
Są tacy ludzie, którzy na dźwięk słowa „skład” wcale nie myślą o opale na zimę, a serce bije im szybciej, gdy tylko dostrzegą zarys semafora. I my to szanujemy. Bo sami mamy czasem ochotę po prostu wsiąść do pociągu (choćby byle jakiego) – byle tylko rytmicznie stukało pod stopami i można było beztrosko zasłuchać się w miarowy stukot kół.
Witamy w miejscach, w których po przebudzeniu powita Was myśl: „Jeśli tak wygląda spanie na dworcu, to ja się tu przenoszę”. Przygotowaliśmy zestawienie dla tych, co w kwestii pociągów nieodmiennie czują pociąg do kolei i nie mają nic przeciwko nocowance w starym wagonie pocztowym albo wręcz w opuszczonej stacji kolejowej. Pora na przygodę na szynach (albo chociaż w ich pobliżu). Dobra strona sytuacji: tutaj nie musicie walczyć o miejsce przy oknie.
To jak – macie już bilety? Wsiadajcie.

A oto prawdziwy „Grand Budapest Hotel”, tyle że na Mazurach Garbatych. No i zamiast boya hotelowego macie niesamowitą historię (rzućcie oczkiem w opis miejsca) oraz motyw zgoła kolejowy. Oto autentyczny, ceglany dworzec, który wybudowano specjalnie dla cesarza Wilhelma II. Tak, dobrze kojarzycie – ostatniego cesarza Cesarstwa Niemieckiego. Możecie tu wypić herbatkę w miejscu, gdzie kiedyś sprawdzano bilety pierwszej klasy, i poczuć się niczym pruscy dygnitarze. Albo po prostu pozachwycać się pieczołowicie odnowionym wnętrzem. Smaczek? W salonie stoi piec kaflowy, przy którym knucie planów podbicia świata (albo po prostu wyboru trasy spacerowej) wchodzi na zupełnie inny poziom przytulności.
'To miejsce jest magiczne. Rozpoczynając od historii budynku, która jest fascynująca, a stare fotografie na ścianach w przedsionku pięknie o niej przypominają. Wnętrze urządzone z miłością i szacunkiem do historii, dbając o każdy detal. Czysto i pachnąco. Ciepła, podgrzewana podłoga, zatem mróz nie był straszny. Zakochałam się w gramofonie i wyborze płyt winylowych – niesamowite doznanie słuchać tak muzyki. Otoczenie bajeczne, cisza, spokój, sarenki w oddali, lasy i pola. Idealne miejsce, żeby zapomnieć o swojej rzeczywistości i przenieść się do innego, spokojniejszego świata. Totalna magia. Mam teraz nowe marzenie – kupić gramofon i wrócić w to miejsce wiosną – musi tam być równie pięknie.'.

Gdyby ktoś chciał pokazać, jak zrobić wnętrzarskie cacko ze starej stacji w sercu Borów Tucholskich, to pokazałby właśnie Tleń. To miejsce dla tych, którzy kochają design, zapach sosnowego lasu i tę specyficzną nostalgię za dawnymi podróżami. Nasz tip podróżniczy? Po porannym spływie kajakowym Wdą możecie zasiąść na dworcowych schodach i kontemplować fakt, że życie jest piękne, gdy nie trzeba nigdzie gonić. Pociągi rzadko, ale jednak przejeżdżają, co tylko dodaje miejscu autentycznego, nostalgicznego sznytu. Pakujcie się (na miejscu rowery i kajaki) i ruszajcie na Przystanek Relaks!
'Wspaniałe miejsce na kilkudniowy reset. Klimatyczne apartamenty w otulinie lasu. Duży plus za wygodne łóżko i wannę - naprawdę odpoczęłam :) Kontakt z gospodarzami OK - pytania, które mieliśmy zostały szybko zaadresowane. Na pewno będę chciała tu wrócić wiosną, albo późnym latem :)'.

Pamiętacie te sceny z filmów, gdzie pociąg zatrzymuje się na stacji pośrodku niczego, a bohater zaczyna nową przygodę? Tutaj możecie to przeżyć na własnej skórze (tyle że z dużą dawką komfortu, rzecz jasna!). Przed Wami pieczołowicie odrestaurowany budynek stacyjny, w którym dostajecie klucze do błogiego, ale nietuzinkowego odpoczynku. Możecie spać w dawnym mieszkaniu zawiadowcy albo w pokoju, który kiedyś był poczekalnią. Dodatkowe atrakcje: tuż obok jezioro, dookoła lasy, a po nieczynnych torach można spacerować bez strachu przed Pendolino. Nasza rada: zwalniajcie miejsce w telefonie, bo tu napstrykacie mnóstwo pięknych zdjęć.
'Stacja Ostrowite to miejsce, które ma w sobie niezaprzeczalny urok, niesamowitą nutę historii, bo to w końcu piękny, ceglany dworzec z 1900 r., w którym mieszkał zawiadowca stacji. To też miejsce z artystyczną wizją, którą nadała pani Monika, rozpieszczając gości ogrodem pełnym magicznych zakamarków z dorodnymi różami oplatającymi cegłę, piwoniowym zagajnikiem i czajnikiem-fontanną!! I przede wszystkim w pamięć zapada wnętrze-dusza apartamentu (nie chce się z niego wychodzić). (...)'.

Macie czasem ochotę na totalny reset i tryb samolotowy? No to hop do Puchałowa! To dawny budynek stacyjny po solidnym liftingu, gdzie zamiast peronów pełnych spóźnionych pasażerów macie peron w zasadzie z własnego tarasu. Linia kolejowa jest już nieczynna, więc nikt nie zakłóci Wam trybu slow life. Powiemy więcej: można tu biegać boso po nasypie i nikt raczej nie uzna, że to dziwne. To miejsce to idealna opcja dla ekipy znajomych lub rodziny z dzieciakami, którym rodzice chcą pokazać kolejowy klimat bez industrialnego hałasu. Plan na wieczór? Proponujemy ognisko pod gwiazdami i sycenie się niebem bez zanieczyszczenia świetlnego.
'Pięknie odnowiony stary dworzec z bardzo dużym terem zielonym naokoło budynku. W domu niczego nam nie brakowało, jest świetnie wyposażony plus ilość sypialni i łazienek jest idealna dla dużych grup. Dom jest podzielony na dwie strefy więc jeżeli masz śpiochów lub małe dzieci to spokojnie można znaleźć taką sypialnie w której będzie im cicho. Miejsce jest dobra baza wypadową, niedaleko znajdziecie farmę dla dzieci na której można karmić zwierzęta i zrobić ognisko, w odległości kilku minut jazdy autem jest też jezioro. Warto zjeść w restauracji ptasie radio i pójść na warsztaty z garncarstwa- jedzenie przepyszne a miejsce bajeczne i bardzo duże. Minusem była bliskość drogi na której auta i motory na prawe szybko jeżdżą, nie da się ukryć że było wtedy dość głośno- wtedy siedzieliśmy też z drugiej strony domu, od strony lasu.'.

Myślicie, że nad morzem jedyną atrakcją jest piasek w butach? Dementujemy. Sobieszówka to baza wypadowa idealna dla tych, którzy kochają turystykę kolejową w klimacie retro. Zaledwie kawałek stąd, w Stegnie, możecie wskoczyć w wagony Żuławskiej Kolei Dojazdowej. To legendarna „wąskotorówka”, która pyka sobie niespiesznie przez żuławskie krajobrazy i dowozi Was niemal pod samą plażę. Możecie poczuć wiatr we włosach w otwartych wagonach typu „letniak”, a po powrocie do Sobieszówki odpocząć w sosnowym lesie, planując kolejną trasę po historycznych nasypach.
'Sobieszówka to doskonałe miejsce, by na chwilę uciec od zgiełku miasta. Przesympatyczni gospodarze, ciepła atmosfera i obłędna klopsikowa zupa sprawiają, że czujesz się tu jak u dobrych znajomych. Pogoda nad morzem dopisała, a chwile spędzone w tym miejscu pozwoliły naprawdę odpocząć i uspokoić myśli. Polecam serdecznie – nawet krótki pobyt daje ogromny ładunek spokoju i pozytywnej energii.'.

Uwaga, Mikole! Jeśli marzyło Wam się kiedyś, żeby pociąg w końcu przestał stukać i pozwolił Wam się wyspać, to na Roztoczu czeka „Dziadek Mech". To nie jest zwykły domek, to emerytowany wagon pocztowy PKP Zamość, który po latach turkotania po torach całej Polski osiadł na skraju lasu. Gospodarze zachowali w nim oryginalne, łukowate sufity kryte klepką, a w łazience dumnie wisi autentyczna kolejowa pieczęć. Możecie tu zamieszkać w open space z antresolą i poczuć się jak kierownik składu na zasłużonym urlopie. PS Na miejscu czekają bezpłatne rowery, którymi możecie eksplorować Roztocze śladem dawnych nasypów, a po powrocie wskoczyć do sauny fińskiej, by wypocić emocje po całym dniu „trainspottingu". A jeśli zgłodniejecie, Gospodyni Antonina zapakuje Wam koszyk dobroci na drogę – idealny na piknik gdzieś przy torach w dolinie Tanwi.
'Wszystko super, bardzo nam się podobało :) Domek przepiękny, ogród również, atmosfera odpoczynku wyczuwalna od pierwszych sekund. Cała przestrzeń świetnie zaprojektowana. Pani Antonina jest przemiłą osobą. Dookoła cisza, spokój, przepiękne tereny. Na pewno jeszcze wrócimy. Polecam bardzo :)'.