Nie jest tajemnicą, że nad wszystkie smakołyki świata mieszkańcy zachodniej Polski przedkładają ziemniaki, na które oczywiście tak nie mówią. Choć wiele kulinarnych określeń zapożyczyli z niemieckiego, nie nazywają ich też kartoflami. Tubylcy kochają PYRY.
Słowo to pochodzi ponoć od Peru, skąd przybyły do Europy smakowite bulwy, które Poznaniacy nazwali najpierw pieszczotliwie perkami, a następnie nieco dosadniej – pyrami właśnie.

Wielkopolska to kraina, w której zjecie: pyry z gzikiem – ziemniaki gotowane w mundurkach z sosem z twarogu, śmietany, cebuli i zieleniny, plyndze – placki ziemniaczane z cukrem, szagówki – kopytka z ziemniaków, ale krojone ukośnie, czyli „na szagę”, szare kluchy – utarte ziemniaki zagęszczone mąką oraz ziemniaczane naleśniki, serniki, a nawet lody!

Zachodnie ziemie Polski zawsze słynęły z większej gospodarności i zamożności jej mieszkańców niż pozostałe regiony kraju. Ma to swoje odzwierciedlenie w tutejszej kuchni, gdzie nawet tak ubogie chłopskie zupy, jak: ślepe ryby (ziemniaczana) i parzybroda (z kapusty) są jakby bardziej syte, a pyzy (tutaj występują jako drożdżowe kluchy gotowane na parze) podaje się z tłustą okrasą.
W licznych dworach i pałacach stoły uginały się niegdyś od wybornych pieczeni, wędlin i ryb. Jest wielce prawdopodobne, że to właśnie wielkopolska gościnność i przepych zainspirowały Adama Mickiewicza do stworzenia słynnej sceny uczty u Sędziego. Pomysł na napisanie Pana Tadeusza wykiełkował bowiem w głowie wieszcza podczas jego krótkiego pobytu w dworze w Śmiełowie, a czarna polewka, którą musiał zjeść odrzucony przez pannę Jacek Soplica to nic innego jak czernina, tradycyjna wielkopolska słodko-kwaśna zupa z krwi kaczki.
Natomiast z całą pewnością 125 lat trwającego w tym regionie zaboru pruskiego wpłynęło na lokalny jadłospis – i tak, na przykład, tradycyjną polską kaczkę pieczoną serwuje się tu z niemiecką modrą kapustą. Popularne są także ajntopy, czyli dania jednogarnkowe.

Lubi się też tutaj słodycze, oj lubi! Ciasta jada się nawet przed obiadem i w każdym najmniejszym miasteczku znajdziecie cukiernię lub kawiarenkę. Do porannej kawy koniecznie zamówcie sznekę z glancem (drożdżówkę z lukrem), a do popołudniowej – brzdąca (tutejsze tiramisu).
Najsłynniejszym słodkim przysmakiem w tych stronach są oczywiście rogale świętomarcińskie, nadziewane masą z białego maku z migdałami, orzechami, skórką pomarańczową i rodzynkami. Każdego roku 11 listopada Poznaniacy zjadają ich średnio 600 ton! W dowolnym miesiącu znajdziecie je wyłącznie w certyfikowanych cukierniach. Rogali nie może robić byle kto.

Na Ostrowie Tumskim w Poznaniu winorośl uprawiano już w średniowieczu. Produkcją wina zajmowały się wówczas opactwa.
Bachus powrócił na te ziemie dziesięć wieków później. Tutejszy region słynie z wielu doskonałych rodzinnych winnic i ma sporo do zaoferowania miłośnikom enoturystyki. Trafiając do malowniczych gospodarstw nad jeziorami lub rzeką, możecie nie tylko degustować polskie wina, ale także uczestniczyć w kameralnych spotkaniach i warsztatach.
Zajrzyjcie do Winnicy Stara Szkoła w Karczewku lub znajdźcie wiele innych na Lubuskim Szlaku Wina i Miodu oraz Wielkopolskim Szlaku Winnic.

Otoczony majestatycznym, starym parkiem Dwór Skrzynki to nie tylko hotel i doskonała restauracja, ale także siedziba Instytutu Skrzynki, który zajmuje się kulturowym i kulinarnym dziedzictwem regionu. To tu powstała idea Szlaku Kulinarnego "Smaki Powiatu Poznańskiego", na którym znajdziecie ponad 80 restauracji, piekarni i cukierni, które dbają o jakość i smak, korzystają z lokalnych produktów, kultywują tradycje rodzinne i tworzą jedzenie z pasją.

Liliana Kubiak z Instytutu Skrzynki, koordynatorka tej inicjatywy poleca:
