Na skraju Puszczy Zielonki leży Bolechówko-Potasze, wieś niegdyś należąca do klasztoru w Owińskach. Już sześćset lat temu córki okolicznych ziemian uczyły się tu życiowej zaradności u zakonnic. Nauka nie poszła w las!
Poznajcie Potaszanki – nowoczesne koło gospodyń wiejskich. Średnia wieku 45. Latem plotą wianki, zimą morsują. Robią świece okopowe dla Ukrainy, organizują giełdy rzeczy używanych, kręcą film o cysterkach i, zainspirowane zeszytem kulinarnym św. Hildegardy, pieką pieprzne ciasteczka, które stały się lokalnym hitem.

Agnieszka Wolniewicz, Potaszanka z dziada pradziada i spiritus movens całego przedsięwzięcia, pewnego dnia wpatrywała się we freski w klasztorze w Owińskach. Na jednym z nich była zakonnica. – Widoczne były już tylko jej oczy – wspomina. – Usta całkiem się wytarły. Jakby nie mogła już nic powiedzieć. Poczułam, że muszę przywrócić jej głos.
Wspólnie z sąsiadkami uszyły habity i przez kilka tygodni – mężatki, rozwódki, wierzące i niewierzące, z dziećmi i bez – odtwarzały sceny z życia cysterek na potrzeby własnego filmu. Przy okazji narodził się kolejny pomysł: ciasteczka z potażu, dawnego spulchniacza pozyskiwanego z popiołu drzew, którym przedsiębiorcze zakonnice handlowały już przed wiekami. Inspiracją stały się ciasteczka radości św. Hildegardy i staropolskie pierniki pełne pieprzu. Metodą prób i błędów powstał regionalny przysmak, dziś duma całej gminy.
To jeden z nielicznych momentów, gdy Potaszanki coś piekły. – Nie jara nas stanie przy garach i udział w konkursach – śmieje się Agnieszka. – Bardziej interesuje nas tworzenie emocji i integrowanie ludzi. Bo kiedy przychodzimy tylko coś zjeść i wypić, niewiele zostaje. A gdy robimy coś razem, dzieją się cuda. Wychodzimy z naszych baniek, spotykamy drugiego człowieka i odkrywamy, że więcej nas łączy, niż dzieli. Z takich spotkań powstają najpiękniejsze rzeczy.


Módl się i pracuj – cystersi, którzy przybyli na tereny zachodniej Polski w XII wieku, wprowadzali swoją dewizę w życie, konsekwentnie budując imponujące klasztory, kanały rzeczne, stawy rybne i winnice. Podążanie szlakiem zakonników jest doskonałym sposobem na spędzenie wolnego czasu w okolicach Poznania.
Zachwyćcie się barokowym opactwem cysterek w Owińskach i spróbujcie potaszek – pieprznych ciasteczek odtworzonych z dawnych przepisów przez tutejsze gospodynie. W Tarnowie Pałuckim zobaczcie najstarszy drewniany kościół w Polsce, a do Łekna zajrzyjcie w lipcu, gdy odbywa się tu Jarmark Cysterski.
Ciekawostka: W Czerwonaku w czerwcu czerwiec na czerwcu – to powiedzenie z czasów, gdy w tutejszych stronach z końcem wiosny wykopywano niepozorną roślinkę – czerwiec trwały, do korzeni której przyczepiony był ssawkami owad – czerwiec polski. Cysterki z Owińsk produkowały z niego karmazynowy barwnik, które sprzedawały kupcom z całej Europy.

Imponujące barokowe opactwo zagubione pośród nadwarciańskich rozlewisk. Najlepiej podziwiać je z leżaka w Lawendowym Lądzie, zajadając się lodami lawendowymi. W marinie obok, nad Wartą, mają dobrą smażalnię ryb. W czerwcu traficie w Lądzie na Festiwal Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej.
Zobaczcie bogato polichromowane krużganki i refektarz klasztoru w Paradyżu i wsłuchajcie się w dźwięki Muzyki w Raju, cenionego międzynarodowego festiwalu muzyki dawnej, który odbywa się tu w sierpniu.
