
Są takie miejsca, w których pobyt jest nie tylko noclegiem. Jest Przeżyciem. Właśnie takim przez duże “P” – w ich przypadku tych perełek nie boimy się patosu. Prowadzą je pasjonaci, którym chciało się pójść wyboistą drogą: odnowić historyczny budynek, kiedyś wcale nieprzeznaczony do mieszkania, albo zbudować nowy na sposób, o którym się architektom nie śniło. Może nie wiedzieliście, że mamy w Polsce takie noclegi. A one kręcą się, unoszą nad wąwozem, wyrastają z rzeki albo pozwalają Gościom sądzić, że dziś rano obudzili się w tolkienowskim Śródziemiu. Jeśli chcecie doświadczyć naprawdę nieprzeciętnego spania – poznajcie te adresy.

Jak żyłoby się na podlaskiej wsi sto lat temu? Tego nie dowiecie się dokładnie, bo Gospodarze tego miejsca zadbali, żeby standard ich noclegów odpowiadał współczesności. Pod każdym innym względem jest to jednak skansen z zabytkową drewnianą architekturą Podlasia. Na 70 ha położonych między stawem a lasem znajdziecie między innymi historyczny wiatrak i spichlerz. Trochę miejsc na Slowhopie już opisaliśmy i wierzcie nam, ten projekt to ewenement na skalę kraju. Prawdziwy mikroświat, w którym można zakosztować podlaskiej kultury, regionalnej kuchni i bliskości przyrody i wrócić bogatszym o całą gamę przeżyć.
'Jedno z dwóch najwspanialszych, o ile nie najwspanialsze miejsce, w jakim nocowaliśmy! Trudno nawet mówić o nocowaniu, tak naprawdę można cały dzień nie wychodzić z Zaborka, nie nudzić się, wypoczywać. Doskonałe miejsce na wyjazd z dziećmi (są dla nich animacje, bajki, place zabaw, warsztaty), doskonałe miejsce na wyjazd z psem - teren jest tak duży, że psiaki nikomu nie przeszkadzają, mogą wejść wszędzie poza basenem. Zaborek to nie kilka budynków, to całe założenie, w którym piękne, stare budynki i kapliczki toną w zieleni i kwiatach. Pokoje są komfortowe, a jedzenie tak pyszne, że nie można skończyć jeść! Wrócimy na pewno i polecamy gorąco!'.

Spaliście kiedyś na dworcu kolejowym? Nie mamy na myśli kimania na ławce podczas powrotów z letnich festiwali. Myślimy sobie za to, że nocleg w zabytkowej stacji to jedno z takich doświadczeń, które zostają w pamięci do końca życia. Zajmuje też wysokie miejsce na liście miejscówek na wypad romantiko, i to wcale nie tylko jeśli Wasza druga połówka jest mikolem. U Moniki, która w dawnym dworcu stworzyła oazę spokoju, czeka na Was przytulny i barwny aparament. Na deser: spacery po polach i łąkach, piękna trasa rowerowa i spływ kajakowy w pobliżu.
'Stacja Ostrowite k. Golubia to świetny wybór dla fanów ciekawostek architektonicznych. Miejsce w sam raz do zatrzymania się na weekend, lub nawet jednodniowego odpoczynku poza zgiełkiem miasta. Na miejscu panuje ciepła, domowa atmosfera. Pani Monika jest bardzo miłą osobą - kontakt na każdym etapie bezproblemowy. (...) Z przyjemnością wrócę do tego miejsca, jeśli będę w okolicy. '.

Istnieją miejsca, w których można obudzić się, zejść na taras i prosto z niego wskoczyć do rzeki. Warunek? Muszą być młynami wodnymi. Żeby odnowić i przystosować do życia prawie 150-letni młyn trzeba sporo wyobraźni i odwagi, ale na szczęście Bożenie i Andrzejowi ich nie brakło. Dziś my, na co dzień mieszkający w blokach lub domach, mamy możliwość zobaczyć, jak wygląda życie w takim miejscu. Nie tylko zobaczyć, ale również w pełni go doświadczyć: smakować legendarną kuchnię Andrzeja, zbijać bąki w hamaku na wyspie albo oddawać się lekturze, mocząc nogi w Kośnej.
'Jadąc na miejsce już wiedzieliśmy, że będzie ciekawie, natomiast doświadczenia były wyjątkowe. Popływaliśmy w rzece pod młynem, przeszliśmy całą wyspę na której właściciele mają swoje uprawy, skorzystaliśmy z sauny i potem po ciemku ponownie weszliśmy do rzeki. Gospodarze z ogromną pasją i zaangażowaniem podchodzą do obsługi gości oraz wiele serca włożyli w to jak dziś wygląda obiekt.'.

Takich domów jest pewnie kilka w skali świata. Znak szczególny? Zdolność podążania za słońcem. Rozterki typu: “ekspozycja wschodnia czy północna?” mogą zmęczyć przy szukaniu własnego lokum, ale na urlop nie mają wstępu. Dom obracający się wokół własnej osi zapewni Wam pobudkę promieniami słońca o poranku i popołudniową lekturę w świetle złotej godziny – lub całkiem odwrotnie, w zależności od Waszych preferencji. Obróci Was w miejscu także standard domku: to królestwo designu i dobrego smaku na powierzchni 23 m². Gospodarze, Rafał i Ola, dbają o każdy szczegół, a wieść o ich gościnności niesie się w opiniach na Slowhopie.
'To było zdecydowanie najlepsze miejsce w Polsce w jakim byłam w życiu. Jeśli chodzi o zaopiekowanie się gościem - najlepsze na świecie. Od przecudownego i przesympatycznego kontaktu z Panem Rafałem, przez wszystko co wokół domu, przyjęcie przepyszną przekąską, wnętrze domu i nieprzestający mnie zadziwiać geniusz w urządzeniu tej przestrzeni tak, że człowiek czuł się jak w przyszłości, absolutnym luksusie i otoczony pięknem, to jest nie do opisania. To, że dom się obraca to super bajer, ale gdyby się nie obracał - w dalszym ciągu byłby numerem 1 na mapie Polski. Idealny styl, smak, wygoda (to łóżko!!) jacuzzi, pełna rozpusta, niesamowita regeneracja. Dzień u Państwa to jak tydzień urlopu gdziekolwiek na świecie, serdecznie dziękuję!'.

Kto z nas podczas lektury słynnej sagi nie marzył, żeby przenieść się do krainy niziołków? Marzenia są po to, żeby je spełniać, a my lubimy myśleć, że Wam to ułatwiamy. Zapraszamy więc do spędzenia urlopu wewnątrz zielonego pagórka, który szczęśliwie ugości nawet tych najwyższych. Dom skryty pod trawami oczaruje Was dopracowanym wystrojem i bajkową aurą. Gospodarze zadbali, żeby Wasze doświadczenie było jak najbogatsze i przygotowali grę terenową w klimacie przygody rodem ze Śródziemia.
'Miejscówka Pagórek w Brennej jest magiczna. Już sam płotek i bramka przy wejściu, z tabliczką z charakterystycznym pismem, wprowadza w klimat Tolkienowskiej opowieści. Wnętrze dopieszczone w każdym calu, z wszelkimi udogodnieniami. W norce znajdziesz wiszące na ścianach artefakty przypominające o wyprawie i postaciach biorących w niej udział. W ogródku basen z podgrzewaną wodą, jacuzzi, grill, miejsce do biesiadowania i odpoczynku - wszystko pasuje do opisu umieszczonego przez właściciela. I na koniec: rzeczywiście na gości czeka list i przygoda związana z poszukiwaniem skarbu! Zabawa ogromna i dla dzieci i dla dorosłych. Miejsce polecam miłośnikom Tolkiena, miłośnikom przyrody, przygody...każdemu!!!'.

A to mogą być zwycięzcy w kategorii “ma być bajkowo”. Jeśli częścią Waszej komórki społecznej są romantyczka lub romantyk z sercem bijącym mocniej dla historycznej architektury, po prostu wynajmijcie na weekend oranżerię. 2 h od Warszawy czeka na Was świat dworskich uniesień: poranki w słońcu wpadającym przez ogromne okna ze szprosami, pikniki w zabytkowym parku i spacery nad pałacowym stawem. To wszystko w cenie niższej niż niejeden nowoczesny domek.
'Przepiękne i jedyne w swoim rodzaju miejsce(!!) Nigdzie indziej nie widziałem możliwości wynajmu całego obiektu historycznego na własny użytek. I na dodatek w przystępnej cenie!! Piękna historia i świetni właściciele, warto zostać i trochę porozmawiać:) Nie mogę się doczekać powrotu latem!'.

Podróż do Białowieży jest doświadczeniem samym w sobie, ale móc odkrywać prehistoryczną puszczę z takiego punktu startowego – to inna inszość. Chyba nikt z miejscowych, przechodząc obok XIX-wiecznego drewnianego domu carskich urzędników, nie spodziewa się, że dziś jest tam nienachalne królestwo designu. Gospodarze ceniący ślady przeszłości zachowali z historii ile się dało: piec kaflowy, ceglane ściany i dawną drewnianą podłogę. Jeśli zawsze chcieliście odwiedzić Puszczę Białowieską, ale trzeba Wam było impulsu do wyjazdu na krańce Podlasia – oto on.
'Absolutnie cudowne miejsce. Jedno z najlepszych miejsc, jakie odwiedziłam na Slowhopie. Piękny domek (harmonijne połączenie starego i nowego), w świetnej lokalizacji, wyposażony tak, że można poczuć się jak u siebie od pierwszych chwil. Bardzo pomocni właściciele. I oczywiście magiczne Podlasie. Polecam!'.

Trudno uwierzyć w tę historię, ale wydarzyła się naprawdę: Nina i Rafał wybudowali na mazurskim wzgórzu wiatrak techniką sprzed 200 lat. Każdy kamień i belkę wtoczyli i wnieśli na szczyt ręcznie. Dlaczego? To nie jest rzecz do zrozumienia dla zwykłych śmiertelników. Oni mogą tylko spakować się i pojechać spędzić noc na Mazurach w tym nieprzeciętnym budynku. Każda chwila tutaj będzie niezapomnianym doświadczeniem: od kąpieli w żeliwnej wannie, przez noce pod odsłoniętą maszynerią wiatraka, po nastrojowe ogniska na wzgórzu z widokiem na trzy jeziora.
'O Wiatraku Zyndaki mozna by pisać w nieskończoność, a i tak żaden tekst nie oddałby uroku i magii tego miejsca. To miejsca, które trzeba doświadczyć, bo jest jedyne w swoim rodzaju. Sam wiatrak jest nieskończonym zrodlem zachwytu, ponieważ na każdym jego piętrze odnaleźć można detale, które wręcz rozbrajają i łapią za serce. Nic nie jest przypadkowe, wszystko tworzy idealna całość, która wręcz hipnotyzuje i zaprasza do przytulnego środka. A to wszystko w sielankowym otoczeniu traw, lasów i jezior, z którymi wiatrak komponuje się jakby był naturalna częścią tego ekosystemu. (...)'.

Co powiecie na urlop spędzony nad strumieniem? Właściwie powinniśmy napisać ponad nim. Ten dom zawisł pomiędzy jego dwoma brzegami, zaszyty w beskidzkim lesie. Goście, którzy mieli okazję go odwiedzić, donoszą – doświadczenie pobudki nad szemrzącym nurtem jest bezcenne. To jedno z takich miejsc, które pojawiają się w albumach o najbardziej niesamowitych domkach w lesie. Odkryjcie je, zanim zrobią to amerykańscy wydawcy.
'Od ładnych paru lat jeździmy do różnych nieszablonowych miejsc. To jest warte grzechu i pieniędzy. Sam pomysł takiego domku to czapki z głów. Spotkaliśmy taki po raz pierwszy. Całodobowy szum strumienia płynącego pod domkiem, widok za oknem i z tarasu. Jacuzzi pod domkiem też robi robotę. Pełna intymność i swoboda. (...) Polecam każdemu.'.

Tajemniczość: 100%. Gospodarze tego miejsca wysyłają Gościom jego adres dopiero po dokonaniu rezerwacji. Jedyne, co wiadomo do tego momentu, to że znajduje się w lesie na Mazowszu. Czy nie tak było w sadze Tolkiena? Elfy strzegą swoich kryjówek solennie i wytrwale. Jeśli postanowicie znaleźć drogę do tego leśnego azylu, czekają Was barwne chwile w miejscu odciętym od świata. Kąpiele pod witrażem z syreną, leśne poranki i wieczory w balii otoczonej światełkami na długo zostaną w Waszej pamięci.
'Przytullas to miejsce wyjątkowe - nic tu nie jest przypadkowe- od kojących kolorów, ciepła drewna, po dopasowaną zastawę stołową. Wszystko to sprawia, że czujesz się jak w miejscu, które do tej pory można było tylko zobaczyć na instagramie. Picie porannej herbaty patrząc na sójki i sikorki wydziobujące nasionka ze śniegu - bezcenne! Do tego wybór ciekawych książek. Czego chcieć więcej? Kontakt z właścicielem idealny. Serdecznie dziękujemy za goscinę!'.