
Hej, tu Kasia – założycielka cukierni-kawiarni MUUS, a obecnie Slowhopowa copywriterka, content creatorka i dobra dusza naszych sociali. Z jedzeniem zawsze było mi po drodze (w końcu przez 10 lat słodziłam Warszawiakom!), a gastro-życie to moje drugie imię. A skoro podróże kręcą mnie równie mocno, pomyślałam, że warto to połączyć. Janka wyhaczyłam na Instagramie, gdy umawiał się na randki z zupami. Oczarował mnie jego wąs! Długo się nie zastanawiałam zanim zaprosiłam go na randkę... ze Slowhopem. I... oto jesteśmy!

Bałagan w kuchni to jego pierwsze imię. Na drugie ma Jan. Do perfekcji opanował nieidealne gotowanie, a gotuje co mu ślina na język przyniesie. Piękną linię szczęki balansuje drugim podbródkiem, jak zest z cytryny balansuje masło w sosie beurre blanc. Bardzo zna sie na zupach. Jego typ to dziewczyny niższe, lub trochę wyższe od niego. Ma dwa metry coś. Dawno się nie mierzył w sumie.
Zamiast spędzać godziny przy garach, będziemy bawić się smakiem. Podrzucamy Wam genialne, szybkie przepisy Janka, które przygotujecie w przerwie między leżakowaniem a gapieniem się na las. Łączymy to, co rośnie w zasięgu ręki, z lokalnymi klasykami. Nie musicie być masterchefami – i nawet nie musicie mieć wąsa jak on, żeby Wam wyszło.


Składniki
szklanka kuskusu
bób
rzodkiewka
dymka
garść mięty
garść liści rzodkiewki
sok z połówki cytryny
łyżeczka cukru
orzechy laskowe
Warto mieć kuskus na slowhopie czy na działce. Wiadomo. Kasza, która robi się w 3 minuty to coś, do czego nie muszę przekonywać w takich okolicznościach przyrody i architektury.
1. Zalewamy kuskus warzątkiem na wysokość 2 cm powyżej kuskusu, wrzucamy do niego garść orzechów laskowych i przykrywamy.
2. W garnku gotujemy wodę. Do wrzątku wrzucamy bób i po 3-5 minutach wyjmujemy, oblewamy zimną wodą a jak ostygnie to łuskamy. Wrzucamy do miski.
3. Zabieramy się za pyszne, zdrowe i kolorowe pyszności do środka. Kroimy dymkę na kawałki 2-3 milimetry, cieniutko w plasterki rzodkiewkę (najcieniej jak potrafimy, ale no… żeby sie nie pokaleczyć, wiemy też jakie bywają noże w domkach…). Do michy. Miętę, liście rzodkiewki siekamy drobno. Do michy. Wyłuskany bób? Do Michy. Kuskus jak nasiągnie… nie zgadniesz. Do michy!
4. No i doprawiamy. Cytryna, sól, pieprz i ew. odrobina cukru. Dodajemy po trochu i intensywnie mieszając próbujemy co chwila i doprawiamy, aż będzie idealne. Ma być lekko kwaskowate i odświeżające.
5. Teraz kroimy cieniutko nektarynkę, cienkie plasterki układamy na talerzu i na nie wykładamy 2-3 łyżki kuskusu.
LUDZIE JAKIE DOBRE

Gdzieś na Mazowszu, tam gdzie w trawie chowają się poziomki, a między łąką a lasem przemykają zające, stoją one – dwa drewniane domy dla tych, którzy tęsknią za ciszą. Joanna i Krzysztof stworzyli tu miejsce, którego nazwa mruga okiem do filmu Ingmara Bergmana i zaprasza, żeby na chwilę zwolnić – albo po prostu zmniejszyć częstotliwość myśli. Wnętrza łączą japoński minimalizm ze skandynawską przytulnością, a to wszystko przyprawione akcentami Polskiej Szkoły Plakatu i kilkoma ikonami designu. Każdy detal ma tu swój ciężar i swój spokój.

Sercem obu domów są półki pełne książek i magazynów – literatura polska i zagraniczna, poezja, reportaż, a do tego cała półka o dobroczynnym wpływie lasu na głowę. Czytać można wszędzie: z łóżka, z sofy, z siedziska w trapezowym oknie z widokiem na drzewa, z hamaka albo z wielkiego tarasu. A kiedy zapadnie zmrok, wystarczy odpalić projektor – w każdym domu czeka ekran, a latem seans przenosi się pod chmurkę, bo gwiazd widać tu naprawdę mnóstwo.

Prawdziwe życie toczy się jednak na tarasie – tym ponad czterdziestometrowym, z dużym stołem, przy którym dzieje się wszystko, co najważniejsze. Można tu zjeść śniadanie w towarzystwie ptaków, odpalić gazowy grill i przenieść gotowanie na świeże powietrze, a wieczorem rozłożyć karty i pograć w makao, aż komuś skończą się żarty. W ciągu dnia okolica należy do Was: rowerem w las, spacerem nad dziką Jeziorkę albo do Młyna Osieczek na obiad z widokiem na zalew. Dziesięć kilometrów dalej czeka Winnica Dwórzno z degustacją prosto od sommeliera.

A na sam koniec – rzut do fińskiej balii przy Poziomce 2, opalanej drewnem i pachnącej lasem. Wystarczy zanurzyć się w ciepłej wodzie, spojrzeć w niebo i pozwolić sobie na to, żeby nigdzie się nie spieszyć.

