Małe miasteczka pod Poznaniem: Kórnik, Wolsztyn i Łagów

6 niedużych miast i jedna wioska na wakacyjną nudę

Też tak czasem macie? Bujacie się leniwie w hamaku, szeleszczą liście, książka leży do góry grzbietem na trawniku. Między jedną drzemką a drugą nachodzi Was natrętna myśl: a gdyby tak na kawę i ciastko do cukierni w jakimś małym miasteczku? Takim, gdzie jest plac, kilka sennych uliczek, parę kamienic na krzyż i ta odrobina cywilizacji, do której, tak, przyznajcie się, zatęskniliście nagle w dzikiej głuszy?

W Wielkopolsce znajdziecie ich mnóstwo: letniskowe Puszczykowo z domami z murem pruskim, barokowa Rydzyna, Łagów rozłożony pomiędzy dwoma jeziorami i wiele innych, na które traficie sami i będziecie mieć z tego jeszcze większą frajdę.

W ulubionym letnisku Poznaniaków przekonaj się, co znaczy dobry wyraj

‍

Zdjęcie: Piotr Basiński

‍

Do Puszczykowa zamożni Poznaniacy przyjeżdżali na weekend, zanim to angielskie słowo trafiło do polskiego słownika. Gdy pod koniec XIX wieku w zaborze pruskim rozbudowano kolej, wydostanie się z zatłoczonego Poznania stało się nagle niezwykle proste. W sobotę i niedzielę eleganccy panowie i panie wraz z liczną dziatwą, kuframi i koszami pełnymi jedzenia wysiadali na stacyjce w środku lasu i nabierali powietrza głęboko w płuca.

Byli wśród nich zarówno Polacy, jak i Niemcy: lekarze, bankierzy, prawnicy, wyżsi urzędnicy państwowi, magnaci finansowi. Zaczęli tu budować pensjonaty, landhausy, domy uzrowiskowe i gasthausy według najnowszych wówczas trendów prosto z Berlina. Dziś spacer wśród tych przepięknych, stylowych willi zanurzonych w bajecznych ogrodach oraz spójność architektoniczna tego dawnego letniska nad Wartą na skraju Wielkopolskiego Parku Narodowego są rozkoszą dla oczu.

Zajrzyjcie koniecznie do Muzeum Arkadego Fiedlera. Autor „Dywizjonu 303” był zapalonym podróżnikiem, który ze swoich wypraw przywoził spreparowane pająki, łodzie indiańskie czy maski afrykańskie. W ogrodzie obok jego willi znajdziecie miniaturę piramidy Cheopsa czy repliki statku „Santa Maria” Krzysztofa Kolumba oraz myśliwca Hawker Hurricane, którym polscy lotnicy walczyli w bitwie o Anglię.

Swój puszczykowski wyraj (to słowo wygrało ogłoszony przez „Gońca Warszawskiego” w 1937 r. plebiscyt na polski zamiennik „weekendu”) zakończcie na stacji kolejowej w Lokomotywie, kultowej restauracji, która mieści się w budynku dawnego dworca. Oprócz cenionych przez stałych bywalców pikantnych żeberek glazurowanych miodem znajdziecie tu także słodkie i wytrawne tarty oraz „Słoiki Julity”, idealne do Waszych piknikowych koszyków.

‍

‍

Usiądź na ławeczce i pogłaszcz kota noblistki

‍

Promenada im. Wisławy Szymborskiej w Kórniku, zdjęcie: Adam Ciereszko – visitpoznan.pl

‍

Na tej ziemi odnajduję za każdym razem swoje pierwsze ujrzane w życiu krajobrazy. Tutaj było – i jeszcze jest, choć mniejsze – moje pierwsze jezioro, pierwszy las, pierwsza łąka i chmury - tak o Kórniku i okolicach mówiła Wisława Szymborska, która tu się urodziła. Poetka przyszła na świat w folwarku na Prowencie. Jej ojciec – Wincenty Szymborski – był zarządcą dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego.

Dziś możecie spacerować promenadą noblistki i przysiąść na ławeczce obok jej ukochanego kota, do którego chętnie pielgrzymują dzieci. Wygłaskały go tak, że łebek aż błyszczy w słońcu.

Oprócz czworonoga poetki znajdziecie w Kórniku całą masę atrakcji dla małych i dużych: plażę nad jeziorem, place zabaw, skate park, fontanny w rynku i liczne kafejki, poruszające instalacje artystyczne, fragmenty wierszy, wycieczkę stateczkiem po Jeziorze Kórnickim, zamek otoczony fosą z duchem Białej Damy, kwitnące magnolie i tysiące innych roślin w tutejszym arboretum.

Nic dziwnego, że to jedna z ulubionych destynacji Poznaniaków, gdy chcą wyskoczyć na chwilę za miasto!

‍

‍

Dowiedz się, co wspólnego ma "Piękna Helena" z "Pianistą"

‍

Stare miasto, Wolsztyn

Do tego uroczego miasteczka położonego nad Jeziorem Wolsztyńskim pierwsze tory kolejowe zostały poprowadzone już w 1886 r. Odtąd majestatyczne lokomotywy odwoziły stąd pasażerów w najodleglejsze zakątki Europy. Dziś  miłośnicy pary i dymu ściągają do Wolsztyna, żeby zobaczyć legendarne parowozy, np: „Piękną Helenę” lub "Ok1‑359" z 1917 roku – gwiazdę takich filmów, jak: „Pogranicze w ogniu” czy „Pianista”. Unikatem na skalę światową jest fakt, że wolsztyńskie parowozy prowadzą regularne rozkładowe połączenia kolejowe (m.in. co sobotę na trasie Wolsztyn–Poznań–Wolsztyn).

Największym wydarzeniem w miasteczku jest wiosenna Parada Parowozów. Przybywają tu lokomotywy z całej Polski i przed tłumami gapiów przetaczają się powoli, jak żółw ociężale, przy akompaniamencie orkiestry dętej i pochodzie mażoretek.

Poza tym w miasteczku znajdują się dwa ciekawe muzea: dom Roberta Kocha, noblisty, mikrobiologa, który mieszkał tu i pracował jako lekarz w latach 70. XIX wieku, i willa Marcina Rożka – rzeźbiarza. Jest także ciekawy skansen.

Nad Jeziorem Wolsztyńskim możecie przespacerować się po promenadzie albo wypożyczyć kajak czy rower wodny. Czeka tu też nas Was kameralny skansen, dzięki któremu można sobie wyobrazić, jak wyglądało życie na wielkopolskiej wsi na początku XX wieku.

Wolsztyn zaskoczy Was także liczbą kafejek i knajpek, których w rynku i jego okolicach znajdziecie naprawdę wiele, a każda może się pochwalić wysokimi notami klientów. Naszą uwagę zwróciły Dystrykt Coffee & More z planszówkami oraz Olafke-Pimpafke z bawialnią dla maluchów.

‍

Poznaj ulubione miasteczko Czesława Niemena

‍

Widok na zamek w Łagowie, zdjęcie: TomaszPrzezdziecki, CC BY 4.0, Wikimedia Commons

Czesław Niemen uwielbiał Łagów. Zatrzymywał się w górującym nad miasteczkiem Zamku Joannitów, żeby czerpać inspiracje do swoich kompozycji. Miejscowi pamiętają, jak łowił ryby, a potem wypuszczał je do jeziora. Oprócz słynnego piosenkarza ściągali tu chętnie także inni artyści, choćby dlatego, że w Łagowie odbywa się najstarszy polski festiwal filmowy – Lubuskie Lato Filmowe.

W Zamku Joannitów wespnijcie się na wieżę, skąd roztacza się widok na to malownicze miasteczko o czerwonych dachach, ze starym wiaduktem kolejowym, wciśnięte pomiędzy turkusowe jeziora: Łagowskie i Trześniowskie, otoczone bukowo-sosnowymi lasami.

Po wycieczce pieszej lub rowerowej wokół jeziora wpadnijcie koniecznie na szarlotkę z duszonych jabłek prosto z sadu i herbatę z malwy do Cafe Stolarnia.

‍

‍

Odwiedź dawną nieoficjalną stolicę Polski i zjedz ciastko w kafejce przy barokowym rynku

‍

‍

Rynek w miejscowości Rydzyna

Na południe od Poznania, niedaleko od siebie, leżą dwa senne miasteczka – perełki, które warto odkryć, zanim zrobią to tłumy: lubuska Wschowa i wielkopolska Rydzyna.

Dziś trudno uwierzyć, że w XVIII wieku Wschowa była nieoficjalną stolicą kraju. Odbywały się tu posiedzenia senatu, królowie przyjmowali zagranicznych posłów, a wcześniej Kazimierz Wielki poślubił tu Jadwigę Żagańską. Zachowały się tu średniowieczne mury obronne, urokliwy rynek z kamienicami, ratuszem, klasztorem franciszkanów i gotycką farą. Koniecznie zajrzyjcie też na ewangelicki cmentarz z wyjątkowymi barokowymi płytami nagrobnymi i pełnymi nadziei epitafiami.

Niecałe pół godziny stąd znajduje się Rydzyna z jednym z najpiękniejszych zamków w Polsce. Dawna rezydencja Leszczyńskich, przebudowana przez Pompeo Ferrariego, do dziś zachwyca barokową architekturą. Zwiedźcie zamek, a potem przejdźcie reprezentacyjną aleją na rynek, gdzie czekają świetne piekarnie i cukiernie.

‍

‍

Odkryj pruską prowincję idealną

‍

Zdjęcie: Małgorzata Dawidowska

‍

Golęczewo to przykład, jak wielka historia może zmienić los zagubionej pośród łąk zwyczajnej wioski. Pod koniec XIX wieku z polskich rąk odkupiła ją Pruska Komisja Kolonizacyjna i przekształciła w modelową niemiecką wieś – Golenhofen.

Osadnicy ewangelickiego wyznania sprowadzali się do nowoczesnych gospodarstw nawiązujących swoim stylem do różnych regionów niemieckiej prowincji.  Przez wieś prowadziły dwie utwardzone drogi, zbudowano chodniki, sieć elektryczną i wodociągową.

Dziś w malutkim Golęczewie aż 40 obiektów wpisanych jest na listę zabytków! Wieś najlepiej zwiedza się z pomocą dedykowanej gry terenowej z Wielkopolskich Questów. Dzięki niej można sobie wyobrazić, jak według pruskiej propagandy wyglądała idealna prowincja.

‍

Jules Huret tak opisywał Golenhofen w "Le Figaro" w 1906 r. Wszystkie te domy mają radosny wygląd – z dużymi wykuszami, loggiami, maleńkimi schodkami chronionymi przez daszki z glazurowanych płytek, jasnymi odcieniami okiennic i skromnymi kwiatami – przetacznikami, nasturcją, topinamburami, słonecznikami, goździkami, które kwitną w oknach i ogrodach. Na fasadach pobielonych wapnem wypisane są czarnymi literami przysłowia lub słowa Pisma Świętego, dobrane tak, aby przypominać tym prostym duszom, zagubionym w samotności i zdezorientowanym, elementarne zasady solidarności i miłości ich profesji.‍
Autorka:
Małgorzata Piłacińska
Opublikowano:
24.09.2026
Nie sypiaj byle gdzie w Wielkopolsce
Slowhop to starannie dobrana kolekcja najpiękniejszych i najbardziej wyjątkowych miejsc na nocleg: od urokliwych agroturystyk i pensjonatów, po kameralne hotele butikowe i stylowe domy wakacyjne. Jesteśmy społecznością Gospodarzy i Gości, którym naprawdę zależy. Wierzymy, że wybierając miejsca z certyfikatem „Slowhop”, nie tylko spędzasz wspaniały czas, ale także aktywnie wspierasz lokalne społeczności, dbasz o dziedzictwo kulturowe i chronisz środowisko naturalne. Wybieraj świadomie. Odpoczywaj z duszą.
Buszuj w naszym katalogu
Zespół Slowhopa w letni dzień na pomoście nad jeziorem

Przewodnik po okolicach Poznania

Blisko Poznania, daleko od pośpiechu

Podpoznańskie pałace, zamki i dwory

Melodie małomiasteczkowe

Niespieszny dzień na Pojezierzu Lubuskim

Atrakcje dla dzieci w Wielkopolsce i Lubuskiem

Jak poznaniacy spędzają czas aktywnie

Zwiedzaj Wielkopolskę jak Mieszko I

Gdzie nad wodę w okolicach Poznania?

Co dziś robią wiejskie gospodynie?

Smaki Pyrlandii

Na szagę przez Wielkopolskę

10 domków rzut pyrą od Poznania