
Jak Góry Stołowe, to Szczeliniec Wielki, Fotel Pradziada, Błędne Skały i skały wiszące, jak u Petera Weira. I całkiem mrocznie: w Piekiełku znaleźliśmy śnieg w maju, jest też Piekielna Kuchnia i Igielne Ucho. Pierwsi turyści przyjechali w Góry Stołowe w XVIII wieku. Ale wtedy nie było tu tak fajnych noclegów. Wiele z tych adresów już znacie. Powtarzamy, bo chcieliśmy ułatwić Wam poszukiwania na Slowhopie i w sieci. Jest więc kilka psiolubnych pensjonatów, trochę agroturystyk i kilka wakacyjnych domów. Wpadajcie.

Kasia z Kowalowego wzgórza pewnie ma nas dosyć, bo ostatnio pisaliśmy o niej przy okazji super agroturystyk dla dzieci i Sudetów, a to tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Lubimy Kowalowe Wzgórze, to jasne jak słońce nad Górami Stołowymi. „Wspaniałe miejsce dla rodzin z dziećmi! Super ludzie, wspaniały klimat i cudowne zwierzęta. Jeżeli ktoś tęskni za życiem na wsi, chce pokazać piękno natury swoim pociechom to musi zapisać to miejsce na swojej mapie. My wrócimy na pewno i będziemy polecać to miejsce znajomym.”
Zdaniem Slowhopa:
Zwierzaków tam pełna zagroda, swoich nie zabierajcie.

Mamy ochotę napisać, że to jest jedno z tych miejsc, które inspiruje, ale to będzie brzmiało jakby napisał to junior z agencji reklamowej, więc wypalimy po prostu, że jedźcie tam, jeśli czegoś Wam w życiu brakuje. Od samego świtu dostaniecie widok na Góry Stołowe, pyszną kawę i śniadanie, które zjecie przy jednym stole z ludźmi z pasją wielkości Himalajów i nie mówimy tylko o gospodarzach. Sami gospodarze są z Krakowa, ale znają tu każdy kamień, mapy mają w małym palcu, wystarczy że się Wam przyjrzą i od razu proponują odpowiednią trasę na dany dzień. W okolicy 50 km wyratrakowanych tras na biegówki i świetne tereny do biegania. Jedno z niewielu miejsc w Górach Stołowych przyjaznych psom. Ale tak naprawdę przyjaznych - nawet wnętrza dostosowane są do czterech łap. I nikt się nie denerwuje jak pies szczeka, pełne zrozumienie gości. Super. „Miejsce idealne dla spragnionych natury. Oaza spokoju i ucieczka od miejskiego zgiełku. Właściciele przesympatyczni. Pies wyhasany, ludzie zrelaksowani z zakwasami na łydkach :) Pełen pozytyw!”
Zdaniem Slowhopa:
: Rzecz jasna z psem, pyszne śniadania, można korzystać z kuchni i lodówki, weźcie buty do biegania.

Ciężko o lepszą lokalizację w Górach Stołowych. A jeśli lubicie wnętrza art deco, interesujecie się ajurwedą i chętnie zaczynacie dzień powitaniem słońca, to śmiemy podejrzewać, że to kierunek dla Was. Wieść niesie, że dobrze odpoczywają tu dorośli zaznajomieni z pojęciem osiędbania, albo Ci, którzy pragną praktykować uważność, ale nie wiedzą, od czego zacząć. Otóż: to jest ten adres. O Wasz dobrostan zadbają: dwie sauny, jacuzzi, sala do ćwiczeń i medytacji, łóżko do aromaterapii i Gospodarze, z holistycznym podejściem do życia. „Wspaniałe, inspirujące miejsce podobnie jak i Gospodarze. Andrram to miejsce, w którym można się oderwać od rzeczywistości, wyciszyć, zrelaksować, obcować z przyrodą. Wszystko tutaj jest tak pomyślane, żeby goście czuli się swobodnie i komfortowo. Pokoje czyste i urządzone ze smakiem. Widoki z okien Andrramu obłędne. Bliskość szlaków zachęca do eksplorowania Gór Stołowych. Jednak miejsce tworzą przede wszystkim ludzie. I tu wielkie ukłony w stronę Marka i Andrzeja, którzy roztaczają niesamowicie dobrą energię, dbają o gości w ciepły ale nienachalny sposób, niezwykle pomocni i zawsze uśmiechnięci [...] ”
Zdaniem Slowhopa:
Piękne widoki na Sawannę Łężycką i Narożnik i rzut kamieniem na szlaki Gór Stołowych. Uwaga, niewyspani! Dzieci i budziki zostawcie w domu. Tu szanuje się fazę REM i nieplanowane drzemki.

Prawdziwe agro z krowami i świeżym mlekiem w Radkowie. Spodoba się miłośnikom skandynawskiej prostoty, bieli i rozłożystych widoków na Góry Stołowe. „Bardzo ładne miejsce, mili ludzie, cisza, spokój. Bardzo dobry punkt wypadowy do zwiedzania Gór Stołowych i Dolnego Śląska.”
Zdaniem Slowhopa:
Tu również bez psiaków.

Pod skałą takie nowoczesne cudo do wynającia w całości oraz dostępnymi gospodarzami, którzy wiedzą co to jest dizajn, handmade i upcykling. Czyli wchodzicie, zastanawiacie się, dlaczego wcześniej nie wpadliście na pomysł pomalowania rury na wściekły amarant, bo kto by pomyślał, że coś takiego będzie dobrze wyglądać. Z wielu innych plusów: piwniczka na wypadek zapomnienia wina i możliwość zamówienia zakupów pod nos. „Przestrzeń, światło, las z oknem i nowoczesny wystrój dopracowany w najmniejszych szczegółach (tzw. dizajn :D) - byłam w bardzo wielu klimatycznych miejscach ale Dom pod skałą to nowa jakość. Sama lokalizacja to świetna baza wypadowa - podczas tygodniowego pobytu każdego dnia odhaczaliśmy kolejny punkt z listy. Dodatkowo ogromny plus za świetne zaplecze dla dzieci! Brakuje tylko przepastnej kanapy w salonie żeby paść po całym dniu wrażeń”
Zdaniem Slowhopa:
Tu bez psa.