
Hej, tu Kasia – założycielka cukierni-kawiarni MUUS, a obecnie Slowhopowa copywriterka, content creatorka i dobra dusza naszych sociali. Z jedzeniem zawsze było mi po drodze (w końcu przez 10 lat słodziłam Warszawiakom!), a gastro-życie to moje drugie imię. A skoro podróże kręcą mnie równie mocno, pomyślałam, że warto to połączyć. Janka wyhaczyłam na Instagramie, gdy umawiał się na randki z zupami. Oczarował mnie jego wąs! Długo się nie zastanawiałam zanim zaprosiłam go na randkę... ze Slowhopem. I... oto jesteśmy!

Bałagan w kuchni to jego pierwsze imię. Na drugie ma Jan. Do perfekcji opanował nieidealne gotowanie, a gotuje co mu ślina na język przyniesie. Piękną linię szczęki balansuje drugim podbródkiem, jak zest z cytryny balansuje masło w sosie beurre blanc. Bardzo zna sie na zupach. Jego typ to dziewczyny niższe, lub trochę wyższe od niego. Ma dwa metry coś. Dawno się nie mierzył w sumie.
Zamiast spędzać godziny przy garach, będziemy bawić się smakiem. Podrzucamy Wam genialne, szybkie przepisy Janka, które przygotujecie w przerwie między leżakowaniem a gapieniem się na las. Łączymy to, co rośnie w zasięgu ręki, z lokalnymi klasykami. Nie musicie być masterchefami – i nawet nie musicie mieć wąsa jak on, żeby Wam wyszło.

Jakiś czas temu zadzwoniłam do Janka i powiedziałam: „Musisz pojechać na grzyby i zrobić nam grzybowe przepisy”. Wybraliśmy mu slowhopową perełkę, a on pojechał i zrobił. Dzwoni i mówi: „Zrobimy grzyby po kaszubsku”. Nie wiem, czy chciał się przypodobać, bo mam nazwisko Kaszubska, a nigdy o takich grzybach nie słyszałam, tylko o śledziach. Ale efekt wyszedł wow!
To przepis, który możecie zjeść od razu albo zamknąć w słoiku, żeby wspomnienia z grzybowego urlopu zostały z Wami na dłużej. Dodam jeszcze, że to szybki przepis.

Składniki
1 kg grzybów (różnych)
½ kg cebuli
1 szklanka oleju
1 szklanka wody
5 łyżek octu
5 łyżek cukru
1 łyżka soli
ziele angielskie i pieprz (trochę)
2 łyżeczki słodkiej papryki
duży koncentrat pomidorowy


Adres brzmi: ulica Wiewiórki, Pieńki Słubickie. Gospodarze skrócili go do Pieńki Wiewiórki i tak zostało, bo trudno o lepszą nazwę dla miejsca, w którym o planie dnia decydują pory roku i leśne zwierzęta. Stoją tu dwa domy, każdy ma ponad 70 metrów i pomieści 6 osób.
.webp)
Pierwszy dom stoi tu od dawna. Drugi Gospodarze zbudowali w 2023 roku. Wycięli przy tym cztery drzewa, a w zamian posadzili 50 małych buków i 20 prawie dwumetrowych świerków. Taką matematykę lubimy.

Marika i Tomasz uwielbiają miasto, ale czasem mają go dosyć i wtedy jadą w Pieńki. Grzyby zebraliśmy tu, w lesie, a Janek po garach sprawdził jeszcze hamak. Oba domy wynajmuje się na wyłączność, a w cenie pobytu jest balia z gorącą wodą, bez limitu kąpieli.

Jedźcie tam jesienią, koniecznie. My przyjechaliśmy po grzyby, a wyjechaliśmy ze słoikami. Las czasem się odwdzięcza, a czasem nie, ale balia czeka zawsze.


