejscu i parę słów tutaj nam wpadło. Ale ziemia kłodzka bez Hyttee to jak prosecco bez bąbelków. Nie przejdzie. Ta chatka to jeden z najpiękniejszych slowhopowych domów wkomponowanych w naturę, którą można posiąść na wyłączność. Nie ma ogrodzenia, sąsiedzi hen za lasem, cisza jak makiem zasiał i wy w środku tej magii. Domek w skandynawskim stylu dobrze zrobi fanom minimalizmu i wyważonych wnętrz. Jest kominek, salon z wyjściem na drewniany taras i niezmącony widok na Góry Bardzkie. Nic nie odciągnie waszej uwagi od tego co najważniejsze- czyli otoczenia, sąsiadów skubiących trawkę o świcie, wszechobecnej zieleni i natury. Jeśli macie potrzebę odciąć zasilanie i odnaleźć równowagę to ciężko o lepsze miejsce. Polecamy asany na tarasie- trudno lepszą scenografię. Zdaniem Slowhopa: Dla poszukiwaczy równowagi albo romantycznej skrytki. Hyttee spokojnie pomieści czwórkę wczasowiczów. Można wziąć spokojnego pieska, który poradzi sobie bez ogrodzenia i nie będzie planował mordu na dzikich zającach.

„Największą zaletą domku, jest to, że stoi po środku niczego. Widok z tarasu może zastąpić najlepsze filmy świata. Nigdy nie widziałam tak skrupulatnie przygotowanego drewna na ognisko! Poćwiartowane i posegregowane od najcieńszej gałązki po konkretne kawały. Raj dla ogniskowych fanatyków. Polecam na romantyczne wypady i nie tylko :)”

Owczy mural i pokoje nazwane imionami stolic

Klikam i rezerwuję

Tutaj będzie dużo owiec, ale pewnie innych niż się spodziewacie. Kudłate zwierzaki mają tu swój mural, taki na widok którego przyjezdni hamują z piskiem opon. Owczy paster i pasterka, czyli tutejsi gospodarze znają się na spektaklach teatralnych, filmowych scenariuszach, a teraz znają się też na Owcy. Możecie wybrać sobie pokój (każdy nazwany imieniem innej stolicy), podziwiać sztukę owczą na ścianach autorstwa Pauliny Mocnej, albo naturę za oknem. Weźcie wygodne buty bo szlaków zatrzęsienie, ale najpierw naładujcie baterie. Polecamy ładowanie w Schronisku Jagodna i ich racuchy z jagodami, które działają na strudzonych (albo i nie) podróżników jak sok z gumijagód na Gumisie. Będziecie zdobywać szczyty aż będzie się kopciło. Najpierw truchtem na Górę Jagodną z wieżą widokową, potem wspinaczka na Śnieżnik i Szczeliniec Wielki. I oczywiście nie zapomnijcie o Błędnych Skałach i Górach Stołowych ze swoimi Grzybami i Pielgrzymem. Zdaniem Slowhopa: Piękne miejsce od artystycznych dusz. W biblioteczce absolutnie wyjątkowe reportaże wydawnictwa Dowody na Istnienie. Bierzcie zwierzaka bo 50% dochodu z ich pobytu idzie na Otwarte Klatki.

„Świeżo wykończony pensjonat na końcu świata z pięknym widokiem na góry. Idealne miejsce na chillout lub jako baza wypadowa do wycieczek w górki lub okolicznych atrakcji. Wypasione śniadania. Przemili gospodarze. Polecam!”

Dzieciowe apartamenty przy strumyku w Górach Orlickich

Rezerwuję leśny klimat

Halo? Czy są tu jacyś rodzice? No dalej pakujcie dzieci w teczki i hop do Zieleńca. Apartamenty w dawnej strażnicy pograniczników w Górach Orlickich, to najbardziej dzieciowe miejsce na mapie ziemi kłodzkiej. Panuje tu specyficzny mikroklimat, który zimą gwarantuje śnieg po pachy, a latem przyjemne słoneczne ciepełko przebijające przez tutejsze świerki. Dzieciaki mogą morsować w pobliskim, krystalicznie czystym strumyku, wybiegać całą energię na leśnej polanie, a rodzice ze spokojem podglądać umorusane i szczęśliwe pacholęta. Zdaniem Slowhopa: Warto zajrzeć na pobliskie torfowiska pod Zieleńcem, wyglądem przypominający syberyjską tajgę. W tym roku specjalny zjazd rodziców i dzieci w Zieleńcu - po szczegóły wpadajcie tutaj.

„Witam piękna klimatyczna miejscówka w lesie. Zapamiętamy ją na długo, Wieczorem ogniska, rozgrywki w gry planszowe w podziemnych pokojach. Raj dla dzieci od rana rozbiegały się po terenie, jedni młodsi wchodzili do małych kolorowych domków, inni grali w siatkówkę, badmingtona, jeszcze inni bujali się na hamakach. Świetna lekcja przyrody. Bezcenne zabawy w pobliskim strumyku, robienie tam, obserwowanie traszek i kijanek w pobliskich kałużach. Fajne miejsca do potuptania blisko lokalizacji. No i zawodowa Pani Sabinka, ogarniająca od rana kuchnię i teren i służąca pomocą a przy tym świetny towarzysz do rozmów. Pozdrawiamy ze Śląska Edyta i reszta.”

Wegańskie kule sferyczne z panelami słonecznymi

Jadę tam!

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wspomnieli o tym Glampingu. Szczególnie przypadła nam do gustu koncepcja stworzenia maksymalnie przyjaznego ziemi i zwierzętom miejsca, które dodatkowo oferuje nietypowe spanie maksymalnie blisko natury. Pokręcicie nosem, że to jednak namioty? No więc nie do końca. Te kule sferyczne z funkcją spania mają prawie 30 mkw, kominek, klimatyzację, prywatną łazienkę i taras na poranną jogę. Czyli trochę jak kawalerka z widokiem na góry. Oto co jeszcze jest ważne- w Vegan House serwują tylko wegańskie posiłki, kosmetyki są ekologiczne, w pościeli nie ma pierza, pompa ciepła daje grzanko, a panele słoneczne prąd. Na koniec ciekawostka o gospodyni- Monika kiedyś publikowana reportaże w poczytnych magazynach, a dziś krzewi wegańską filozofię w Kotlinie Kłodzkiej. Wpadajcie do niej jeśli chcecie zaczerpnąć wiedzy o tym jak dbać o planetę i podróżować świadomie. Zdaniem Slowhopa: Superświadome miejsce, do którego możecie zabrać psa, kota, łasicę, kunę a nawet jenota.

„Polecam! Bardzo spokojne miejsce, blisko natury! Widać, że właściciele wkładają serce w to miejsce. Posiłki są przepyszne i naprawdę sycące. Sauna super! Dziecko zachwycone. Namioty są 4, ale nie przeszkadzają sobie w żaden sposób. Polecam każdemu kto ma ochotę zwolnić tempo - tam to możliwe! BATERIE NAŁADOWANE! Opiniom krytycznym radzę zmienić punkt widzenia: Proszę Państwa TO JEST NAMIOT! Należy się spodziewać namiotu, a nie hotelu :-) Każdy kto był kiedyś pod namiotem wie z czym się to wiąże, a to jest hiper ekskluzywny namiot :-) Łazienka, kuchnia, kominek, wygodne łóżko, fotele, klimatyzator! Wrócimy na pewno!”

Loftowa stodoła dla biegaczy z sauną i morsowaniem

Rezerwuję relaks

Pytacie nas w listach- drogi Slowhopie a gdzie by tu pobiegać? I Centrum Łąkowa 1 to nasza odpowiedź. Dom gościnny w Górach Stołowych, tuż przy czeskiej granicy prowadzą superaktywni gospodarze- Beata i Jacek. Sami przebiegli w życiu swoje, mają w głowie trasy i mapy i chętnie powiedzą Wam gdzie zdzierać podeszwy. W stuletniej, odrestaurowanej w loftowym stylu stodole, jest salon z siedmiometrową ścianą ze starej cegły i dizajnerskie meble z lat 60-tych. Za oknem widać Góry Stołowe, więc można wyjść (albo wbiec) prosto na szlak i wrócić dopiero na kolację. Szkoda by było, żeby nie bo dobrze tam karmią, wiedzą co radzą dietetycy, a przy stole sami ciekawi ludzie i ciekawe historie. Koniecznie spróbujcie wszamać coś na zewnętrzu, bo widoki wprawiają w osłupienie. Na deser sauna, morsowanie w stawie i masaż sportowy albo relaksacyjny (na zamówienie). Zdaniem Slowhopa: Nie zapomnijcie zabrać czworonoga! Trudno o bardziej psiolubne miejsce, w którym nikt nie dostaje gorączki jak psiak ujada albo wariuje z kolegą i cieszy się pieskim szczęściem. Szlaki na Szczeliniec, Radkowskie Skały czy inne pobliskie pasma po czeskiej stronie, zaczynają się tuż za progiem.

„Przecudnie-widok z okna w pokoju, z przeszklonego salonu wypełnionego książkami, mnóstwo zakamarków do zaszycie się z książką i dobrym winem. Piękny teren naokoło z widokiem na stołowe. Trasy tuż obok. No i te śniadania...:) Pan Jacek jest idealnym przewodnikiem po stołowych- na każdy dzień inna propozycja, przepiękne miejsca. Nie wyobrażam sobie lepszej miejscówki :)”

Widoki na szczyty i trasa Singletrack Glacensis

Rezerwuję blisko plaży

Gdzieś pomiędzy Górami Bialskimi a Masywem Śnieżnika, mamy taką chatkę, która działa jak lep na górołaza. Gdzie nie spojrzeć tam szczyty. Z sypialni widać górę Młyńsko, Suszycę i Śnieżnik, a siedząc w kuchni z kawką wystarczy rzut okiem za okno żeby poznać stan zaludnienia wyciągu na Kamienicy (800 m). Czy może być piękniej? Polna Mięta to dzieło dwójki podróżników i leśników. Do lasu 10 minut spacerkiem, łąki kwietne kawałek od wejścia, poziom chlorofilu powyżej normy. W chatce pomieści się ósemka wczasowiczów gotowych na zdobywanie okolicy. Zdobywać polecamy także z poziomu rowera (własnego lub wypożyczonego) bo to właśnie tutaj ciągnie się 260 kilometrowy Singletrack Glacensis, z jednokierunkowymi ścieżkami leśnymi dla wprawionych rowerzystów i sporo mniej wymagających trasek z malowniczymi widokami, dla tych co wolą pedałować rekreacyjne. Zdaniem Slowhopa: Po plażowanie lub morsowanie jedźcie nad zalew rekreacyjny w Starej Morawie (2 km). Tutaj bez zwierzątek.

Opublikowano:
11.09.2026